Fade to Silence od początku nie ma szczęścia. Gra została zaprezentowana na The Game Awards 2017, ale wszystkie szczegóły projektu trafiły do Sieci przed wielką imprezą. Pierwsze konkrety zapowiadały kawał mocnego survivalu, ale z czasem wielu graczy mogło zapomnieć o pozycji, ponieważ wydawca karmił nas coraz mniejszą liczbą informacji. Nie był to przypadek, ponieważ deweloperzy zawiedli.

Fade to Silence – zimno wszędzie, pusto wszędzie

Głównym bohaterem Fade to Silence jest Ash, który jednak nie może gonić kolejnych Pokemonów, cieszyć się życiem i rywalizować o odznaki. Protagonista trafia na zamarznięte pustkowie i jego zadaniem jest wyłącznie przetrwanie. Facet nie tylko mierzy się z zimnem oraz głodem, bo już na początku przygody poznajemy jego tajemniczego pasażera – głos w głowie wyśmiewa wszystkie porażki, stara się na każdym kroku zniechęcić mężczyznę, a jednocześnie zapowiada starcia z dziwacznymi bestiami. Słowo „dziwaczne” pada tutaj nie bez powodu, ponieważ napotkane maszkary nie wyglądają specjalnie groźnie – to raczej pokraczne stworki, które bardzo chcą, ale nie potrafią nikogo przestraszyć. Twórcy naoglądali się między innymi Dead Space, ale w tym wypadku zabrakło porządnego klimatu. Deweloperzy próbują budować odpowiednią atmosferę kreując tajemniczą zarazę – na mapie pojawiają się zniszczenia, które trzeba wyleczyć niszcząc gniazdo stworów, ale przy każdej takiej akcji nasz bohater cierpi, więc musimy z rozwagą podchodzić do eksterminacji przerośniętych robali.

Fade to Silence recenzja 01

Mapa została podzielona na kilka obszarów, ale w większości są to jednolite lokacje, w których natrafiamy na potwory, ale od czasu do czasu mamy okazję zebrać trochę surowców – tutaj przykładowo ścinamy drzewo lub polujemy na zwierzynę. Materiały są oczywiście niezbędne do przetrwania, bo jak na grę oblaną sosem survivalu musimy zwracać uwagę na potrzeby protagonisty. Ash musi jeść, więc warto gonić za jelonkami, które następnie można upiec, a biegając po skrytym lodem terenie nie można zapomnieć o odpowiednim ogrzaniu. Bohater musi systematycznie regenerować siły w wyznaczonych miejscach, gdzie może dobrze zjeść oraz ogrzać swoje ciało. Ten drugi element został w ciekawy sposób zaprezentowany w rozgrywce, ponieważ nasz pasek zdrowia może zostać zmniejszony przez zamrożenie. W zasadzie survialowa otoczka Fade to Silence to zdecydowanie najmocniejsza strona gry, bo przynajmniej w tym miejscu deweloperzy nie starali się na większe udziwnienia.

Po zebraniu drzewek, części, czy też mięska, warto udać się do własnej bazy, by móc w spokoju przyrządzić poczęstunek i zregenerować siły. Tutaj niestety pojawia się totalnie niepotrzebny element gry, ponieważ twórcy pozwalają graczom na budowanie. Mamy okazję stworzyć kilka chatek, czy też przygotować barykady, ale podczas rozgrywki odniosłem wrażenie, że ta mechanika została dodana przez deweloperów na ostatniej prostej i nie do końca przemyślano system. Twórcy spędzili pewnie wiele dni na przygotowaniu tego elementu, ale ten czas mogli spożytkować na ważniejsze sprawy.

Znacznie ciekawszą i potrzebniejszą mechaniką jest system współtowarzyszy broni, ponieważ na naszej drodze napotykamy na różnorodnych ludzi, którzy chętnie dołączą do naszej ekipy. To oni pomogą nam w stworzeniu potężniejszych przedmiotów, a jednocześnie warto wykorzystywać ich atuty – tutaj każda postać posiada inne cechy. W pewnym momencie można przykładowo wysyłać naszych sprzymierzeńców na polowanie lub po drewno, a samemu eksplorować kolejne lokacje... Z drugiej strony, towarzysz bez problemu dołączy do naszej wyprawy i tym samym pomoże w obijaniu przeciwników. Gdyby tego było mało, to deweloperzy zawarli w tytule kooperacje, która w moim odczuciu nie jest do końca potrzebna.

Fade to Silence – taka beta w pełnej cenie

Podczas rozgrywki wielokrotnie miałem wrażenie, że deweloperzy chcieli chwycić dziesięć srok za ogon, a w zasadzie uciekła im pierwsza. Fade to Silence od pierwszego kontaktu wygląda niczym produkcja z szóstej generacji, która męczy oczy wszędobylskimi ząbkami, niemal każda tekstura jest niedopracowana, a bohaterowie wyglądają tak, jakby ktoś na końcu pracy postanowił narzucić na ich pyski dziwny, spłaszczający wszystko filtr. Ta gra jest po prostu brzydka, a szczytem problemów są drętwe animacje oraz niedopracowane przerywniki filmowe – w tych ostatnich kamera czasami nie ukazuje w centrum odpowiedniego punktu.

Fade to Silence recenzja 02

Fade to Silence recenzja 03

Gdy nie mamy okazji biegać za drzewkami – sama animacja ścinania to mały kabaret – to natrafiamy na wspomniane wcześniej potwory. W grze po krótkiej chwili można korzystać z topora oraz łuku, a same pojedynki są mocno inspirowane serią Dark Souls. Namierzanie rywala, szybki atak, mocny cios, uniki, dysponowanie paskiem wytrzymałości i satysfakcjonujące zwycięstwa? Nie tym razem, bo gameplay jest w tym wypadku zbyt „toporny”, by sprawiać oczekiwaną radość. Postać czasami reaguje z opóźnieniem, oponenci potrafią przeskoczyć o jeden krok więcej niż zazwyczaj (nie, to nie jest ich zamysł autorów) i zdecydowanie w tym elemencie brakuje odpowiednich szlifów. Na szczęście samo strzelanie nie jest takie złe, więc chętnie obijałem rywali strzałami... Choć nawet tutaj natrafiłem na ciekawy archaizm, ponieważ postać może wsadzić do łapy jedynie 12 strzał, więc mając ich w ekwipunku nawet 60, to zawsze musimy wchodzić do menu i „dawać” je bohaterowi.

Twórcy mają też spory problem z zainteresowaniem samą opowieścią, która jest przedstawiona w bardzo szczątkowy sposób. Całość rozkręca się ślamazarnie, na początku nie wiemy w zasadzie nic i miałem wrażenie, że studio próbowało w pewnym momencie zawrzeć tutaj głębszą opowiastkę, ale wszystko zostało nagle ucięte. W dodatku przy tych wszystkich narzekaniach nie mogę zapomnieć o jeszcze jednym problemie: dużych błędach. Zacinanie się postaci, przenikanie przez ściany, blokowanie animacji, wychodzenie do menu konsoli, a gdyby tego było mało... Fade to Silence na PlayStation 4 Pro potrafi zaliczyć spadki animacji. Tytuł potrzebuje kilku porządnych aktualizacji, które nie tylko uporządkują zawartość, ale przede wszystkim zajmą się fundamentalnymi podstawami.

Mimo wszystko Fade to Silence potrafił przykuć mnie do ekranu. Czym? W sumie tak jak wspomniałem motyw przetrwanie nie wypada najgorzej, a autorzy wpadli także na ciekawy pomysł z dwoma poziomami trudności. Na tym łatwiejszym możemy ciągle wracać do gry po śmierci, ale nie możemy zbierać pucharków, a na trudniejszym mamy tylko sześć żyć. Jednocześnie za zdobywane surowce decydujemy się na mały rozwój protagonisty i tym samym startować po śmierci z coraz większym „bonusem”. Nie jest to standardowa koncepcja, bo nie ulepszymy postaci w trakcie gry, ale jest to bez wątpienia pewna odskocznia, która w połączeniu z pozostałymi elementami survivalu oferuje coś nowego.

Fade to Silence recenzja 04

Fade to Silence? Nie dzisiaj 

Nie lubię takich gier i nie mam tutaj na myśli słabej jakości. Fade to Silence pokazuje, że deweloperzy posiadali bardzo ciekawą koncepcję na przygotowanie porządnego survivalu z ciekawym tematem przewodnim ale... Czegoś zabrakło. Pieniędzy, umiejętności, czasu, zdrowego rozsądku, a może wszystkiego? W aktualnym stanie trudno polecić produkcję, bo W 2019, 2018 i nawet w 2017 roku zadebiutowało za wiele ciekawych tytułów, by tracić czas i pieniądze na tak rozgrzebany projekt...