SKLEP
Wojciech Gruszczyk 18.04.2017
Guardians of the Galaxy: The Telltale Series - recenzja 1 odcinka
844V

Guardians of the Galaxy: The Telltale Series - recenzja 1 odcinka

Boom na opowieści Telltale Games już dawno minął. Twórcy zamęczyli fanów długim wyczekiwaniem na kolejne epizody, które w dodatku nie zaskakiwały tak mocno jak pierwsze historie. Studio podpisało jednak kolejną współpracę, na mocy której powstaje pięcioodcinkowa przygoda w świecie Strażników Galaktyki. Deweloperzy w tym wypadku nie tylko muszą zmierzyć się ze swoimi przestarzałymi przyzwyczajeniami, lecz przede wszystkim z potężnym uniwersum.

Marvel’s Guardians of the Galaxy: The Telltale Series
  • Platformy:  PS4   XONE   PC   Mobile 
  • Data premiery - Polska: Nie wydano
  • Nie
  • od lat 16 przemoc

Gdy w ubiegłym roku Telltale Games zapowiedziało współpracę z Marvel Entertainment gracze prześcigali się w przewidywaniach dotyczących wybranego uniwersum. Bardziej spostrzegawczy klienci dostrzegli  na horyzoncie zbliżającą się premierę Strażnicy Galaktyki vol. 2, czyli drugą ekranizację przygód Star-Lorda, która oczywiście sprzyja pojawieniu się na rynku gry-opowieści. Telltale Games nie męczyło długo klientów, przedstawiło pierwszy zwiastun i rozpoczął się prawdziwy festiwal oczekiwań. Wielka interaktywna przygoda w wyjątkowym świecie z zabawnymi bohaterami? Przynajmniej na początku zdecydowanie nie.

Strażnicy, wielki problem i tajemniczy przedmiot

Peter Quill, Drax, Groot, Rocket i Gamora to znana wszystkim ekipa, która tym razem musi zmierzyć się z kolejnym niebezpieczeństwem. Thanos miażdży kolejne światy, dlatego bohaterowie wyruszają na spotkanie z Mad Titanem. Właśnie tym obrazem – wielkiej walki z jednym z największych przeciwników Strażników Galaktyki – był reklamowany pierwszy odcinek nowej produkcji Telltale Games i po szybkiej rozmowie, małym przygotowaniu oraz kilku problemach, zespół Star-Lorda staje naprzeciwko potężnego przeciwnika. Przed rozpoczęciem tej przygody miałem wyobrażenie epickiego starcia, którego świadkiem będę gdzieś w połowie piątego odcinka, a tutaj po zaledwie kilkudziesięciu minutach uczestniczę w szybkiej walce, która choć jest najmocniejszą stroną opowieści, to jednak pozostawia wielki niedosyt. Bez zbędnego spoilera, bez napisania kilku słów za dużo, możecie sobie wyobrazić, że na początku historii scenarzyści nie uśmiercili któregokolwiek ze Strażników... To nie jest starcie, na które liczą fani, a w dodatku okazuje się, że jest to w zasadzie wyłącznie pretekst.

Twórcy zamiast za pomocą pierwszego epizodu zapowiedzieć epicką opowieść pełną dramaturgii i gwiezdnych starć, skupiają się na wewnętrznych rozterkach Gamory, którą możemy pocieszać, czy też próbują na siłę pokazać, że dwójka bohaterów ma totalnie odmienne zdanie na temat jednego z problemów, a gracz musi „wybrać mniejsze zło”. Problem polega na tym, że… To nikogo nie interesuje. Opowieść po tych pierwszych trzydziestu-kilku minutach jest przeładowana dialogami, w których na pierwszy plan wysuwa się pytanie – ale o co tutaj w ogóle chodzi?

Jak się okazuje Thanos był w posiadaniu tajemniczego przedmiotu, który wpada w łapy Petera. Na początku główny bohater niespecjalnie przejmuje się znaleziskiem, ale okazuje się, że enigmatyczny artefakt ma wielką moc, a w dodatku jest nim zainteresowany pewien zespół przyjemniaczków. Dochodzi do szybkiej akcji, musimy ratować sytuację, słuchamy dramatycznego monologu i bam!- „do zobaczenia w kolejnym odcinku”.

Po prostu „The Telltale Series”

W mniej niż 120 minut pęka pierwszy odcinek Strażników Galaktyki, który pozostawia ogromny niedosyt. Kilka zabawnych dialogów to jednak zdecydowanie za mało, bo przygotowanej opowieści zdecydowanie brakuje mocnych scen, które przytrzymałyby widza-gracza przed ekranem. Tutaj nawet zakończenie sprawia, że w zasadzie niespecjalnie czekam na drugi odcinek… Choć mam nadzieję, że jest to cisza… Wyjątkowo wielka cisza przed wyjątkowo ogromną burzą, a każdy kolejny epizod pozamiata mną i innymi fanami Strażników.

Pod względem rozgrywki nie można oczekiwać cudów. W głównej mierze uczestniczymy w opowiastce, podczas której musimy kliknąć jeden z wyznaczonych na ekranie klawiszy, czyli typowe QTE, a podczas dialogów mamy do wyboru cztery opcje. Bodajże trzykrotnie zdarza się moment, w którym możemy poprowadzić za rękę bohatera i za pomocą prawej gałki aktywujemy jeden ze świecących się w pomieszczeniach elementów. Na pierwszy epizod przypadają jeszcze dwie walki – podczas pierwszej wcielamy się w cały zespół, kamera skacze pomiędzy herosami, jest ciekawie, a w drugiej klikamy naprzemiennie dwa przyciski.

Trudno oczywiście przyczepić się do takiej koncepcji, bo kupując grę z dopiskiem „The Telltale Series” powinniśmy być właśnie na to gotowi… Choć nie ukrywam, że rewolucja jest tutaj potrzebna. Czas na odpowiednie odgruzowanie silnika, który potrafi oszpecić nawet buźkę Gamory. Wszędobylskie ząbki na krawędziach obiektów wyglądają po prostu koszmarnie.

To jednak nie tak, że wszystko tutaj nie zagrało. Autorom udało się dobrze zaprezentować cały skład Strażników Galaktyki i choć studio sięga po najbardziej płytką prezentację każdego z protagonistów, to mimo wszystko dobrze się ogląda ciągle wkurzonego Rocketa, czy też zdezorientowanego Groota rzucającego ciągle „I’m Groot”. Trudno po tak krótkiej historii oczekiwać wielopoziomowego zatopienia się w umysłach postaci, choć niektóre wybory mogą zostać przez twórców umiejętnie wykorzystane odgrywając istotną rolę w kolejnej przygodzie.  W opowieści nie brakuje również przyjemnych żartów, które są nieodłącznym elementem tego uniwersum – Telltale Games bawi się nawet niektórymi kadrami, które powinni dobrze rozpoznać sympatycy ostatnich ekranizacji bohaterskich historii Marvela.

Rewolucja potrzebna na wczoraj

Telltale Games znalazło się w próżni. Twórcy pozyskali kolejnego wielkiego partnera, ale zamiast rozwijać zastane uniwersum, studio nie potrafi unieść ciężaru odpowiedzialności i zaserwować graczom oczekiwanej historii. Już Batman pokazał, jak trudno jest rozwijać znaną serię, a twórcy zamiast wyciągnąć lekcję, wrzucają na rynek początek przygody, który dobitnie pokazuje, że czas tego studia mija. Tutaj niezbędna jest solidna rewolucja.

Tagi:

Werdykt
Graliśmy na: XONE
  • + Dobre przedstawienie Strażników
  • + Kilka zabawnych scen
  • - Nudna opowieść
  • - Brak rewolucji w rozgrywce
  • - Ząbki tu, ząbki tam i… Jeszcze tam
Wojciech Gruszczyk
Wojciech Gruszczyk Nie tak to miało wyglądać. Liczyłem na epicką przygodę z wyjątkowymi pojedynkami, a dostałem… Wstęp do czegoś, co tak naprawdę trudno zdefiniować. Gdzie jest stare-dobre Telltale Games?
Oceń recenzję
+ +6 -

Miesięcznik PSX Extreme