SKLEP
Gomlin 04.04.2014
Jak zostałem Killerem w Sniper: Ghost Warrior
437V

Jak zostałem Killerem w Sniper: Ghost Warrior

Antyterroryści obudzili mnie włamując się do mieszkania, po czym zawlekli na komendę. Tam usłyszałem zarzuty iż stoję za zabójstwem Andrzeja G- Gilotyny a w mojej taksówce numer boczny 7775 - znaleziono karabinek snajperski marki Sztajer. Ale co ja mam zrobić, że naprawdę nazywam się Jerzy KILLER ?

Sniper: Ghost Warrior
  • Platformy:  PC   PS3   X360 
  • Data premiery - Polska: 28.06.2010
  • Napisy
  • od lat 16 wulgarny język online przemoc

Od kiedy z Ciebie taki Killer?

 

Jak to w życiu bywa, każdy Killer ma swoje znajomości, które i mnie wyciągnęły z pudła. Po tym wszystkim postanowiłem naprawdę zająć się tym o co mnie oskarżają - zabijać Kanalie - i nawet mi się spodobało.

Jako cel obrałem wyspę Isla Trueno, gdzie postanowiłem rozprawić się z panującym tam dyktatorem. Oczywiście życie nie jest tak proste jak sobie to założymy, zatem by wykonać cel trzeba było zmierzyć się z kampanią składającą się z 15 zróżnicowanych misji.  Na początek tego wszystkiego trening, który mi ukazał jaką soczystą satysfakcję dają dobre headshoty, zwłaszcza gdy ma się do wykorzystania najlepsze karabinki jakie świat oferuje - nie tylko marki Sztajer.

Akcja rozgrywająca się podczas przemierzonych misji jest naprawdę wartka. Nie ma mowy o zastoju na dłużej w jednym miejscu i ślamazarne poruszanie się. Tutaj wymagany jest spryt i spostrzegawczość a odstrzelone głowy przekraczają liczbę trzycyfrową prędzej niż można się spodziewać. Zaznaczam jednak, że spostrzegawczość to jedno ale najważniejsza oczywiście jest dokładność oddanych strzałów. Tutaj towarzyszy tzw tryb skupienia i taki specjalny marker będący obok celownika, który pozwala oszacować ze świetną dokładnością w jaki punkt uderzy wystrzelona kula. Nauczyłem się również, że prawdziwy Killer - a nie jakaś tam popierdółka - musi zwrócić uwagę na wszystko tj: siłę wiatru, a nawet siłę przyciągania ziemskiego. Gdy postawimy sobie za zadanie najwyższy poziom trudności - wtedy takie aspekty mają znaczenie bo wszystkie ułatwienia znikają.

 

 

Jedną z bolączek podczas wykonywanych misji były z góry narzucone drogi jakimi musiałem podążać i choćbym chciał zboczyć nawet o parę metrów w głąb wyspy - no nie dało się. przez co gdy wspominam rozmach misji to kojarzą mi się one tylko z jednym słowem - liniowość.

 

Nie musisz być hardcorowcem by móc zaliczyć misje, które przeżyłem...

A to z racji tego, że jeżeli trzymamy się wyznaczonych zasad, odwiedzimy wskazane punkty na mapie to bez problemu powinniśmy wyjść z każdej misji bez szwanku. Są sytuacje kiedy musimy szczególnie uważać by nie wszczynać alarmu ale nawet jeżeli już się to zdarzy to nie uprzykrzają one tak strasznie życia, jeżeli działamy z głową.

 

 

Pierwsze co mnie zaskoczyło - to jak inny człowiek potrafi być perfekcyjny. Jeżeli zostaniemy już zauważeni to gdzie byśmy się nie skryli i jak mocno kamuflowali - przeciwnik potrafi nas zdjąć jednym strzałem z naprawdę dużej odległości Drugą zaskakująca sytuacją zaś zdarzała się gdy byłem 5 metrów od przeciwnika a ten niczym bezmózgie Yeti mnie ignorował. Tak samo jak ignorowano co potężniejsze wybuchy jakich dokonałem. Odniosłem wrażenia, że nie mierzyłem się z ludźmi lecz z robotami, które miały źle zaprogramowaną inteligencję.

 

Świat potrafi zadziwić:

I albo łykałem jakieś grzybki halucynogenne albo świat naprawdę mnie zaskakuje kiedy potrafi - nazwijmy to "chrupnąć". Podczas wykonywanej misji świat stanął w miejscu na sekundę i dopiero po niej wszystko ruszyło dalej. To się powtarzało wielokrotnie... Po za tym być może pogarsza mi się wzrok ale wszystko co mnie otacza wydawało mi się jakieś takie brzydkie...jakby świat był źle zoptymalizowany . Kanciaste i wystające krawędzie to codzienność jaką spotykałem w wydawałoby się bujnej florze Afryki.

 

 

Im więcej broni tym lepiej:

Jeżeli przyglądasz się i razem ze mną przeżywasz przedstawione przygody na konsoli Playstation 3 to możesz być dumny z dodatku jakim były na tej platformie dwa dodatkowe karabinki - czyli coś dla Killera-Snajpera najważniejszego w tej przygodzie oraz pakiet kilku moich nowych misji w które wyruszałem samotnie - a muszę przyznać, że są to jedne z najciekawszych etapów całej historii.

 

Cóż mógłbym rzec podsumowując tą historię ?

Nie była ona zbyt długa a wykonane misje potrafiły minąć szybciej niż by się tego chciało. Sztuczna inteligencja wielu przeciwników z jakimi się zmierzyłem daje dużo do myślenia. Wartka akcja, duży dostęp do modelów broni to bardzo dobre aspekty ale niestety źle postrzegany , kanciasty świat ze słabą optymalizacją ujmuję temu wszystkiemu uroku. Mimo wszystko cieszę się jednak, że tego pamiętnego dnia znaleziono u mnie podrzucony karabinek a moje nazwisko stało się pełnomocne do misji na jaką postanowiłem się wybrać. Chociaż bywało różnie to nie żałuję i chętnie wyruszę w kolejną przygodę gdy nadejdzie pora. I pamiętaj : Ja się nazywam Killer i mam ksywę Killer i jestem Killer! A jak mi powiesz, że to pomyłka to dostaniesz w ryj!

Tagi:

Werdykt
  • + Naprawdę dobre misje
  • + Headshoty są bardzo satysfakcjonujące
  • + Wartka akcja nie pozwala się zbytnio nudzić
  • + Duża ilość broni do wyboru
  • - Grafika i optymalizacja wołają o pomstę do Nieba
  • - Słaba sztuczna inteligencja
  • - Mogłaby być dłuższa
Gomlin
Gomlin Jeżeli mamy już przesyt COD-ów i im podobnym a lubimy zwartą akcję i masę headshotów to w dobrej cenie (czyli niższej niż na premierę) śmiało mogę polecić tą grę. Chociaż nie jest najlepsza to dobrze się przy niej spędza czas.
Oceń recenzję
+ +9 -

Miesięcznik PSX Extreme