SKLEP
Łukasz Kucharski Łukasz Kucharski 02.12.2013
Trzej muszkieterowie: PS4 vs. Xbox One vs. Wii U - plusy i minusy każdego z systemów!
5426V

Trzej muszkieterowie: PS4 vs. Xbox One vs. Wii U - plusy i minusy każdego z systemów!

Nadejście każdej kolejnej nowej generacji zawsze postrzegałem jako osobiste święto pokroju Bożego Narodzenia. Oto danego roku nadchodzi Mesjasz – czasem nie tylko jeden.  Z oferowanym przesłaniem bywa różnie, ale nowości zawsze są kuszące. A na ósmą generację czekaliśmy dłuuugi czas.

Aktualna sytuacja na rynku konsol przypomina mi Trzech Muszkieterów Dumasa. W książce utalentowanego francuza, Atos, Portos i Aramis stanowią ostatnią deskę ratunku przed kardynałem Richelieu. W naszym świecie Sony, Microsoft i Nintendo są muszkieterami, którzy zapewniają nam rozrywkę i chronią przed nudą, codziennością, smutkiem, samotnością itp. Zobaczmy więc jak każdy z bohaterów naszego życia miewa się aktualnie, bo tego, co przyniesie przyszłość, nie wiemy.

Nintendo jako Atos


 
Jeśli tak jak i dla mnie, siódma generacja konsol nie jest dla Was tą pierwszą, doskonale wiecie, że Nintendo nie samym Wii stoi, a tym bardziej Wii U. Przed konsolą, która przyciągnęła przed telewizory całe rodziny, japoński gigant dał nam takie perełki jak Game Boy czy NES (a.k.a. Pegazus). Pozostałe produkty również były solidne - jak GameCube czy Nintendo 64, ale świata gier nie zmieniły aż tak bardzo. Obecnie japoński koncern przeżywa trudne chwile i ogarnia mnie smutek, gdy słyszę kolejne doniesienia z tego obozu.
 
Wii U miało przynieść nam nową jakość przed Sony i Microsoftem. Patrząc realnie, zaprezentowano nam generację numer 7 i pół. Wskutek błędnie prowadzonego marketingu i skupianiu się na odcinaniu kuponów, Nintendo zalicza kryzys. Dla przykładu, aktualnie szefowie wielkiego N podjęli decyzję o zakończeniu produkcji Wii – Ameryka otrzyma jeszcze porcję konsol, by świąteczne wózki zapełniły się tym sprzętem. Nic w tym dziwnego. Konsola bez U w nazwie przekroczyła granicę 100 milionów sprzedanych egzemplarzy i każdego dnia ląduje w większej ilości domów niż jej młodsza siostra. Firma pragnie więc skupić siły na nowym produkcie, a przynajmniej w teorii.
 
Najlepszą akcją ratunkową (aktualnie stosowaną) wydaje się obniżka cen, co zawsze stanowi dobry pomysł, a także sprzedawanie zestawów specjalnych. Drugi manewr wiąże się z pewnym drobnym warunkiem. Mianowicie, elementy zestawu muszą być świetne, stanowić klasę samą w sobie. Nintendo musi skupić się na grach, które nie mogą być jedynie odgrzewaniem starych pomysłów czy odgrzewaniem pomysłów z siostrzanych platform. Wierzę, że zmiana polityki i skupienie całych sił na tytułach na wyłączność poderwie firmę z dna, bo gdy trafi na to drugie ratunku już nie będzie. Bezpieczne strategie na nic się zdadzą, czas ryzykować i pokazać, że świetne pomysły obronią się same – tzn. bez powalającej grafiki. Skoro twórcy gier z innych obozów nie widzą sensu tworzyć tytułów na platformę Nintendo, sami powinni zając się produkcją. Zaoferowanie tego czego nie mają inni i to nie w wymiarze mikro, a makro = przepis na sukces.
 
Inną strategią dla bohatera naszego dzieciństwa z N na klacie są radykalne posunięcia i nie mam na myśli wypuszczania na rynek podróbki własnego produktu, jakim jest 2DS. Trójwymiar przezywa zapaść – nad czym nie płaczę, bo uważam, że to festyniarski trik, a nie konkretny środek wyrazu – ale ukazywanie naszym oczom tzw. konsoli przenośnej, która gabarytami przypomina zeszyt i na dodatek nie daje się złożyć na pół, postrzegam jako osobistą zniewagę dla graczy na całym świecie. Może czas przyznać się do błędów, a nie brnąć w nie nadal tylko w innym opakowaniu. Nie zmienia to jednak faktu, że na rynku handheldów Nintendo wciąż rządzi i dzieli i raczej nie zapowiada się, by jakaś firma była w stanie zagrozić tu Big N. Zwłaszcza, że 3DS wciąż świetnie się sprzedaje. 
 
Przejdźmy teraz do sekcji, w której przygotowałem kilka plusów i minusów danej platformy (Wii U, X1, PS4). Dla pewnego wzbogacenia każdy z nich postaram się trochę rozwinąć, abyśmy mogli spróbować prowadzić dyskusję, zamiast od razu korzystać z inwektyw. A z chęcią poznam Wasz punkt widzenia.
 
 

padlet i remote play

Obserwując pierwsze doniesienia o nowym kontrolerze Nintendo, miałem mieszane uczucia. Z jednej strony prezentował się kosmicznie, zupełnie inaczej niż u konkurencji czy nawet w poprzednich dzieciach Nintendo. Z drugiej, sprawiał wrażenie niepraktycznego i ogromnego. Czas pokazał, że to jednak świetny wynalazek, który potrzebuje wizjonerów mających pomysł, czas i odwagę wykorzystać go w pełni. Granie na ekranie padletu, gdy telewizor zostaje przejęty przez innego domownika to genialne w swej prostocie posunięcie. O takich atrakcjach marzyliśmy latami, a teraz możemy korzystać w naszym domu, a nie tylko podziwiać na filmie science-fiction! Wszystko pod warunkiem, że konsola trafi do naszego domu. Jak wiecie, w naszym pięknym, wiecznie poturbowanym przez los kraju, nie ma oficjalnego dystrybutora Nintendo. Na łamach PSX Extreme znajdziecie wiele anegdot o tym jak to jest próbować zdobyć grę do recenzji, co najczęściej kończy się własną portfelową inicjatywą. Jako ludzie uwielbiamy, gdy ktoś/coś o nas zabiega. W przypadku jawnej ignorancji odpowiadamy tym samym. A przecież Polska nie jest wyjątkiem. Czy nikt w Nintendo nie ma na tyle przytomnego umysłu i nie widzi, że Sony i Microsoft nie gardzą naszymi złotówkami i że oni mogą uszczknąć trochę z tego tortu?
 

atmosfera

Zawsze postrzegałem produkty Nintendo jako klasę samą w sobie. Firma oferowała inne podejście do gier i przeżywania przygód. To coś czego mogliby uczyć innych. W przypadku Wii U nadal widać tę magię, ale w znacznie mniejszym wydaniu. Tym samym istnieje pole do popisu dla utalentowanych ludzi. 
 

marki jedyne w swoim rodzaju

Można i trzeba narzekać na małą ilość gier wychodzących na Wii U, jednak nie zapominajmy, że gdy Nintendo już coś tworzy jest to zazwyczaj na bardzo wysokim poziomie, vide nowy Mario. Na żadnej innej konsoli nie zagramy w takie serie jak Zelda, Donkey Kong czy Kirby, co jest już samo w sobie dużym plusem
 

wsteczna kompatybilność

Pamiętacie taki wynalazek? Genialne rozwiązanie. Gdy kupowaliście nowy sprzęt danej firmy mogliście na nim odpalać tytuły z poprzedniej generacji. Światem rządzi pieniądz, więc logiczne, iż innym producentom nie w smak takie rozwiązanie. Przecież naiwny klient zakupi cyfrową wersję danej gry, skoro ją tak uwielbia i zarobimy podwójnie. Nintendo jest inne i za to je cenię.
 
 

wygląd

Ten minus dotyczy wszystkich obecnych sprzętów. Wiadomo, nie wszystkim można dogodzić. Należę właśnie do osób „niedogodzonych”. Czy nie wydaje się Wam, że każdy z aktualnych sprzętów prezentuje się jak zbiór niewykorzystanych i odrzuconych pomysłów z fabryki zabawek? Bo czymże są konsole, jak nie zabawkami? To centra rozrywki, a prezentują się jak centra elegancji. Jedyną nadzieję dla PS4 i X1 widzę w innych wersjach kolorystycznych i ewentualnych modelach „slim”. Ciekaw jednak jestem jakie są Wasze opinie na temat prezencji omawianych cacuszek. Może ktoś zdoła mnie przekonać, że nie dostrzegam ich piękna.
 

gry

Nie zrozumcie mnie źle. Nintendo ma w swojej ofercie wspaniałe pozycje, ale czy cały czas nie mamy poczucia niedosytu? Oczami wyobraźni ciągle widzę jak rewolucyjne tytuły możemy otrzymać. Nic nie boli tak, jak zmarnowany potencjał. Aktualnie tytuły spędzające mi sen z powiek mógłbym policzyć na palcach jednej ręki. A przecież od premiery konsoli minęło już kilka miesięcy. Sam Mario, Zelda czy Pikmin mogą już nie dać rady udźwignąć wszystkiego. A kolejne zapowiedzi deweloperów takich jak EA, którzy rezygnują z dewelopingu gier na Wii U z pewnością nie poprawiają sytuacji
 

żywotność padletu

Umiar nie należy do ulubionych słów graczy. Lubimy zanurzyć się w wirtualny świat i często tracimy poczucie czasu. Bezlitośnie przypomina o tym stan naładowania kontrolera. Siódma generacja uwolniła nas od smyczy pod postacią kabla, trafiliśmy jednak w sidła przymusu ładowania padów. W przypadku padletu mogło być lepiej. W pełni rozumiem, iż dodatkowy dotykowy ekran sam się nie napędzi, ale kilka godzin jakie możemy go obsługiwać to stanowczo zbyt mało. Chciałbym więc, aby genialny pomysł na ekrany, które ładują się gdy je dotykamy – poprzez energię jaką dysponujemy – stał się prawdą.
 

Tagi: playstation 4 publicystyka wii u xbox one

Przejdź do strony

Miesięcznik PSX Extreme