Layers of Fear 2 nie jest bezpośrednią kontynuacją, ale korzysta z podobnych schematów i motywów co całkiem ciepło przyjęty poprzednik. Twórcy ponownie sięgają po postać artysty, którego umysł spowiło niewyobrażalne szaleństwo. Znów jest to fundament dla enigmatycznej i surrealistycznej fabuły stanowiącej główne danie całej przygody. Tym razem inspiracje sięgają początku historii kinematografii i skupiają na reżyserze próbującym stworzyć swoje magnum opus. My wcielamy się w aktora, który jest nieodzownym składnikiem przygotowywanego projektu. Zapomnijcie jednak o nominacjach do Oskara, bo nasz bohater będzie miał nieco inne zmartwienia na głowie.

Scenografia z górnej półki

Nie mogę odmówić Bloober Team artystycznego kunsztu i przywiązania do wizualnej stylistyki w swoich produkcjach. Polacy znów zachwycają wizją i prezentują wyjątkowo charakterystyczny świat wręcz przepełniony natchnieniem do początkowego okresu sztuki filmowej. Pokład luksusowego statku pasażerskiego, który stanowi jednocześnie plan zdjęciowy najwybitniejszego filmu legendarnego reżysera, prezentuje się po prostu wspaniale i przygniata gęstą atmosferą horroru. Nawet jeśli technicznie oprawa prezentuje się co najwyżej przeciętnie, to gra nadrabia unikalnym stylem. Potwornie spodobały mi się zabawy konwencją. Nagłe zmiany kolorystyki na monochromatyczne barwy czy pokój skąpany w rażącej oczy bieli, gdzie wyrzucona z obrazu istota chlapała na powierzchnię czarną mazią — istna bomba i uczta dla oczu.

Layers of Fear 2 Recenzja PS4 #1

Bardzo się cieszę z faktu, że kolejny raz mam przyjemność rozpływać się nad talentem Arkadiusza Reikowskiego. Kompozytor ponownie udowadnia, że w klimatach surrealizmu i grozy czuje się niczym ryba w wodzie. Poszczególne utwory budują genialną atmosferę i sprawiają, że włosy mimowolnie stają dęba. Projekt dźwiękowy Layers of Fear 2 to istna esencja szaleństwa i najlepszy element całej gry. Muzyka wręcz nadaje duszy odwiedzanym przez nas miejscówkom i w połączeniu z otoczeniem przekłada się na cudną kompozycję artystyczną. Niestety, to nie sfera audio jest głównym narzędziem straszenia i zamiast tego autorzy sięgają nader często po prymitywne jump-scare'y, czy ucieczki przed nieśmiertelnym przeciwnikiem. Podobne zabiegi szybko zostają przed nami ujawnione i poczucie zaszczucia, gdzieś się ulatnia.

Psychologia strachu

Miejscami Layers of Fear 2 ma aspiracje do bycia czymś więcej niż zwykłym straszakiem. Widać, jak twórcy niejednokrotnie próbują bardziej psychologicznego podejścia do straszenia, ale niestety na jaw wychodzi szybko przerost formy nad treścią. Celowo niejasne dialogi i wydarzenia zaczynają się plątać, tworząc bezsensowny bełkot, który można byłoby przedstawić w dużo prostszy i przejrzysty sposób. Wygląda to tak, jakby twórcy usilnie starali się dorobić drugie dno. Efekt jest po prostu pretensjonalny. Osobiste wątki głównego bohatera nie są na tyle angażujące, abyśmy mogli wczuć się w jego skórę i sytuację, a co za tym idzie — nieustannie towarzyszy nam uczuciem, jakbyśmy w ogóle nie byli częścią historii. Scenariusz jest rozczarowujący i daleko mu do innych przedstawicieli "symulatorów chodzenia".

Layers of Fear 2 Recenzja PS4 #2

Problemem jest również nadmierna liniowość. Gra prowadzi nas za rączkę, jak po sznurku i rzadko kiedy mamy okazję zboczyć z odgórnie ustalonej ścieżki. Cieszy za to powrót patentu z poprzedniej części. Mam tutaj na myśli płynnie zmieniające się otoczenie. Niekiedy wystarczy zrobić obrót, aby dostrzec, że cała lokacja uległa kompletnej przemianie w dosłownie ułamku sekundy. Bywa to przyjemnie dezorientujące i wzbudza efekt zaskoczenia. Sama rozgrywka? Jest jej naprawdę niewiele i sprowadza się głównie do trzymania wychylonego analoga oraz okazjonalnego klikania przycisku interakcji. Cóż, takie już ramy gatunku, ale nie obraziłbym się za jakieś bardziej rozbudowane mechaniki urozmaicające nieustanny spacer.

Muszę za to przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony poziomem zagadek. Te są faktyczne pomysłowe i różnorodne, a i niekiedy wymuszą uruchomienie szarych komórek. Widać, że trochę nad nimi siedziano, co przełożyło się na dobrze skonstruowane łamigłówki, których przejście daje odpowiednią satysfakcję. Jednocześnie pasują one do świata i nie wzbudzają uczucia, że zostały wrzucone na siłę, aby tylko przygotować wyzwanie dla gracza. Projektanci odwalili kawał dobrej roboty.

Layers of Fear 2 Recenzja PS4 #3

Jest dobrze, ale mogło być lepiej

Ostatecznie Layers of Fear 2 to dzieło nieco bardziej ambitne niż pierwsza odsłona. Całość jest jednak mocno ograniczona przez założenia gatunku symulatora chodzenia, a autorzy mają opory, aby wyjść poza schemat. Porównałbym sytuację do P.T, które sprawdziło się fenomenalnie w formie niezwykle oryginalnej, interaktywnej zapowiedzi, ale rozwinięte do pełnoprawnej gry sprawia wrażenie rozwleczonego. W efekcie dostajemy prostacką pod względem założeń rozgrywkę, którą ratuje niesamowity klimat połączony z wysokiej jakości muzyką. Można byłoby przymknąć na to bardziej oko, gdyby nie zmarnowany potencjał scenariusza. Szkoda, ale mimo wszystko uważam, że ten nietypowy rejs to całkiem dobra przygoda i fani podobnych gier będą dobrze wspominać te kilka godzin potrzebnych na ukończenie wycieczki.