SKLEP
Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 03.04.2017
Nintendo Switch Pro Controller – recenzja
1231V

Nintendo Switch Pro Controller – recenzja

Nintendo Switch to z wielu względów wyjątkowy sprzęt. Dla mnie największym skarbem urządzenia jest bogaty zestaw początkowy, który tak naprawdę oferuje trzy tryby rozgrywki, a dołączone do zestawu Joy-Cony sprawdzają się w każdym. Nintendo mimo to wrzuciło na rynek „profesjonalny pad”, który w tym wypadku jest świetnym uzupełnieniem. Japończycy po prostu ponownie nie zawiedli.

Zdaję sobie totalnie sprawę, że Joy-Cony z dołączonym do pudełka Gripem są wystarczające na początek, jednak jako gracz lubiący najróżniejsze gadżety, postanowiłem sprawdzić, czy ten cały Pro Controller faktycznie robi różnicę. Z tego powodu przez ostatni tydzień każda sesja na Nintendo Switch nie kończyła się w łóżku, a prawilnie siadałem na kanapie, brałem do łapy pada i poznawałem smakołyki przygotowane przez Japończyków.

Mały, ale wariat 

Na początek sprzęt zaskakuje… Rozmiarem. Urządzenie na zdjęciach nie wygląda tak niepozornie, ale w tym wypadku inżynierowie naprawdę się postarali i postawili na mały rozmiar (6,5 x 15,7 x 15,4cm). Wszystkie zdjęcia przygotowane przez Nintendo przygotowały mnie na kobyłę przypominającą pierwsze cacko z Remond, ale były to tylko i wyłącznie pozory. Odnoszę nawet wrażenie, że Nintendo odrobiło zadanie domowe serwując pod względem rozmiaru gadżet przypominający propozycję Microsoftu. To pewnie właśnie z tego powodu Pro Controller leży w dłoniach idealnie – zdecydowanie lepiej od dołączonego do zestawu Joy-Cona z Gripem i nie jest to przypadek, bo w tym wypadku otrzymujemy szersze urządzenie, więc dłonie znajdują się odpowiedniej odległości.

Kontroler posiada zestaw przycisków, który dobrze znamy między innymi z Xboksa – po lewej stronie analog, poniżej D-pad, po prawej przyciski X/A/Y/B, poniżej analog, a na środku „minus”, „plus”, „Home” oraz „Screenshot”. Te cztery ostatnie to typowe dla Nintendo Switcha klawisze i choć „plus” i „minus” zostały odrobinę wypchnięte i wyraźnie czuć je pod palcami, tak w dwóch pozostałych przypadkach trzeba się ponownie przyzwyczaić – na początku miałem małe problemy z szybkim i celnym wykonywaniem screenów… Choć ten problem dostrzegam również w przypadku lewego Joy-Cona. Na górze Pro Controllera znalazły się bumpery L/ZL/R/ZR, które dobrze leżą pod palcami – L/R zostały dobrze wydłużone i nie znajdują się wyłącznie na końcówkach palców, zaś ZL/ZR są odrobinę wypchnięte do tyłu i przy końcówce zagięte do góry. Dużym plusem propozycji Nintendo jest wielkość w zasadzie wszystkich klawiszy – pełnowymiarowy D-pad, „wysokie” X/A/Y/B, dobrze wyprofilowane bumpery. Ja specjalnie nie narzekam na rozmiar wszystkich przycisków umieszczonych na Joy-Conie, ale wystarczy kilka minut z dodatkową propozycją Nintendo, by po prostu poczuć różnicę.

Wygoda ponad wszystko

Wracając jeszcze na sekundę do samego wyglądu – Nintendo zdecydowało się na bardzo nietypową prezentację, bo przód urządzenia imituje „przezroczystość”. Tutaj oczywiście nie widzimy całego mechanizmu, ale pod przezroczystą osłoną pojawiły się specjalne motywy, które dodają urządzeniu ciekawego charakteru. Ten sam element pojawia się na „plecach” i w zasadzie tylko na miejscach, w których lądują nasze dłonie zastosowano inne tworzywo. Na deser twórcy wykorzystali jeszcze trzeci rodzaj plastiku, który wylądował na górze kontrolera – pomiędzy bumperami, gdzie podpinamy kabel do ładowania. To w zasadzie jedyne miejsce, w którym Pro Controller posiada materiał ze świecącego plastiku – jest to najpewniej spowodowane połączeniem Bluetooth wykorzystywanym przez urządzenie (do 10 metrów).

No dobra, a jak to wszystko sprawdza się podczas grania? Zdumiewająco dobrze. Nintendo dopracowało urządzenie, które sprawdza się w aktualnie wszystkich propozycjach – miałem okazję zagrać na nim w The Legend of Zelda: Breath of the Wild, I am Setsuna, czy też Super Bomberman R i największą różnicę dostrzegłem w tym ostatnim tytule. W pozycji Konami trzeba czasami wykazać się kocią zręcznością, odpowiednio podejść do przeciwnika, rzucić bombą, a w takich akrobacjach precyzja jest niezbędna. Podczas rozgrywki na dołączonej do zestawu propozycji czasami irytowałem się mniejszymi klawiszami. Nie zrozumcie mnie źle, bo Joy-Cony są świetne, ale tutaj faktyczną różnicę dostrzega się dopiero podczas wypróbowania Pro Controllera. Największymi atutami „standardowego” pada są już wspomniane X/A/Y/B oraz krzyżak. Większy rozmiar umożliwia przyjemniejszą rozgrywkę. Jedynym mankamentem przemawiającym tak naprawdę za Joy-Conami jest wibracja, która lepiej wypada w przypadku mniejszych padów – trzymając każdy z Joyów w dłoniach faktycznie można poczuć drgania w nowy sposób. W przypadku Pro Controllera nie jest źle, też działa HD rumble, ale szału również nie zaobserwowałem. Niektórych graczy zainteresuje również czytnik NFC, który pozwala odczytywać przyjemności schowanie w figurkach Amiibo, a w niektórych produkcjach przydaje się sterowanie za pomocą żyroskopów – przykładowo podczas strzelania z łuku w najnowszej Zeldzie.

Wypróbowywałem pada w dwóch wariantach rozgrywki – po podłączeniu do telewizora i w wersji mobilnej. Trudno mówić o jakichkolwiek niedogodnościach, bo w obu trybach sprzęt reaguje błyskawicznie. Dołączona do zestawu bateria powinna wytrzymać około 40 godzin ciągłej gry, więc nikt nie powinien nawet przez sekundę narzekać – ja wyrobiłem sobie nawyk ładowania urządzenia co 2/3 dni, a wpakowany do pudełka kabel (USB-C) podłączyłem na stałe do docka (w schowku znajduje się dodatkowe miejsce na kabel USB), po zakończonej sesji automatycznie podłączając pada do ładowania. Więcej do szczęścia nie potrzeba. 

Ciekawostką jest na pewno możliwość podłączenia Pro Controllera do PC. W tym wypadku również trzeba skorzystać z Bluetooth, jednak dla wielu będzie to pewnie dodatkowy atut. Ja specjalnie nie mogłem sprawdzić takiej wariacji, bo mój „niebieski ząb” w komputerze odmówił posłuszeństwa już kilka miesięcy temu.

Dobra opcja dla wszystkich

Nintendo Switch Pro Controller w żadnym miejscu nie odkrywa na nowo koła. To do bólu standardowy kontroler, którego idea w pewien sposób gryzie się z ciekawymi rozwiązaniami Joy-Conów. Czy to coś złego? Zdecydowanie nie, bo Japończycy celują swoim urządzeniem w bardzo szerokie grono odbiorców, więc taka propozycja musiała pojawić się na rynku. Dobrze, że pad jest dostępny od samego początku, bo może skłonić do konsoli graczy, którzy jednak nie zamierzają bawić się gripami, a pragną pełnego doświadczenia. Pro Controller to dokładnie przemyślane urządzenie, które zadowoli wszystkich graczy – bardzo solidna konstrukcja, porządnie przygotowane klawisze, ciekawy design i żywotna bateria. Takie przyjemności mają swoją cenę, ale jeśli liczycie na stuprocentową wygodę i małe (choć znaczące) różnice względem Joy-Conów, to nie powinniście się zastanawiać.

Podsumowanie

+ Bardzo wygodny kontroler
+ Solidne wykonanie
+ Dobrze wyprofilowane przycisku (z małym mankamentem)
+ Żywotna bateria
+ Przyjemne dla oka wykonanie
- Wibracje pozostawiają pewien niedosyt
- Przyciski „Screenshot” i „Home” powinny być bardziej wypchnięte

Miesięcznik PSX Extreme