SKLEP
Igor Chrzanowski 07.06.2017
Crossout - recenzja gry
1707V

Crossout - recenzja gry

Odpowiedzialne za wielki hit sceny free-to-play, jakim bez wątpienia jest War Thunder, Gaijin Entertainment, wraz z Targem Games, wkracza na rynek ze swoją kolejną wojenną produkcją, tym razem zahaczając bardzo mocno o tematykę post-apo. Czy zatem Rosjanie odnaleźli się w nowej roli i dali nam tytuł, który wart będzie waszej uwagi?

Crossout
  • Platformy:  PS4   XONE   PC 
  • Data premiery - Polska: Brak planów wydawniczych
  • Nie
  • od lat 12 online przemoc

Rozbudowanym zapleczem fabularnym Crossout zdecydowanie nie grzeszy, nawet jak na standardy gier nastawionych wyłącznie na rozgrywkę wieloosobową. Ot, była jakaś apokalipsa, a my wcielamy się w rolę kierowcy do wynajęcia, który to będzie walczył w imię frakcji, do której się zapisze. I tak, to już cały opis jaki można nakreślić dotyczący historii świata tej produkcji. Chciałoby się wiedzieć o tym nieco więcej, ale w pełni rozumiem takie podejście twórców do tego tematu – wszakże kluczowym elementem składowym dzieła Targem jest przecież rozgrywka. A ta stoi na stosunkowo wysokim poziomie!

Tytuł ten zawiera w sobie dwie główne mechaniki zabawy, które po połączeniu w jedną grę, stwarzają bardzo fajną mieszaninę, wykrzesującą pełną moc z naszej kreatywności oraz zręczności. Wcielamy się tu bowiem w kierowcę, który to może samodzielnie wedle własnego uznania i dostępnych środków, bądź też na bazie planów konstrukcyjnych, stworzyć sobie wymarzony pojazd zagłady. Z racji, że akcja dzieje się w świecie 20 lat po pewnej apokalipsie, całość tworzymy oczywiście ze złomu, części używanych, a także tego, co wygramy podczas bitw i za wykonane misje.

Największą zaletą Crossout jest to, że ma bardzo dobrze wykonane narzędzie edytorskie do tworzenia maszyn. Składa się na to mnóstwo czynników, o których można by śmiało napisać osobny felieton na 10 stron. Odpowiednia kamera, podgląd aktualnych statystyk, możliwość obracania części, a nawet zaawansowana fizyka odnajdująca środek ciężkości konstrukcji i uwarunkowująca od niego jego stabilność. Można by mnożyć i mnożyć. Najlepszym dowodem tego, co oferuje wspomniany system, niech będą załączone screeny. To gra głównie o samochodach, a jednak ludzie stworzyli tu wozy przypominające możliwościami poduszkowce, samoloty, helikoptery, łodzie, a nawet... dinozaury i pająki.

A z czego możemy budować? Przedmioty dodane w tym celu dzielą się aż na 8 osobnych kategorii! Mamy tu zatem zardzewiałe kabiny dla pilotów, broń palną wszelkiego rodzaju od karabinków aż do porządnego kalibru działa przeciwpancernego, elektronikę, koła, dodatkowe elementy konstrukcyjne, dekoracje i farby. W ostatniej sekcji są zaś rzeczy konsumpcyjne. Żeby oczywiście nie było za łatwo deweloperzy narzucili na całość małe ograniczenia w kwestiach inżynieryjnych.

Oczywiście nasza kreatywność jest tutaj praktycznie jedyną granicą pod kątem kształtu i funkcjonalności maszyny, musimy jednak przy tym pamiętać, aby monitorować jej statystyczne możliwości. Chodzi w tym o to, aby w odpowiedni sposób poszerzać udźwig naszej konstrukcji oraz jej zasoby energetyczne. Jeśli przekroczycie limit wagi, zamontujcie dodatkowy silnik, a jeśli nie starczy wam energii, zamontujcie kolejny generator. Docelowo każda kabina dla sterującego pojazdem dodaje 10 punktów energii, które to muszą wam starczyć na początek zabawy.

W ramach tego limitu musicie zamontować systemy obronne, solidny silnik jak chcecie mieć masywnego molocha, a także dodatkowe radary, antenki i bronie białe. Dodatkowo, po osiągnięciu 17 poziomu doświadczenia, będziecie mogli tworzyć tak zwane Lewiatany, czyli bardzo duże i potężne pojazdy, których możliwości są kilkukrotnie większe od tych zwykłych. Gdy już sklepiecie swój pierwszy wózek z sensem i po ludzku, a nie jak ja, że zamontujecie koła sterujące na tył, możecie ruszać w bój.

Crossout oferuje nam jedynie trzy główne tryby rozgrywki w wieloma wariantami zawartymi w ich strukturze. Najbardziej podstawowe są Misje, czyli bitwy drużynowe, w których zawalczycie o nową broń, koła, układy scalone, a nawet kabiny. Kolejnym są zaś Rajdy, które to odblokowują się po osiągnięciu odpowiedniego poziomu, a zaoferują wam one takie wyzwania jak ochrona konwoju, niszczenie wieżyczek na czas, czy też obrona danego punktu przed standardowymi wrogami i Lewiatanami. Ostatnie są zaś okresowe Rozróby (Brawls), które to odblokowują się (oby na razie) tylko w określonym czasie i są zwykłymi misjami z bardziej wartościowymi nagrodami.

Autorów gry trzeba tu bardzo pochwalić za artystyczny design lokacji. Klimaty post-apo dały tu ogromne pole do popisu, czego panowie z Targem Games zdecydowanie nie zaprzepaścili. Wyruszając na bitewne pola odwiedzimy pustynny kanion, w którym to prawdopodobnie na wysokościach żyją ludzie w kontenerach, a wysokie góry zdobią wielkie maski, opuszczony teren zakładów chemicznych, torowisko, ciekawy wąwóz z mostem, a także cmentarzysko statków morskich. Niestety, plansze kuleją nieco pod kątem topografii, która w wielu przypadkach opiera się na manewrowaniu górkami i dolinkami. Całość często przybiera kształt owalu ograniczonego wysoką ścianą bądź metalowym płotem, a w środku stawia tylko kilka mało znaczący przeszkód, przez co ciężko tu o jakieś ciekawe kryjówki, drogi ucieczki, czy też manewry partyzanckie.

Dodatkowo bardzo wielkim minusem gry jest brak jakiejkolwiek formy komunikacji pomiędzy graczami – no chyba, że uznamy za nią klakson. Nie uświadczycie tu czatu głosowego, pisanego, a nawet prostych emotek i komend pokroju „do mnie”, „atakuj”, „broń bazy”, czy czegokolwiek innego. A w grze, gdzie liczy się dosyć mocno praca zespołowa i podział obowiązków w grupie, jest to wręcz konieczne.

Do samej walki ciężko się przyczepić, gdyż akurat ten aspekt jest tu zrealizowany bardzo dobrze i oferuje sporo kombinacji, w których możemy bawić się szybkimi działkami maszynowymi, średnimi przeciwpancernymi, wielkimi działami o kalibrze nawet 88 mm, broniami pulsacyjnymi, dronami, a nawet miotaczami ognia i piłami łańcuchowymi.

Jeśli jednak marzyliście o szybkich postępach i testowaniu zaawansowanego uzbrojenia już po kilku dniach gry, muszę was rozczarować. Równie mocno, co mnie rozczarował system postępów tej produkcji. Wspomniałem, że za Misje otrzymuje się przedmioty, prawda? No, ale problem jest tutaj taki, że otrzymujemy tu na okrągło jedne z kilku tych samych dostępnym nic nie wartych chłamów, których się nawet nie da sprzedać i trzeba je złomować.

A co jeśli chcielibyście sobie kupić jakiś fajny sprzęcior? No da się, ale ceny towarów zależą tylko od graczy, którzy sprzedaję swoje rzeczy na specjalnym rynku. Pomyślicie sobie „e tam, spoko, będę farmił, to sobie coś kupię” - otóż błąd mój drogi panie, nie będziesz farmił golda! Dlaczego? Ponieważ w Crossout pieniądze zdobywa się tylko za sprzedane na rynku przedmioty. Ok, to pomyśleliście sobie pewnie, że skoro mamy tu bogaty system craftingu, to sobie coś fajnego stworzycie sami, co nie? No, teoretycznie racja. Ale...

Drzewko kreacji jest bardzo wymagające i rozdrobione. Każda z frakcji oferuje swoje zabawki i aby je odblokować musimy wbić w nich odpowiednio wysoki poziom doświadczenia, które zdobywa się stosunkowo powoli. Ale załóżmy, że jesteście w stanie pogodzić się z długim levelowaniem. Znajdujecie obiekt marzeń i... patrzycie na materiały wymagane do jego produkcji. A te są wręcz absurdalne – zwłaszcza do tych najciekawszych przedmiotów. Sprowadza się to zatem do tego, że zanim zdobędziecie odpowiedni poziom i nazbieracie w końcu te zafajdane skrawki złomu, opony, kabiny i kable, niezbędne do produkcji na przykład generatora, orientujecie się, że minęły już dwa tygodnie, a wy wciąż śmigacie z tym samym barachłem co wcześniej.

Oczywiście możecie się wspomóc finansowo mikropłatnościami, ale powiedzmy sobie szczerze, kto by chciał płacić realną kasą za średniej klasy broń do zardzewiałego samochodu. Niestety, chyba są już tacy, co się skusili. Co prowadzi do czego? Tak, zgadliście, do agresywnego i bardzo niesprawiedliwego systemu niebezpiecznie ocierającego się o pay-to-win. Sam na polu walki zacząłem spotykać już takie osoby, które stworzyły sobie tak potężne maszyny, że w pojedynkę nie mam z nimi szans, no chyba że jakimś cudem odstrzelę im broń szybciej niż oni zrobią to mi. I niestety, jakiś absolutny geniusz balansu rozgrywki wpadł na to, aby Lewiatany toczyły bitwy na tych samych polach co papierowe samochodziki z 300 punktami życia.

Jeśli zaś chodzi o kwestie techniczne, to dzieło Targem Games działa słabo. Nie dość, że gra jest graficznie po prostu przestarzała o co najmniej dekadę, to w chwili gdy na ekranie dzieje się nieco więcej, potrafi tak chrupnąć, że na blisko dwie sekundy obraz staje w miejscu. Sytuację ratują błyskawiczne czasy wczytywania - mecz ładuje się dosłownie kilka sekund - które okupione są doczytywaniem tekstur na naszych oczach, nawet tak prostych jak bitmapka góry w tle planszy. A o Sztucznej Inteligencji... aż szkoda gadać. pojazdy w multi prowadzone przez SI są durne jak but. W multi jeszcze jako wypełniacze dają radę, ale w misji konwojowej ona praktycznie nie istnieje - wóz wymagający ochrony idzie po wcześniej nakreślonej linii, a jak się na czymś zablokuje, to nawet nie potrafi się wycofać, aby ją ominąć. Przykład w galerii screenów.

Reasumując, Crossout jest tytułem, który miał w sobie ogromny potencjał i szczerze pisząc, wciąż ma. Genialny system budowy maszyn, w miarę miodny system walki, bardzo klimatyczne trasy, świetna i delikatna muzyka w wykorzystująca motywy gitarowe i darmowa dostępność sprawiają, że z pewnością warto jest chociażby spróbować w to zagrać i od czasu do czasu wskoczyć sobie na trzyminutowy meczyk. Z drugiej zaś strony tytuł jest bardzo ubogi graficznie, a do tego autorzy zaimplementowali w nim strasznie nieprzyjazny, agresywny i niesprawiedliwy system progresji oraz mikropłatności.

Tagi: crossout free to play gaijin entertainment multiplayer recenzja gry targem games

Werdykt
Graliśmy na: PS4
  • + Klimat i design lokacji
  • + Tryb budowania pojazdów
  • + Przyjemna rozgrywka i system walki
  • + Błyskawiczne czasy wczytywania
  • - Mało trybów
  • - Bardzo, bardzo powolny system progresu
  • - Niedopracowany balans rozgrywki
  • - Agresywne mikropłatności, zakrawające o pay-to-win
  • - Bardzo kiepska warstwa techniczna
  • - Brak systemów komunikacji między graczami
Igor Chrzanowski
Igor Chrzanowski Crossout oferuje fantastyczny kreator pojazdów i bardzo przyjemny system walki w sosie post-apo. Jeśli tylko naprawi warstwę techniczną i system mikropłatności, ma potencjał na osiągnięcie sporego sukcesu!
Oceń recenzję
+ +7 -

Miesięcznik PSX Extreme