Założone w 2012 roku Jujubee ma na swoim koncie wiele bardzo udanych gier, ale katowickiej zdarza się też czasem potknąć i wydać na rynek tytuł co najwyżej przeciętny. Po pecetowej premierze Deep Diving Simulator, deweloperzy zdecydowali się na przeniesienie swojej małej produkcji na konsolę Nintendo Switch, lecz pod nieco zmienioną nazwą - wszakże hasło Symulator na konsolach nie kojarzy się zbyt dobrze.

Nurek, śmieciarz czy badacz?

Deep Diving Adventures łączy w sobie podstawową wersję gry z wypuszczonym kilka miesięcy temu płatnym DLC zawierającym dwie przygody bazujące na historii i legendach. Kupując tę propozycję dostajemy zatem najpełniejsze na rynku doświadczenie, przybliżające nam pracę nurkujących naukowców. Ale czym tak naprawdę jest ta "przygoda" i czy w ogóle możemy ją tutaj odnaleźć?

Odpowiedź na to pytanie jest stosunkowo trudna. Niestety pierwsze kilka poziomów jakie zaserwowało nam katowickie studio jest po prostu dramatycznie nudne i w absolutnie żaden sposób nie zachęca do dalszej eksploracji bezkresnych mórz i oceanów. Jednym z naszych początkowych zadań jest bowiem zbieranie muszli, butelek, śmieci i innych bezużytecznych i absolutnie nikogo nieobchodzących badziewi. Może brzmi to zbyt ostro, ale powiedzmy sobie szczerze, że decydując się na takie zagrywki, trzeba się na coś zdecydować.

Jeśli projektanci z Jujubee chcieli dostarczyć nam edukacyjny produkt, zwracający uwagę na bardzo ważny społeczny problem, jakim jest dramatyczne zaśmiecenie wszystkich akwenów na świecie, powinni skupić się właśnie na tym. Jeśli jednak chcieli zrobić z nas badaczy podwodnego życia, mogli skupić się na łapaniu i obserwowaniu zachowań rybek. Ostatecznie jednak nurkujemy w oceanie po to, aby pozbierać wspomniane butelki, muszle, worki ze śmieciami, a także po to, aby specjalnym narzędziem "wyleczyć" niektóre żyjątka. Na domiar złego szybko trafimy na pewne absurdy, jakie opisuje poniższy przykład.

Podczas nurkowania możemy podpiąć specjalne balony pod ciężkie rzeczy, aby wynieść je na powierzchnię, w tym między innymi kontenery na śmieci. Z taką misją poczułem zew ekologa i chciałem wysprzątać całą lokację, ale okazało się, że są tu także śmietniki jakich nie da się ruszyć z miejsca - no to mam sprzątać ten ocean, czy nie?

Chcąc złapać kilka przysłowiowych srok za ogon, twórcy zagubili się w tym co chcieli nam pokazać i szczerze powiem, że ci bardziej niecierpliwi z was, mogą nie wytrzymać tak żmudnego i nudnego początku rozgrywki.

No to gdzie ta przygoda?

Sam projekt lokacji również nie jest jakiś zachwycający - zwłaszcza przez kilka pierwszych lokacji. Mamy jakiś zatopiony okręt, niezbyt błękitną lagunę, czy też zanieczyszczoną mini rafę koralową - wszystko jest do siebie bardzo podobne i reprezentuje niemalże identyczną faunę oraz florę. Ciekawiej robi się dopiero w połowie zabawy, kiedy to zaczynamy eksplorację takich miejscówek jak chociażby zatopiona świątynia Posejdona, miasteczko z Dzikiego Zachodu, czy też egipską świątynię Horusa.

Tutaj bez bicia przyznam, że miejscami naprawdę można poczuć ten klimat i frajdę, jaką twórcy chcieli nam zaprezentować od samego początku. Niestety są to przeważnie tylko krótkie chwile, a w całości dobrze i intrygująco zaprojektowanymi poziomami są dopiero dwa ostatnie, jakie na PC wyszły w ramach DLC. To w nich są zaawansowane zagadki środowiskowe, wciągające tajemnice i "to coś".

Gdy każda misja była zaprojektowana z takim sercem i pomysłem jak te dwie końcowe, moglibyśmy otrzymać jedną z najlepszych i najbardziej unikalnych przygodówek na rynku. Niestety jak już wspomniałem potencjał ten niemalże całkowicie zaprzepaszczono - nie tylko ze względu na wspomniane wyżej problemy, ale również przez jedną decyzję, jakiej nie jestem w stanie zrozumieć.

Zmarnowany potencjał...

W Deep Diving Adventures nie ma żadnej encyklopedii zebranych skarbów, zbadanych gatunków ryb, czy też szerszych opisów odwiedzanych lokacji! Jako konsument bardzo chciałbym sobie poczytać, chociaż po 3-4 zdania, na temat przedmiotów jakie wyłowiłem, morskich żyjątek jakie przebadałem, czy też ciekawostek związanych z pracą podwodnych naukowców. Jedyne co mamy do dyspozycji to prymitywne statystyki mówiące nam ile rzeczy z ilu mamy już ogarnięte.

Co prawda przy każdej misji lektorka z uroczym głosem coś tam opowiada - na przykład, że rafa koralowa stanowi 25% życia pod wodą, ale to zdecydowanie za mało. Wielka szkoda, bo to mógłby być jeden z najważniejszych aspektów dzieła Jujubee. Na plus na pewno można zaliczyć tu bardzo relaksującą i nastrojową muzykę oraz nawet niezłe udźwiękowienie środowiska, które po pewnym czasie pozwalają wpaść w pewien relaksujący trans.

Czy zatem warto będzie zakupić Deep Diving Adventures? Jeśli poszukujesz jakiejś spokojniejszej przygody, bez wybuchów i otwartego świata, na pewno możesz mieć ten tytuł na uwadze. Ale nie za premierową stawkę - lepiej poczekać na promocję, kiedy to za jakieś 15-20 złotych śmiało można kupować.