SKLEP
redakcja PPE redakcja PPE 30.07.2017
Hawkeye #1- Moje życie to walka. Recenzja komiksu
372V

Hawkeye #1- Moje życie to walka. Recenzja komiksu

Najsłynniejszy łucznik Marvela nie ma lekkiego życia. Jako osoba nieobdarzona jakąkolwiek supermocą, musi udowodnić swoją wartość przy pomocy umiejętności charakterystycznych dla zwykłego śmiertelnika. Uparty charakter, talent do łucznictwa i odrobina nowoczesnej technologii sprawiają jednak, że jest wartościowym członkiem Avengers. Clint Burton, – bo to o nim mowa otrzymał swoją własną serię w inicjatywie Marvel NOW i potężna drużyna superbohaterów, do której należy jest tu jedynie wspomniana. Jak Hawkeye wypadł w solowej serii autorstwa Matta Fractiona

Pierwszy tom wydany przez Egmont w marcu tego roku zawiera trzy historie (każda autorstwa innego rysownika). Są to w zasadzie zamknięte opowieści, do których czytania nie jest potrzebna znajomość uniwersum i innych wydarzeń ze świata Marvela. Historie te w głównej mierze pokazują, co zwykły facet bez wielkich mocy może robić w chwilach, w których to akurat nie ratuje świata razem z potężnymi kolegami. Jako, że nasz bohater wolny czas spędza głównie na pakowaniu się w tarapaty to akcja komiksu brnie do przodu w szybkim tempie i jest to moim zdaniem zaleta scenariusza. Recenzowana seria zdobyła liczne nagrody oraz wyrazy uznania wśród recenzentów, jednak większe zasługi zdobyła warstwa wizualna, która w tym przypadku moim zdaniem przoduje nad tą merytoryczną. Nie żeby historie zebrane w tomie „moje życie to walka” były słabe, jednak nie są moim zdaniem aż tak dobre, jak wskazywałyby na to niektóre wyróżnienia. Sam komiks czytało mi się lekko i przyjemnie, jednak spora doza tej przyjemności płynie ze strony graficznej. Scenariusz jest niezbyt skomplikowany i po prostu dobry, a bohater wykreowany w sposób złożony choć przystępny. Czuć, że Clint ma charakter a jego relacje z innymi postaciami zostały zawiązane i przedstawione czytelnikowi wręcz fantastycznie. Zdarzają się co prawda małe nieścisłości czy luki, jednak jest to opowieść z rodzaju tych, w których nie ma to szczególnego znaczenia. Ponadto ciekawie pokazano przyziemne sprawy bohatera i mimo, iż niegdyś ten świeży temat jest obecnie na rynku mocno eksploatowany, to Hawkeye broni się swoim urokiem i wartką akcją.

Większą przyjemność podczas czytania komiksu sprawiła mi warstwa wizualna. I chociaż nie lubię, gdy na przestrzeni jednego tomu poszczególne historię pochodzą spod ołówka różnych rysowników tak tutaj dwie pierwsze historie są całkiem zbieżne. Wyróżnia się jedynie ostatnia pochodząca właściwie z innej serii, będąca uzupełnieniem poprzednich dwóch. David Aja po mistrzowsku wręcz operuje kadrami oraz planszami, a jego oszczędna i prosta momentami kreska przy dobraniu odpowiednio skromnej palety barw świetnie komponuje się z tematyką komiksu. Często na poszczególne kadry składa się zaledwie kilka kolorów oraz kontury postaci z drobnymi szczegółami, jednak Aja podaje nam to odpowiednio ubrane i skomponowane. Szczegóły jego stylu są swoistą przyprawą, która nadaje smak całej potrawie. Odpowiednia mimika czy właśnie praca na kadrach potrafią zdziałać wiele i Aja to udowadnia. Rysownik dwuczęściowej historii „kaseta” nie odbiega tutaj szczególnie, choć widać nieco odmienny styl prowadzenia narracji. Nie jest to jednak wada i odmienność od poprzednika nie kłuje szczególnie wzroku. Kompozycja teł i planów na kadrach jest czytelna i prosta w odbiorze. Kreska trzeciej historii to już bardziej nowoczesna i realistyczna kreska znana ze współczesnych komiksów Marvela. Ciężko jest tu coś zarzucić jak i pochwalić, szczególnie że jednozeszytowa historia jest dość krótka i stanowi głównie tło i uzupełnienie do relacji między bohaterami, jakie zostały przedstawione wcześniej.

Wydanie tomiku to typowe Marvel Now od Egmontu i za proponowaną cenę jest jak najbardziej uczciwe. Ze względu na świetną oprawę wizualną komiksu, osobiście wolałbym zobaczyć w Polsce wydanie powiększone w twardej oprawie, na wzór tego anglojęzycznego, jednak rozumiem linię wydawniczą i nie mogę mieć nikomu za złe takiego wydania.

Przed lekturą komiksu, mając na uwadze liczne pochwały i recenzje miałem co do Hawkeye’a spore oczekiwania. Ostatecznie nie zawiodłem się i komiks podczas czytania przysporzył mi dużo frajdy, choć nie jest to poczucie, że obcowało się z arcydziełem. Jest to po prostu kawałek dobrego komiksu, z którym warto zapoznać się w chwili wolnej od wielkich, epickich eventów czy długich runów.

Scenariusz: Matt Fraction
Rysunki: David Aja, Javier Pulido
Wydawnictwo: Egmont
Tłumacz: Marceli Szpak
Liczba stron: 132
Format: 165x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Cena z okładki: 39,99 zł

Recenzję przygotował: Mateusz Smoter

Werdykt
  • + Szata graficzna
  • + Kreacja postaci i relacji między nimi
  • + Lekka i przyjemna historia….
  • - … z pomniejszymi wpadkami
8.0
redakcja PPE
redakcja PPE Ciekawe spojrzenie na znanego bohatera. Dobrze zapowiadająca się seria, jedna z ciekawszych z całego MARVEL NOW!

Miesięcznik PSX Extreme