Pathway uczestniczymy w wydarzeniach poprzedzających wielkie wzmagania wojenne, wcielając się najemników / kolekcjonerów, chcących odszukać rozsiane po Afryce Północnej historyczne artefakty. Jak się jednak okazało, nie tylko my mamy na nie chrapkę, gdyż w tym samym miejscu spotykamy armię III Rzeszy zwabioną nieposkromioną siłą przedmiotów w zamierzchłych czasów. Idąc tropem historii żywcem wyjętej z filmu o odważnym poszukiwaczu skarbów, naszym nadrzędnym celem staje się udaremnienie przyszłym oprawcom odnalezienia substancji zwanej Valkyrium-500, która to jest im potrzebna do dokończenia tajemniczego projektu Walhalla.

Naszą przygodę rozpoczynamy od zebrania drużyny. Początkowo otrzymujemy dostęp tylko do dwóch towarzyszy, lecz wraz z pchnięciem wydarzeń kampanii fabularnej, mamy możliwość zwerbowania dwóch kolejnych. Podczas wyboru postaci musimy wziąć pod uwagę zmienne środowiskowe, statystyki, pozytywne oraz te mniej przydatne afiksy, oraz ważne do przetrwania – wyposażenie. Każda z postaci posiada unikalną klasę broni palnej oraz pancerza, który może nosić w celu zwiększenia odporności. Do tego wszystkiego dochodzą też unikalne umiejętności postaci, otrzymując bonus do celnego oka lub skrytości podczas osłon.

Rozgrywka w Pathway została podzielona na dwie warstwy. Rozpoczynając zabawę, naszym oczom ukazuje się pierwsza z 5 dostępnych kampanii. Widzimy na niej wielką mapę podzieloną odległymi od siebie punktami, które w kilku wypadkach się ze sobą łączą a trasy, te możemy nazwać drogami. Po wykupieniu w mieście najważniejszych elementów ekwipunku wyruszamy w naszą pierwszą, poważniejszą przygodę. Ta opiera się początkowo na odkrywaniu nowych elementów świata oraz dobierania odpowiednich wyborów moralnych. Te dadzą nam czasami dostęp do odkrycia skarbów lub w najgorszym wypadku wpakowania się w nie liche, kłopoty.

Może się okazać, iż nasz środek lokomocji ulegnie zniszczeniu, zabraknie paliwa, wody pitnej lub nie życząc tego nikomu – przyjdzie nam przemierzyć pustynię pieszo. Idąc tym tropem, należy ostrożnie dobierać trasę naszej wędrówki, choć i tak ostatecznie sięgnie ona fabularnego celu. Podczas poruszania się po tych punktach natrafimy na kilka unikalnych znaczników. Są to cele o unikalnym znaczeniu strategicznym, ogniska pozwalające nam zreferować statystyki postaci, a także specjalne bazary, w których będziemy w stanie upłynnić zebrane dobra i zapatrzeć się w lepsze wyposażenie.

Po wykonaniu określonych zadań zdobyciu artefaktów lub pomocy ciemiężonym przez III Rzeszę mieszkańcom suchych piasków, otrzymujemy punkty doświadczenia, które w ostatecznym rozrachunku wydajemy na ulepszenie naszych postaci. Tym możemy ulepszyć nabyte już umiejętności lub wykupić nowe, sprawiające, że będzie się nimi grało po prostu łatwiej. Jednak nic tak nie podnosi doświadczenia, jak dobra walka …

Można by rzec, że właściwa zabawa zaczyna się właśnie w tej drugiej fazie. Starcia z przeciwnikami odbywają się w podobnej co w Halfway, warstwie taktycznej. Rozpoczynamy od określenia lokacji startowej naszych postaci i wykonujemy nimi ruch. Po wyczerpaniu punktów akcji nadchodzi pora na ruch przeciwnika. Ten staje się dopiero widoczny, gdy znajdzie się w zasięgu wzroku naszych postaci, choć nie zawsze ma to taki wymiar. W późniejszych etapach możemy więc liczyć na daleko strzelających snajperów lub ukryte w piaszczystych wydmach mumie.

Przeciwników jest sporo i są oni podzieleni względem rozgrywanych kampanii, więc rzadko spotkamy te same postacie w innych sceneriach. Najczęściej jednak będą nam przeszkadzać naziści, zalewając mapę swoimi gwardzistami, ciężko opancerzonymi wojakami oraz psami bojowymi, które jako niektóre mają możliwość wykonywania bardzo długich biegów po mapie. System poruszania opiera się o wybór określonej ścieżki po planszy w uwzględnieniem osłon terenowych oraz takiego ulokowania postaci by ta mogła oddać czysty strzał. Do tego dojdzie też walka w zwarciu oraz czas potrzebny na przeładowanie magazynku, który dość szybko zacznie świecić pustkami.

Choć na pierwszy rzut oka rozgrywka w Pathway wydaje się do granic możliwości banalna, to muszę przyznać, iż tytuł dość szybko się w tej materii rozkręca. Prędko natrafiamy na silniejszych przeciwników, liczniejsze oddziały okupują historyczne znaleziska, a im dalej brniemy fabularnie do przodu, tym trudniejsza gra się wydaje. By tego nie było mało, wielokrotnie błądzimy w poszukiwaniu skrzynek uzupełniających amunicję lub decydujemy się na wybranie okrężnej drogi w celu zregenerowania życia naszym postaciom.

Opanowanie gry zajmuje ze 3-4 podejścia. Po tym czasie zaczniemy sprawniej żonglować wyborem postaci, mając na uwadze wydajniejszą zabawę ze sporym asortymentem wyposażenia. Od razu trzeba jednak napisać, iż Pathway nie jest grą dla każdego. Można by rzec, że jest to tytuł skierowany dla rogalikowych wyjadaczy i żądnych przygód wielbicieli rozgrywki turowej. To wszystko skąpane jest w iście pixelowej otoczce graficznej i wyścielone przyjemną dla ucha ścieżką dźwiękową.