SKLEP

Blog użytkownika Dzwienkoswit

Dzwienkoswit Dzwienkoswit 21.08.2016, 20:56
Wyboista droga, czyli samochodówki obecnej generacji
1351V

Wyboista droga, czyli samochodówki obecnej generacji

Ostatnimi czasy jestem zawiedziony grami samochodowymi w jakie przyszło mi grać. Nigdy nie byłem wymiataczem w tym gatunku, niemniej zawsze lubowałem rozwijać duże prędkości w wirtualnych growych światach. Cenię szybko mknące po bokach widoczki, promienie słońca odbijające się na karoserii, ryk sportowego silnika i możliwość jazdy legendami motoryzacji. Z tego też względu co jakiś czas sięgam po grę o tematyce wyścigów. No i ostatnio niestety nie natrafiam na nic specjalnie fajnego.

Jeśli przyjdzie ten mój wpis czytać znawcom gatunku z pewnością w wielu względach się ze mną nie zgodzą. Piszę to po prostu oczami niedzielnego kierowcy, dla którego jazda bez wspomagaczy (nie piszę o autohamowaniu, bo to już jest skrajność) jest dość sporym wyzwaniem. 

Chcę tu omówić te parę produkcji w jakie pogrywałem na mojej PS4. Warto zaznaczyć, że grałem na padzie. Oczywiście kierownica jest zawsze lepszym wyborem, jeśli chodzi o ten gatunek gier, lecz niestety takowej nie posiadam. Nie zwalnia to jednak gier z tego, aby nie były dobrze zoptymalizowane i pod ten standardowy kontroler. 

- DRIVECLUB

DC to nawet moja setna platyna. Z perspektywy czasu uważam, że zbyt zaszczytne miejsce dla gry. Od razu zaznaczę, że nie jest to zła gra. W żadnym wypadku. Na chwilę obecną jak już została połatana potrafi zrobić wrażenie. Szczególnie w aspekcie wizualnym. To co jednak bym jej zarzucił od siebie to: jazda do pierwszego błędu. Niestety niejednokrotnie spotykałem się z koniecznością powtarzania całego, często długiego wyścigu z powodu pojedynczego błędu. Szczególnie denerwujące było gdy na jednej trasie zdarzyło się to parokroć. Brakowało mi tu czegoś na miarę cofnięcia czasu znanego między innymi z serii GRID, czy xboxowej Forzy. Kolejna sprawa - gra uchodzi za taką propagującą uczciwą jazdę (tzn. bez przepychanek). Z tym, że my dostajemy kary za każde przewinienie, a komputer już nie. Były nawet sytuacje, że wpakował mi się w bagażnik i to ja dostałem karę. ​To też bywało denerwujące. Ostatnia sprawa to niepotrzebnie zawyżony poziom trudności w DLC. O ile w podstawce dobrze się jeździło i wbijało gwiazdki o tyle dodatki potrafiły doprowadzić mnie do białej gorączki. Co w połączeniu z dwoma wcześniejszymi zarzutami nie było trudne. 

- NFS: Rivals

Rivals to zasadniczo zrzynka z solidnego Hot Pursuit z tymi samymi mankamentami dodatkowo powiększonymi o warstwę bugów. Standardowo oszukujący przeciwnicy, pojawiające się na drodze przeszkody itd - ale to od pewnego czasu flagowe zarzuty do serii. Mogliby to wreszcie dopracować. Ale generalnie zawiodłem się, bo było tak jakoś nudno. Wiem, że nie oczekuje się od samochodówki czegoś ponad jazdę, fajne wozy i w tym wypadku utarczki z policją. Jednak przyrównując Rivals do innych odsłon zauważyć można, że jest słabsza. Dołku zwanego Undercoverem nie biorę pod uwagę.

- THE CREW

Wbrew oczekiwaniom owa gra okazuje się dla mnie najlepszą z wymienionych w tym wpisie. Na model jazdy narzekało wielu, ale mi osobiście jeździło się całkiem przyjemnie. Świetną sprawą okazywały się długie wyścigi frakcyjne po terenie całego USA. Personalizacja pojazdów też bardzo przyjazna. Kontynuując jednak główny wydźwięk tematu - tu też nie do końca pykło. Jednak Ubi jak na grę MMO tradycyjnie dla siebie nawalił z funkcjami sieciowymi. I nie jest to wina mojego internetu, bo problemy mieli także znajomi posiadający współczesne łącza. Bywały też inne sytuacje dotyczące problemów z połączeniem, odpaleniem się nie mojego zapisu, czy też bugi dotyczące zliczania różnych statystyk. Właśnie z tego względu muszę przytoczyć tutaj i tą produkcję.

- PROJECT CARS

Niestety Project CARS także dopisuję do listy rozczarowań. O ile jeździć się da całkiem przyjemnie. Nie ma niepotrzebnie śrubowanego poziomu trudności o tyle "realistyczny" model jazdy podczas deszczu doprowadza mnie już do białej gorączki. Nie wiem na jakiej planecie odbywają się te wyścigi, ale nie jest to Ziemia. Bo podczas opadów samochody całkowicie tracą przyczepność. Nawet jadąc 20 km/h rzuca po całej trasie od trawnika do trawnika. Ja wiem, że na mokrej nawierzchni gorzej o przyczepność, no ale to jest woda, a nie olej, czy inna niezidentyfikowana ciecz. Zmiana opon nie zupełnie pomaga, bo w deszczówkach z kolei na suchej powierzchni pojawia się podobny, choć nie aż tak wielki problem. I potem na okrążeniu 13/15 jedziesz zygzakiem, tracisz pozycje i od nowa. Bo komputer niezależnie od pogody sunie równo bez najmniejszej straty przyczepności. Bardzo to niesprawiedliwe. Inny mankament Project CARS to strasznie nudno zaprojektowana kariera. Niestety ktoś wpadł na pomysł, aby gracz jeździł tylko dla jeżdżenia. Żadnego expa, żadnych nagród, żadnego zbierania kasy, żadnych odblokowań. Po prostu z wyścigu na wyścig. I na kolejnym sezonie już nie wyrabiam z nudów, bo nie mam żadnej motywacji do gry. Nie tak to powinno wyglądać.

- SEBASTIEN LOEB RALLY EVO

Sam zamysł gry jest fajny - dobrze dobrane miejscówki do rajdów, wywiady z rajdowcem, to wszystko nawet w pełni PL. Zbieranie kasy, dokupowanie nowych pojazdów. Sęk w tym, że jeśli w grze samochodowej całkowicie leży model jazdy to żaden inny aspekt jej nie uratuje. A tu właśnie to leży maksymalnie. Nie jetem w stanie czerpać żadnej przyjemności z jazdy, gdy z odpalonymi wszelkimi asystami samochodem rzuca jak na lodowisku z łysymi oponami. Ja rozumiem, że poza asfaltem jeździ się trudniej, no ale bez przesady. Po pierwsze: nie jadę na profesjonalnych ustawieniach. Po drugie: przecież te samochody są specjalnie projektowane, aby dobrze sobie radziły na tych nawierzchniach. Jak odpaliłem trasę z Alpine A110 o napędzie RWD i nie byłem wstanie utrzymać się nawet na kawałku odcinka. Innymi napędami jak się będziemy starać to nie wylądujemy w rowie co zakręt, ale tak czy siak nie jest niestety najlepiej.

Są jeszcze dwa tytuły o których mogę coś napisać: DiRT Rally i Need for Speed (ten nowy). W te gry co prawda nie grałem, ale mam wieści od wiarygodnych znajomych, że też nie było z nimi dobrze. Nowy DiRT ma to do siebie, że niestety dla graczy nie wiodących prymu za kółkiem jest naprawdę sroko. Stwierdzono, że to taki Demon Souls wśród samochodówek, co będzie plusem dla wymiataczy gatunku. Ale nie dla zwykłego gracza jak ja. Co zaś się tyczy nowego NFSa. Cieszy mnie tuningowy klimacik, ale martwią inne rzeczy. Miasto nie jest za dobrze zaprojektowane do wyścigów. Jeśli chcesz grać w DLC musisz mieć jeden konkretny samochód aby coś ugrać, gdyż inne nie dają rady (to to już w ogóle idiotyzm). Do tego nadal te same wkurzające problemy z oszukującymi przeciwnikami i przeszkodami znikąd. Czyli niestety nie jest tu zbyt optymistycznie.

To tyle ode mnie. Może taki trochę pesymistyczny to wyszedł wpis, ale niestety takie są moje odczucia. Brakuje mi czegoś tak dobrego jak niegdyś ogrywane Test Drive Unlimited, DiRT 2, NFS: Most Wanted, FlatOut 2, Burnout Paradise czy GRID 2.

Tagi: dirt driveclub need for speed need for speed: rivals project cars sebastien loeb rally evo the crew

Oceń notkę
+ +23 -

Oceń profil
+ +14 -
Dzwienkoswit
Ranking: 692 Poziom: 40
PD: 9002
REPUTACJA: 1298
Miesięcznik PSX Extreme