SKLEP

Portal PSX Extreme

SKLEP
Mateusz Gołąb Mateusz Gołąb 12.08.2015
1053V

Wirtualny turysta szuka piękna - dlaczego nie doceniamy symulatorów chodzenia?

Jeżeli pójść, to tylko tam, gdzie jest pięknie. A co jeżeli zobaczyliśmy na świecie już wiele, albo po prostu nie mamy innych możliwości? Pozostaje nam wędrowanie ścieżkami wytworów ludzkiego umysłu, na co pozwala nam współczesna interaktywna rozrywka.

  • Platformy:  PS4   PC 
  • Data premiery - Polska: Nie wydano
  • Gatunek: Przygodowa
  • Producent: thechineseroom
  • Wydawca: Sony Computer Entertainment
  • Pełna
  • od lat 16 wulgarny język

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę – mawiał do nas z ekranu znany polski aktor. Jednak coraz częściej wyruszamy w podróż samotnie. W ciszy własnego umysłu, przy ewentualnym akompaniamencie muzyki podkreślającej mistyczną atmosferę, jaka rozciąga się wokół, gdy stawiamy kolejne kroki zatapiając się w wirtualnym świecie. Węszymy po kątach, zaglądamy przez okna, wertujemy znalezione zapiski. Często, na podstawie własnych obserwacji, sami składamy pełny obraz opowieści. To esencja popularnych ostatnio „symulatorów chodzenia”.

Uroczymi uliczkami

Jestem dosyć specyficznym turystą. Przede wszystkim, nigdy nie obchodziły mnie zabytki. Fajnie jest je obejrzeć, w końcu wiele z nich to dzieła sztuki. Jednak osobiście, gdy gdzieś pojadę, preferuję spacery ulicami miast, kręcenie się między budynkami i zagadywanie lokalnych sklepikarzy. Potrzebuję nasiąknąć tym miejscem, utrzymującym się w nim klimatem i zaznać chociażby odrobinkę tamtejszej codzienności. I choć zwykle nie jestem w stanie rozstać się ze słuchawkami, to często podczas podróży rezygnuję z muzyki aby słyszeć to, co słyszą mieszkający tam każdego dnia ludzie. Staję się częścią tego miejsca. Nowym elementem wieloletniej i pokrytej kurzem układanki.

Symulatory chodzenia, są dla mnie niczym wirtualne podróże do miejsc zrodzonych z niezwykłej kreatywności twórców. To bardzo ważny fragment mojego życia przesadzony na grunt elektronicznej rozrywki i czuję się z tym absolutnie komfortowo. Gry nie muszą być wcale ucieczką od rzeczywistości, tak jak nie każde dzieło kinematografii oderwane jest od otaczającego nas świata. Dla wielu, sporym problemem jest tutaj jednak nazewnictwo takiego tytułu. W końcu pojęcie gra sugeruje nam jakąś wygraną czekającą na samym końcu, a także sygnalizuje możliwość przegranej. Ta czasem występuje w produkcjach tego typu. Za przykład niech posłuży nam chociażby recenzowany przeze mnie jakiś czas temu Kholat. Wiele symulatorów chodzenia pomija jednak ten aspekt mechaniki.

Świat w Proteusie jest proceduralnie generowany, dlatego każdy nasz "spacer" będzie zupełnie innym doświadczeniem

Z dobrym nastawieniem

Jeżeli będziemy patrzeć na symulatory chodzenia w bardzo tradycyjny sposób, to naturalnie dojdziemy do jedynej słusznej konkluzji. To nie są dobre gry. Nawet te najbardziej powolne z klasycznych gatunków, jak chociażby przygodówki point & click, oferowały o niebo większą dynamikę zabawy. Nie wspominając już o całej reszcie oczywistych produkcji skupiających się na wartkiej akcji i bezustannym dostarczaniu graczom kolejnych bodźców.

Po drodze odkryliśmy jednak, że gry mogą być inne. Że gry, mogą nieść za sobą coś więcej, nie ograniczając się jedynie do roli regularnych zastrzyków z wybuchowej mieszanki adrenaliny z serotoniną. Nie muszą nas jedynie bawić, ale mają również potencjał do snucia opowieści i wywoływania emocji.  Dzięki temu potrafią smucić, doprowadzać do łez, a także skłaniać do refleksji. Wynaleźliśmy gry wideo na nowo, a one same w sobie stały się pewnym interaktywnym medium. Spróbujmy zatem pomyśleć o symulatorach chodzenia, jako o swojego rodzaju doświadczeniu. Od razu lepiej, prawda?

Bez planu i bez celu

Stąd też z dziecięcą ciekawością przemierzam piękne krajobrazy generowane na moich oczach przez Proteusa i z pewną nutką niepewności odkrywam groteskowe konstrukcje w Kairo. Dlatego tak bardzo pokochałem Everybody’s Gone To The Rapture, gdzie świetliste wizje przeszłości przedstawiały mi historię mieszkających tu niegdyś ludzi, a ja dopowiadałem sobie resztę scenariusza nurkując do opustoszałych po Końcu Świata domów.

Kraina form, cylindrów i kształtów Kairo to przepis na niezwykłą wyprawę dla wirtualnego turysty

W swojej recenzji tego tytułu napisałem, że „jedyne co nam pozostało, to niespieszna wędrówka ulicami wioski Shropshire. W końcu nic więcej nas już nie czeka”. Jest to prawda w przypadku dzieła The Chinese Room. Ja jednak doświadczam w ten sposób każdego „symulatora chodzenia”, by niemal oddychać powietrzem tych niesamowitych lokacji, które odwiedzam poprzez telewizyjne okno.  W życiu, gdy trafiam do nowych miejsc,  równie niespiesznie błąkam się pomiędzy uliczkami. Mam przecież poczuć się jak ci ludzie i stać się na parę chwil częścią tego nowego, niezwykle magicznego dla osoby z zewnątrz miejsca. Przebiegnięcie przez naszą przygodę brutalnie wyrywa nam spory fragment doświadczenia płynącego z podróży.

W tych niezwykłych produkcjach ważny jest każdy element zbudowanego przez twórców świata. I faktycznie, idąc jak po sznurku za pewnymi bardziej lub mniej subtelnymi podpowiedziami, prawdopodobnie zamkniemy większość tych opowieści w bardzo krótkim czasie. Lecz wszystko ma swoje konsekwencje. Jedynym owocem jaki wyrośnie na śladach naszego pospiesznego zdążania ku końcowi będzie niezrozumienie i bardzo powierzchowne poznanie cudownej magii naszego tymczasowego, wirtualnego domu. To tak, jakby pić wykwintne wino duszkiem, aby tylko poczuć w głowie upojenie. Tego po prostu się nie robi.

Komu w drogę, temu joypad

Zachęcam zatem do takiego niecodziennego podejścia, nawet nie tyle co do swojego hobby, ale do pewnych jego nowych podgatunków. Zwolnijcie sobie popołudnie, wyciszcie swoją głowę i zaparzcie ulubioną herbatę, po czym włącznie jeden z przepięknych symulatorów chodzenia próbując wynieść z tego doświadczenia jak najwięcej. Zaręczam, że z takim nastawieniem, te spacery po nierzeczywistych krainach pochłoną was na długie godziny.

Tagi: everybody's gone to the rapture gry niezależne indie kairo proteus symulator chodzenia

Komentarze (37)

Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Ziomano [109.145.***.***] dodano: 12.08.2015, 20:22 #1
Bo są to bardzo niszowe produkcje, a dzisiejszy stereotypowy gracz chce 360 NOSCOPE HEADSHOT GENERAL LEVEL TO THE MAX.

Proteus był dość ciekawy, szczególnie na słuchawkach i Vicie. Dear Esther też miało klimat, a Gone Home mnie porwało do domu na dobre dwie godziny. Everybody's Gone to the Rapture też pewnie kupię - jak tylko spadnie cena.
Ukryj odpowiedzi (2)
Poziom: 26
REP.: 945
Bananowy Janek do Ziomano dodano: 13.08.2015, 07:52 #2

Ziomano napisał:

stereotypowy gracz chce 360 NOSCOPE HEADSHOT GENERAL LEVEL TO THE MAX.


Coś w tym musi być, bo ja kompletnie nie potrafię takich gier. Zastanawia mnie jak bardzo zależne jest to od charakteru gracza, który lubi eksplorować świat albo po prostu sobie spacerować po pobliskim parku. Dla mnie to zawsze była męczarnia, bo lubię, kiedy moje działania mają jakiś cel. Dlatego też nie przepadam za sandboksami, w które gram w taki sposób, że biegam od misji do misji.

Niemniej rozumiem, że są osoby, które bardzo lubią tego typu rozgrywkę i cieszę się, że wychodzą dla nich takie tytuły. Ciekawi mnie, czy moja tez jest słuszna i czy lubią sobie też pospacerować po lesie w prawdziwym życiu.
Ziomano [109.145.***.***] do Bananowy Janek dodano: 13.08.2015, 11:45 #3
Na moim przykładzie mogę Ci odpowiedzieć, że coś takiego sprawdza się w rzeczywistości - uwielbiam w wakacje zarzucić plecak na plery i wyruszyć na szlak. A takie "wyluzowane" gry potrafią jeszcze do mnie trafić piękną oprawą graficzną i klimatyczną muzyką - łatwo się wtedy zatopić w ich świecie i spokojnie poznawać sekrety...

Lubię sobie postrzelać do kosmitów/Niemców/Ruskich itp. Ale takie odskocznie jak EGttR świetnie sprawdzają się w roli odstresowywacza; produkcji, gdzie mogę do woli lizać ściany i rozkminiać fabułę na swój sposób.
Poziom: 62
REP.: 28262
kristoffer1979 dodano: 12.08.2015, 20:30 #4
Raz w roku biorę plecak, w niego ładuję prowiant, mały namiot i wyruszam w góry na kilka dni, nocując tam gdzie mnie noc zastanie. Może dlatego uwielbiam tego typu gry. Sycho141 dziwił się dlaczego tak dużo czasu zajmuje mi przejście niektórych gier. Właśnie dlatego, bo lubię włóczyć się bez określonego celu.
Ukryj odpowiedzi (2)
Niezrzeszony handheldowy
Poziom: 71
REP.: 32164
Sycho141 do kristoffer1979 dodano: 12.08.2015, 21:42 #5
No i wszystko jasne :) Dla mnie jest świetne, że tak się różnimy - te same medium, ci sami odbiorcy, a ty oczekujesz od gier pięknych widoków, a dla mnie priorytet, to świetna historia. :)
Aware Player
Poziom: 59
REP.: 5403
Karate_koks do kristoffer1979 dodano: 13.08.2015, 06:45 #6
Z tego co wiem w górach jest zakaz biwakowania na terenie parku w ogóle.
NO FATE.ONLY THE POWER OF WILL.
Poziom: 56
REP.: 10854
ManoWar74 dodano: 12.08.2015, 20:37 #7
Ja preferuję turystykę z mieczem w dłoni, zatem Skyrim był dla mnie idealny a i widoki były ładne:P

A z plecakiem w góry czy do lasu to również uwielbiam:)
Sic Parvis Magna
Poziom: 53
REP.: 17135
bieluk dodano: 12.08.2015, 21:02 #8
Takie gry stanowią dobry przerywnik pomiędzy dużymi tytułami. Z pewnością przetestuje Rapture. Poza tym jest tam platyna za lazenie i 8 złotych trofkow :)
Pary nie do pary, czary nie do wiary..
Poziom: 49
REP.: 1377
Filipowitch dodano: 12.08.2015, 21:22 #9
A symulator wycierania gila to jest?
Niezrzeszony handheldowy
Poziom: 71
REP.: 32164
Sycho141 dodano: 12.08.2015, 21:39 #10
Gówno, za mało realistyczne!
Osobiście uważam, że ten typ rozgrywki rozwinie się dopiero przy standaryzacji VR, przecież te gry są do tego stworzone. Ślamazarne, bez akcji - idealne na okulary, które przy zbyt wielkiej aktywności powodują wymioty.
Microsoft Zone
Poziom: 59
REP.: 1684
Radesito dodano: 12.08.2015, 21:45 #11
Fajnie się chodzi, ale jeśli jest to zrównoważone akcją... dzisiaj skończyłem Everybody's Gone to the Rapture i mam już dość chodzenia na jakiś czas...
Ukryj odpowiedzi (16)
Poziom: 46
REP.: 3628
Kamilinho do Radesito dodano: 12.08.2015, 23:10 #12
A,że tak zapytam to czy tobie wogóle podobał się jakiś exclusive sony? Bo po każdej grze w jaką grasz na maszynce sony to tylko stękasz na ppe... Poczekaj jeszcze troche i twój mesjasz xbox one będzie miał zajebiaszcze tytuły ,których na długo nie będziesz miał dosyć...
Microsoft Zone
Poziom: 59
REP.: 1684
Radesito do Kamilinho dodano: 12.08.2015, 23:14 #13
Nie powiedziałem, że mi się gra nie podobała, tylko że się już w grze nachodziłem za wsze czasy... i to jeszcze na slomoo bo tam biegu nie ma. A co do innych to oczywiście, Heavy Rain, TLoUs, Beyound TS oprócz Uncharted i Killzonów, bo do tych się nie przekonałem.
JRPGs lover
Poziom: 35
REP.: 4468
Typhonymous do Radesito dodano: 12.08.2015, 23:17 #14
Jest bieganie pod R2.
Microsoft Zone
Poziom: 59
REP.: 1684
Radesito do Typhonymous dodano: 12.08.2015, 23:19 #15
No nie żartuj... sprawdzałem wszystkie trigery... aż odpalę żeby sprawdzić...
JRPGs lover
Poziom: 35
REP.: 4468
Typhonymous do Radesito dodano: 12.08.2015, 23:21 #16
Tylko nie naciskaj, a potrzymaj... rozpędzi się.
Microsoft Zone
Poziom: 59
REP.: 1684
Radesito do Typhonymous dodano: 12.08.2015, 23:24 #17
Ok, trochę się rozpędza, ale bieg to to nie jest :) Edytowano 3 razy. Ostatnio: 12.08.2015, 23:29
JRPGs lover
Poziom: 35
REP.: 4468
Typhonymous do Radesito dodano: 12.08.2015, 23:29 #18
hehe [5.172.***.***] do Radesito dodano: 12.08.2015, 23:32 #19

Radesito napisał:

Nie powiedziałem, że mi się gra nie podobała, tylko że się już w grze nachodziłem za wsze czasy... i to jeszcze na slomoo bo tam biegu nie ma. A co do innych to oczywiście, Heavy Rain, TLoUs, Beyound TS oprócz Uncharted i Killzonów, bo do tych się nie przekonałem.


Tak Ci się podobało The last of us, że dałeś 3,5? :)
In my restless dreams i see that town...
Poziom: 82
REP.: 12118
Carnage do Typhonymous dodano: 12.08.2015, 23:33 #20
Radzio tak grał, że nawet nie wie jak się steruje :P To chyba jak ze wszystkimi grami na Playstation które rzekomo ogrywał :P
Microsoft Zone
Poziom: 59
REP.: 1684
Radesito do Typhonymous dodano: 12.08.2015, 23:33 #21
I tak już musztarda po obiedzie, bo skończyłem bez tego. Dziwne, że w opcjach nie opisali tego....

JRPGs lover
Poziom: 35
REP.: 4468
Typhonymous do Carnage dodano: 12.08.2015, 23:37 #22
Akurat to nie jego wina, większość recenzentów się nie zorientowała. Zapomnieli o tym wspomnieć w menu. Różnica może nie jest ogromna, ale pomaga w eksploracji. Edytowano 1 raz. Ostatnio: 12.08.2015, 23:43
In my restless dreams i see that town...
Poziom: 82
REP.: 12118
Carnage do dodano: 12.08.2015, 23:38 #23
Radziu, skończ spamować w każdym temacie bo znowu bana wyrwiesz :P
buekkk [5.172.***.***] do Carnage dodano: 13.08.2015, 00:45 #24
hehe, co prawda to prawda
meh [5.172.***.***] do Radesito dodano: 13.08.2015, 12:14 #25

Radesito napisał:

No nie żartuj... sprawdzałem wszystkie trigery... aż odpalę żeby sprawdzić...


Tak to jest jak się gra na youtube.
Poziom: 20
REP.: 18
Takee do Radesito dodano: 16.08.2015, 13:14 #26
:D Bidulo. Ale widzisz dałeś radę? Dałeś!
Poziom: 20
REP.: 18
Takee do Radesito dodano: 16.08.2015, 13:15 #27
:D :D Aż się oplułam. I to nie z Ciebie to oplucie, tylko z tego gorzkiego zdziwka "nie nie żartuj...". :D Mistrz!
Poziom: 43
REP.: 3182
Lipton dodano: 13.08.2015, 07:22 #28
Serio Gołomp zadałeś takie pytanie w temacie? Dlaczego nie doceniamy symulatorów CHODZENIA?? Odpowiem za siebie (i mam nadzieję, że również za rzeszę innych graczy) - ponieważ zostało we mnie jeszcze choć trochę chęci do życia i nie mam zamiaru być podłączony do cyberprzestrzeni na zawsze, więc gdy chcę wyjść na spacer zwyczajnie wychodzę (choćby po piwo), a nie włączam grę. Serio. Mam własne nogi i czasem robię z nich użytek, więc arcy lenistwem i ogromną niedorzecznością byłoby zastępowanie ich WIRTUALNYM SPACEREM, który nie rózni się niczym od tego w Gears of War, Uncharted czy Tomb Raider. Nie chcę zmienić się w japończyka. Pozdrawiam!
Poziom: 45
REP.: 5720
thiefi dodano: 13.08.2015, 08:26 #29
Jeśli chodzi o symulator chodzenia to preferuje serie elders scrolls
Poziom: 30
REP.: 850
Adwark dodano: 13.08.2015, 10:56 #30
Dlaczego nie doceniamy symulatorów chodzenia? To że gry nie muszą polegać na regularnych zastrzykach adrenaliny to wiemy już od dawna, wystarczy właśnie spojrzeć na takie przygodówki, czy gry logiczne. Powszednim dla nich jest wolniejsze tempo które nie powoduje regularnego napływu adrenaliny a jednak potrafią złapać uwagę gracza i ją utrzymać. Wartość fabuły poznaliśmy już dawno w końcu taki Fallout 1 czy 2 też właśnie polegały zarówno na ciekawej fabule ale także na gameplayu który jest świetny.

Więc co jest takiego że wielu nie chce docenić symulatorów chodzenia? Problemem jest metka gry. One nie są grami. To są po prostu duże rzeźby w cyfrowym świecie które trzeba obejść by móc je całe zobaczyć. Właściwie nie ma w nich interaktywności, jednej z kluczowych cech gier, można jedynie iść i patrzeć. I tyle. Nie ma żadnej potrzeby wpływu gracza na świat, gracz jest bezsilny, bez możliwości wpłynięcia na świat co z powodu metki gry jest dużym problemem bo to właśnie ta interakcja z światem przez mechanikę gry jest tym co definiuje gry. Nie idzie nawet zbytnio nawet ich nazwać interaktywnym doświadczeniem. bo tej interakcji nie ma. Nie mają żadnej cechy która sprawiałaby że forma podawania ich jako gry jest potrzebna, nie wykorzystują żadnej cechy gier jako medium.
Książki mają bogate opisy by budzić naszą wyobraźnię by ta tworzyła nam obrazy miejsca, a sama forma książki też zostawia wiele miejsca do zabawy. Obrazy mogą zawierać przesłanie, pokazywać dawny świat, ukazywać wizje lub budzić emocje tym czego inne media jednak tak łatwo nie mogą robić - abstrakcyjnymi pomysłami i różnymi stylami (co nie zmienia faktu że nie lubię znacznej części "sztuki" współczesnej w której większość interpretacji wyciąga się niemal znikąd bo sam obraz jest bezwartościowy w kontekście wzbudzania emocji i interpretacji sensu nie będąc w muzeum ale moje spojrzenie na sztukę współczesną to temat na inną porę.). Wszelakie te obrazy mogą prezentować temat tak jak ani książka, ani film czy też gra nie potrafią. Medium filmu też ma swoje własne cechy które go wyróżniają spośród mediów - wspólnota obrazu i później nabytego dźwięku który swego czasu na nowo zdefiniował filmy pozwoliły na utworzenie możliwości prezentacji historii na sposoby których książki nie mogły osiągnąć.
W przypadku wszystkich tych mediów najlepszymi dziełami z tych są właśnie te które inteligentnie wykorzystują unikatowe możliwości każdego z mediów. Najlepsze obrazy, wszelakich stylów ukazują coś czego słowami wiernie idzie oddać łatwo. Najlepsze książki łapią i wciągają w świat przedstawiony czytelnika, tak że ten potrafi przed oczyma zobaczyć ten świat. Może oczywiście także iść ścieżka niedopowiedzeń do których czytelnik sam musi sobie dopowiedzieć pewne szczegóły dzięki czemu wielu może przeczytać tą samą książkę a jednak zrozumieć zupełnie inne rzeczy. Najlepsze filmy są świetnie połączonymi elementami takimi jak obraz, dźwięk, historia które są wykonane bardzo dobrze, wchłaniają widza iż ten chce poznać co się stanie dalej, czuć empatię wobec postaci. Najlepsze gry to właśnie te które mają ciekawą historię, świetny klimat powstały z odpowiedniego połączenia grafiki i muzyki oraz właśnie świetny gameplay.

I gdzie tu wchodzą symulatory chodzenia? Takie Everybody's Gone To The Rapture to książka graficzna. Zamiast przekładania kartek, postać idzie. Brak tutaj elementu gry. Możliwości wpłynięcia na świat nie ma. Proteus to bardzo duży obraz który ma elementy ruchome. Żadne z nich nie wykorzystuje elementów które czynią gry odrębnymi doświadczeniami od innych mediów.
Tu może być pies pogrzebany. Przedstawia się je jako gry ale brak im mechaniki interakcji która jest kluczową cechą gry. Edytowano 1 raz. Ostatnio: 13.08.2015, 10:58
Ukryj odpowiedzi (2)
Poziom: 35
REP.: 1414
Mateusz Gołąb do Adwark dodano: 13.08.2015, 11:09 #31
Bardzo trafne spostrzeżenia! Choć z tą interaktywnością bym się kłócił, bo dla mnie samo chodzenie jest już pewnym wymiarem "interaktywności". Tymczasem określenie "książka graficzna" jest wyjątkowo pasujące :)
Poziom: 30
REP.: 850
Adwark do Mateusz Gołąb dodano: 13.08.2015, 11:21 #32
Właśnie chodzenie nie jest dla mnie interakcją gdyż to nie wpływa na świat, możliwość podniesienia czegoś, użycia czegoś, to są interakcje. Chodzenie po prostu nie wpływa na świat gry. Działa właśnie jak przekładanie kartek w książce przesuwając nas do kolejnych słów, obrazów.
Poziom: 48
REP.: 1808
CoinJSR dodano: 13.08.2015, 18:41 #33
Może i piękne ale czy nie nudne??
Ja nawet w horrorach lubię przechadzać się po terenie przez co rozgrywka przechodzi w długie godziny ze względu na częsty pojawiający się na ekranie napis GAME OVER..
Ukryj odpowiedzi (1)
Poziom: 35
REP.: 1414
Mateusz Gołąb do CoinJSR dodano: 14.08.2015, 09:42 #34
Kwestia indywidualna. Poza tym częste umieranie i powtarzanie tego samego fragmentu w grze jest w moim odczuciu bardziej frustrujące, niż dobrowolne spacerowanie po lokacjach.
Dawca_Kalu [5.70.***.***] dodano: 14.08.2015, 17:37 #35
W odpowiedzi na pytanie zadane w tym artyklu spiesze z odpowiedzia:

Poniewaz sa chujowe.

Dziekuje i pozdrawiam.
Ukryj odpowiedzi (1)
Take your shot
Poziom: 49
REP.: 13329
Yabby do Dawca_Kalu dodano: 15.08.2015, 12:52 #36
Ujmę twoją myśl eufemistycznie. Symulstor chodzenia to mam każdego dnia. W grach szukam doznań których nie mogę doświadczyć w życiu realnym.
Nieruchomy, acz poruszony
Poziom: 51
REP.: 7350
Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię dodano: 20.08.2015, 11:10 #37
Bo symulator chodzenia można tak naprawdę docenić w hełmie VR.

Komentarze (37 opinii) Skomentuj

Miesięcznik PSX Extreme