Ostatnie 12 miesięcy zdecydowanie należało do Spider-Mana. W 2018 roku ukazało się bowiem sporo fantastycznych komiksów, traktujących o perypetiach “ścianołaza” (w tym całkiem udany event Spider-Geddon). Tom Holland z kolei fenomenalnie odegrał postać “pajęczaka” w Avengers: Infinity War, fundując sympatykom MCU jedną z najbardziej wzruszających scen w całej historii łączonego uniwersum Marvela. Gdyby tego było mało, do kin trafił praktycznie najlepszy film superbohaterski w dziejach, czyli Spider-Man: Into the Spider-Verse, który na tle konkurencji wyróżniał się przede wszystkim cudowną oprawą audiowizualną, świetną, acz prostą historią oraz perfekcyjnym przedstawieniem wartości, jakie wyznaje prawdziwy superbohater. Co jednak najważniejsze, 2018 rok przyniósł fanom Człowieka-Pająka niezwykle udaną (oraz ekskluzywną dla ostatniej konsoli Sony) grę wideo, która zachwyciła zarówno zwykłych graczy, jak i krytyków z całego świata, co przełożyło się oczywiście na gigantyczny sukces produkcji. Odpowiedzialne za Marvel’s Spider-Man (bo o nim właśnie mowa) Insomniac Games pokazało, jak powinno przenosić się kultowych bohaterów prosto z kart komiksu do wirtualnego świata, zapewniając tym samym serii Batman: Arkham od Rocksteady długo oczekiwaną, godną konkurencję.

Podsumowując, 2018 był zdecydowanie bardzo dobrym rokiem dla fanów Spider-Mana. Tym bardziej smuci fakt, że na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy Człowiek-Pająk stracił obydwu swoich ojców - Steve’a Ditko oraz Stana Lee, którzy wiele lat temu powołali do życia postać Petera Parkera - zwykłego nastolatka, obciążonego wielką mocą oraz wielką odpowiedzialnością - będącego wspaniałym wzorem do naśladowania zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników komiksów. Obydwaj mieli jednak możliwość zobaczenia jak ich “dziecko” zdobywa coraz większy rozgłos. Spider-Mana próbowano już bowiem wielokrotnie przedstawić szerszej publice za pomocą licznych ekranizacji jego przygód, czy produkowanych swego czasu w ilościach hurtowych, mniej lub bardziej udanych gier wideo. Kilku twórcom udało się bardzo sprawnie zobrazować komiksowego Petera Parkera (Spider-Man 2, Spider-Man: Homecoming), ale nikt jeszcze nie zrobił tego tak dobrze, jak Insomniac Games. To właśnie ludzie odpowiedzialni za m.in. serię Ratchet & Clank udowodnili, że doskonale rozumieją postać Spider-Mana, zapewniając mu spektakularny powrót do branży gier oraz świetną prognozę na przyszłość. Oczywiście, kiedy mówimy o wysokobudżetowej produkcji mającej napędzić sprzedaż konsoli samo oddanie ducha uwielbianego przez wielu bohatera nie wystarczy. Czym dokładnie zatem Marvel’s Spider-Man zaskarbił sobie serca oddanych fanów oraz doświadczonych krytyków? Cóż, sprawdźmy!

O człowieku, który został pająkiem

Zacznijmy od omówienia fabuły, bo to właśnie jej zadaniem jest utrzymanie uwagi gracza przed ekranem. Twórcy wpadli tutaj na świetny pomysł i postanowili nie przedstawiać po raz kolejny dobrze znanej wszystkim genezy Spider-Mana. Insomniac Games doszło do prostego wniosku, że każdy, kto sięgnie po ich grę doskonale będzie zdawał sobie sprawę, w jaki sposób Peter Parker zdobył swoje moce, kto przez to zginął i czego się nasz protagonista w związku z tym nauczył. Dlatego też Człowieka-Pająka poznajemy w momencie, gdy ten zdążył już zdobyć sławę jako nowojorski bohater i narobić sobie dzięki temu kilku stałych wrogów. Jednym z nich jest niejaki Kingpin, którego widowiskowe aresztowanie rozpoczyna fabułę Marvel’s Spider-Man. Podczas efektownej sekwencji, mającej miejsce w Fisk Tower uczymy się sterowania, umiejętności oraz systemu walki, a to wszystko w akompaniamencie fenomenalnych docinków głównego bohatera, tak idealnie oddających charakter postaci.

Kiedy już przyswoimy układ przycisków na padzie i załatwimy pierwszego bossa, będziemy mogli ruszyć z fabułą dalej, poznając bardzo kluczową dla całej historii postać, której samo imię i nazwisko stanowić będzie spoiler dla każdego, kto chociażby w niewielkim stopniu kojarzy perypetie “pajęczaka”. Skoro więc żaden materiał promocyjny nie zdradzał tożsamości owej postaci, to i ja nie zamierzam tego robić. Stwierdzę tylko, iż na tym etapie większość graczy bez problemu zacznie łączyć wątki i sprawnie przewidywać dalszy rozwój wydarzeń. Czy to oznacza, że fabuła Marvel’s Spider-Man jest słaba oraz anemiczna? Absolutnie nie, bowiem twórcy doskonale zdawali sobie sprawę, do jakiej publiki celują i cały motyw rozegrali tak, aby nawet ci “obeznani” byli zadowoleni z wyniku końcowego. Zresztą, w parze ze znanymi rozwiązaniami idzie kilka naprawdę interesujących zwrotów akcji, których genezy ze świecą szukać w komiksach, czy filmach, więc wszyscy powinni być ostatecznie usatysfakcjonowani.

Ponadto, sam scenariusz został rozpisany tak dobrze, że podczas wykonywania kolejnych misji fabularnych naprawdę ciężko o nudę lub poczucie monotonii. Widowiskowe sceny akcji oraz nieco spokojniejsze momenty przeplatają się tu bowiem na tyle często, że są w stanie bez problemu zapewnić odpowiednią różnorodność rozgrywki oraz nadać całości "filmowego" tempa. Wobec tego, gra całkiem sprawnie i niespiesznie przedstawia zarówno kolejnych bohaterów pobocznych, jak i złoczyńców, spokojnie zapoznając gracza z aktualnym stanem rzeczy, panującym w tej wersji historii. Już na samym początku dowiadujemy się, że od incydentu z napromieniowanym pająkiem minęło 8 lat. Peter zdążył w tym czasie rozpocząć i zakończyć związek z Mary Jane Watson, zdobyć częściowe zaufanie nowojorskiej policji oraz (co oczywiste) zyskać doświadczenie jako sławny Spider-Man. Ciotka May tymczasem zatrudniła się w schronisku dla bezdomnych, a znany i lubiany J. Jonah Jameson porzucił popularne pismo Daily Bugle na rzecz własnego podcastu. Oprócz tego wszystkiego, na pewnym etapie historii gracze poznają Milesa Moralesa, który naturalnie odegra dosyć ważną rolę w fabule. Patrząc jednak na popularność tej postaci, nie powinno to nikogo dziwić.

Reasumując, historia przedstawiona w Marvel's Spider-Man spełnia swoje zadanie i skutecznie utrzymuje zainteresowanie gracza kolejnymi, fabularnymi wydarzeniami. Świetnie wyreżyserowane sceny, niejednokrotnie przedstawione w postaci przygotowanych na silniku gry filmów tylko pomagają w wywoływaniu najróżniejszych emocji, o fenomenalnej pracy aktorów głosowych nawet nie wspominając. Nic dziwnego, że fani zaczęli określać produkcję Insomniac Games jako "najlepszy film o Spider-Manie", kiedy w obsadzie znajdują się takie gwiazdy jak Yuri Lowenthal, William Salyers, czy Darin De Paul. Oprócz tego wszystkiego warto jeszcze odnotować przyprawiającą wręcz o ból głowy ilość różnorodnych nawiązań zarówno do samej postaci Człowieka-Pająka, jak i całego, bogatego uniwersum Marvela. Podczas przemierzania wirtualnego Nowego Jorku wielokrotnie bowiem gracz będzie napotykał znane z kart komiksu budynki, przedmioty, czy nawet postacie. Sanctum Sanctorum, Avengers Tower, Wakandan Embassy oraz statua Lockjawa stanowią jedynie ułamek tak zwanych "mrugnięć okiem" w stronę fanów. Ba! Twórcy oddali również hołd ikonicznej scenie z kultowego Spider-Mana 2 Sama Raimiego i zadbali o obowiązkowy, gościnny występ samego Stana Lee!

To właśnie mnogość celnie zaimplementowanych easter eggów oraz nieskomplikowany, acz idealnie oddający ducha postaci scenariusz jest dowodem na to, że twórcy z Insomniac Games są w swojej miłości do Spider-Mana bardziej niż autentyczni. Jak już wcześniej wspomniałem, szczera fascynacja herosem i niepodważalny talent do tworzenia zapadających w pamięć bohaterów poskutkowały jedną z lepszych (jeśli nie najlepszą) wersją Petera Parkera w historii. Znacznie uwspółcześniony, lecz zachowujący jednocześnie status quo pierwowzoru, protagonista idealnie obrazuje charakter komiksowego bohatera, który musi zmagać się z licznymi problemami swojego miasta, próbując jednocześnie prowadzić własne, codzienne życie. Marvel's Spider-Man, pomimo bycia grą nastawioną na ten pierwszy aspekt, nie ignoruje całkowicie bardziej przyziemnej wersji Człowieka-Pająka, pozwalając graczowi od czasu do czasu "wejść" w skórę Petera, przybliżając mu również utrapienia towarzyszące zwykłym ludziom. Twórcy poruszyli zatem niezwykle ważny aspekt postaci i spróbowali odpowiedzieć na kilka istotnych pytań. Kim jest Spider-Man? Co to znaczy być Spider-Manem? Czy Spider-Man to tylko kostium, a może jednak osoba, która go przywdziewa? Cóż, nie trzeba posiadać ponadprzeciętnie wysokiej inteligencji, aby sformułować poprawne odpowiedzi na powyższe zagwozdki. Niemniej, deweloperzy potraktowali temat bardzo subtelnie i dojrzale, czyniąc z fabuły swojej gry podręcznikowy przykład pisania postaci Człowieka-Pająka. I to już samo w sobie jest warte uznania.

Pająkiem być

Sama historia oraz fenomenalna kreacja protagonisty to jednak nie wszystko, kiedy mówimy o grze wideo. W Marvel's Spider-Man równie istotny jest gameplay. Wszyscy bowiem doskonale wiemy, że produkcje biorące sobie za głównych bohaterów znanych, komiksowych herosów często nie potrafią zaoferować solidnej rozgrywki. Postacie, takie jak Spider-Man właśnie, słyną przecież ze swoich fantastycznych umiejętności, które ciężko jest przełożyć na język gier. No bo jak tu oddać sympatykom elektronicznej rozrywki możliwość swobodnego poruszania się po sporej lokacji zarówno pieszo, jak i za pomocą słynnych, pajęczych sieci? Cóż, to, co kiedyś stanowiło niemały problem na podłożu technologicznym, dziś jest osiągalne na nieco przestarzałym już sprzęcie o zamkniętej architekturze. Insomniac Games, jako pierwsze studio w historii osiągnęło pod tym względem niemal stuprocentowy sukces i przygotowało praktycznie idealny system poruszania się dla Człowieka-Pająka, o całej reszcie gameplayu (jeszcze) nie wspominając.

Niezwykle satysfakcjonująca, a także przyjemna zarówno w sterowaniu, jak i oglądaniu mechanika bujania się na pajęczej sieci, podparta intuicyjnym systemem przyczepiana się do najróżniejszych powierzchni płaskich stanowi niemalże fundament całej rozgrywki. Szybkie oraz widowiskowe podróżowanie po Nowym Jorku, łażenie po budynkach, skoki z najwyższych drapaczy chmur, czy nawet możliwość wykonywania prostych akrobacji podczas znajdywania się w powietrzu to pierwsze rzeczy, jakie przychodzą na myśl po odpaleniu gry o Spider-Manie i twórcy doskonale zdawali sobie z tego sprawę, wkładając sporą ilość wysiłku w opracowanie całej mechaniki translokacji. Jak już wspomniałem wcześniej, wysiłku zakończonego sukcesem. Pierwsze bujnięcie się na pajęczej nici wywołuje bowiem autentyczny uśmiech na twarzy, a debiutancki skok z pobliskiego wieżowca przyprawia o ciarki, stopniowo rozchodzące się po całym ciele oraz zdecydowanie szybsze bicie serca. Nie spotkałem jeszcze gry, która potrafi w taki sposób wpłynąć na gracza samym sposobem podróżowania od jednego znacznika misji do drugiego.

Sam, fenomenalny system poruszania się nie robiłby jednak aż takiego wrażenia, gdyby został zaimplementowany do gry, pozbawionej ciekawie zaprojektowanego świata. Na szczęście, Insomniac Games również pod tym względem spisało się na medal, oddając do eksploracji niezwykle żywą oraz piękną, wirtualną wersję Nowego Jorku, której urok skutecznie blokuje jakiekolwiek chęci używania opcjonalnej, szybkiej podróży. Miasto jest tutaj praktycznie osobnym bohaterem, dzięki niesamowitemu zadbaniu o detale oraz sprawieniu, że cała metropolia reaguje na działania Spider-Mana, zmieniając się tym samym wraz z rozwojem fabuły. W realność świata przedstawionego pomagają uwierzyć proste interakcje z cywilami, zbieranie gazet opisujących ostatnie wydarzenia, czy też fakt, że w Nowym Jorku życie toczy się zarówno na dole, jak i wysoko na szczytach wieżowców oraz innych budynków. Oczywiście, ciężko tu mówić o przesadnie wiernym przedstawieniu zachowań mieszkańców lub dokładnym odwzorowaniu każdej dzielnicy miasta, ale mimo wszystko świat nie sprawia wrażenia wyludnionego, a zapadających w pamięć lokacji nie brakuje. Wspomniane już wcześniej Avengers Tower, czy nieco bardziej realne Times Square stanowią bowiem jedynie ułamek, wartych odwiedzenia miejscówek.

A zwiedzać warto, bo cała mapa została (jak na grę z otwartym światem przystało) zasypana najróżniejszymi znajdźkami, opcjonalnymi wyzwaniami, czy też misjami pobocznymi. Na szczęście, twórcy nie przesadzili z mnogością poszczególnych aktywności, czyniąc czyszczenie mapy mniej czasochłonnym oraz bardziej przyjemnym. Przemierzając Nowy Jork jako Spider-Man możemy m.in. kolekcjonować pozostawione przed laty w różnych (często dziwnych) miejscach plecaki Petera, fotografować kultowe obszary, łapać gołębie, szukać śladów pozostawionych przez znaną z komiksów znajomą "ścianołaza" lub obijać mordy oprychom, grzejącym tyłki w rozlokowanych po całym mieście kryjówkach. Do tego dochodzą jeszcze wyzwania Taskmastera, które kończy walka z opcjonalnym bossem oraz stacje badawcze, wymagające od gracza wykonania szeregu prostych czynności, polepszających życie mieszkańców, jeśli chodzi o ekologię. Ot, standardowy zakres obowiązków przyjaznego "pajęczaka" z sąsiedztwa.

Najciekawszą aktywnością poboczną są jednak losowo generowane akty przestępczości. Jak to działa? Najzwyczajniej w świecie, podróżując po Nowym Jorku, co jakiś czas Spidey dostaje informację, że w okolicy ma miejsce np. napad na sklep. Wówczas, jako gracz możemy zdecydować, czy zechcemy poświęcić kilka minut na zażegnanie kryzysu, czy może jednak całkowicie zignorujemy wezwanie. Prosty, acz niezwykle skuteczny zabieg, pokazujący, że bycie bohaterem wiąże się z ciągłym oferowaniem pomocy. Jesteśmy w końcu Spider-Manem, prawda? W przeciwieństwie jednak do bezinteresownego herosa, jako gracze oczekujemy atrakcyjnych nagród za poświęcanie swojego cennego czasu na zbieranie najróżniejszych znajdziek i systematyczne czyszczenie mapy z opcjonalnych znaczników. Motywację do podejmowania się tych, mniej ambitnych czynności stanowią tokeny, które możemy wymieniać na alternatywne kostiumy dla "pajęczaka". Twórcy przygotowali naprawdę interesujący oraz bogaty wachlarz najróżniejszych przebrań, więc każdy miłośnik Spider-Mana powinien bez problemu znaleźć strój idealnie skrojony pod osobiste preferencje. Zwłaszcza, iż od czasu pemiery gry garderoba "ścianołaza" zdążyła się nieco powiększyć, zarówno dzięki darmowym aktualizacjom, jak i płatnym dodatkom.

Warto jeszcze poruszyć temat nieco bardziej złożonych aktywności, czyli zadań pobocznych oraz misji głównych, które (obok systemu poruszania się) stanowią przecież siłę napędową całej gry. O ile tych pierwszych nie ma zbyt wiele i w większości oferują raczej niewielkie wyzwanie oraz niezbyt interesujące podłoże fabularne, o tyle te drugie są już jak najbardziej przyjemnym doświadczeniem. Zadania stawiane przez grę, w celu ruszenia fabuły do przodu to w większości przypadków całkiem ciekawe misje, które jednak nie wychodzą poza typowy szablon projektowania tego typu wyzwań. Czasem będziemy kogoś bić, czasem kogoś gonić, a niekiedy nawet przyjdzie nam wcielić się w rolę zwykłego Petera Parkera i wykonać jakieś nużące badania (w formie minigierek). Twórcy wiedzieli oczywiście, że z czasem samo odgrywanie roli lokalnego bohatera przestanie bawić gracza, więc tytuł dosyć często oferuje bardziej imponujące oraz efektowne misje, takie jak pamiętna akcja z helikopterem, zaprezentowana swego czasu na cudownym gameplayu podczas targów E3. Warto tutaj jednak zaznaczyć, że podobne, widowiskowe fragmenty są często ograniczane do prostych sekwencji QTE, zapewne w celu zachowania "filmowości" owych scen, co jednym się spodoba, a innym niekoniecznie.

Chciałbym móc w tym momencie zakończyć temat zarówno aktywności pobocznych, jak i zadań głównych, ale muszę jeszcze wspomnieć o misjach, gdzie "wychodzimy" ze skóry Petera i przez moment poznajemy fabułę gry z perspektywy innych, bardziej przyziemnych postaci. Musicie bowiem wiedzieć, że co jakiś czas twórcy zmuszają nas do marnowania czasu jako Mary Jane Watson lub Miles Morales, co na papierze brzmi jak całkiem przyjemne urozmaicenie gameplayu, ale w grze stanowi raczej irytującą przeszkadzajkę, która skutecznie zabija tempo rozgrywki. Etapy skupiające się na perypetiach tychże bohaterów to zazwyczaj nużące poziomy skradankowe, podczas których w powolnym tempie będziemy omijać niezbyt inteligentnych przeciwników oraz słuchać mało interesujących dialogów. Strasznie wybija to z rytmu i sprawia, że szybko zaczynamy tęsknić za pajęczymi supermocami. Podczas całego trwania gry takich momentów jest na szczęście tylko kilka, z czego niestety jedynie dwa lub trzy oferują jakąkolwiek rozrywkę. Mimo wszystko widać w tym pomyśle potencjał, zatem od kontynuacji oczekuję znacznego rozwinięcia ów konceptu albo pozbycia się go całkowicie.

Podsumowując, Marvel's Spider-Man nie próbuje eksperymentować i dysponuje raczej standardowym pakietem zadań, jakie może mieć dobrze zrobiona gra o Człowieku-Pająku. Czy jest to jednak coś złego i godnego potępienia? Absolutnie nie, gdyż uważam, że nie każda wysokobudżetowa produkcja musi koniecznie wprowadzać kolejną rewolucję w branży, aby móc spodobać się szerszej grupie osób. Insomniac Games postawiło na sprawdzony schemat z lekkim, superbohaterskim zacięciem i trzeba uczciwie przyznać, że całość potrafi dzięki temu zapewnić godziny wspaniałej rozrywki. Ów decyzja jednak wymusza na twórcach nieco większą kreatywność podczas projektowania gameplayu w potencjalnym sequelu, ale to już zmartwienia, którymi będziemy zadręczać się w przyszłości.

Pajęczyną po oczach

Tymczasem warto nieco dokładniej rzucić okiem na jeden z ważniejszych i częściej występujących elementów rozgrywki, czyli sam system walki. Ten jeszcze przed premierą gry otrzymał łatkę mocno inspirowanego stylem, którym posługuje się Batman od Rocksteady. Wystarczy jednak stoczyć kilka potyczek jako nowojorski superheros, aby zauważyć znaczną różnicę w wyprowadzaniu kolejnych ciosów między obydwoma bohaterami. Spidey nie boi się bowiem wykorzystywać swoich atletycznych zdolności oraz pajęczych umiejętności podczas nokautowania licznych grupek przestępców. Złoli możemy atakować pięściami, kopniakami oraz pajęczyną,  która sama w sobie stanowi znaczne urozmaicenie systemu walki. Sieć pozwala m.in. oślepić lub unieruchomić wybranego oponenta na kilka różnych sposobów. Z jej pomocą możliwe jest także wykorzystywanie najróżniejszych elementów otoczenia, takich jak okoliczne ławki, kosze na śmieci, czy nawet skrępowani wcześniej agresorzy w celu powalenia stojącej jeszcze dzielnie grupki przeciwników i przedłużenia tym samym rosnącego podczas walki licznika combo. Oponentów często będziemy też eliminować po cichu, np. ogłuszając ich z powietrza, przywiązując do umieszczonych wysoko nad ziemią konstrukcji, czy też używając dostępnych pod ręką przedmiotów.

Oczywiście, nie wszystkie te umiejętności oraz ruchy dostępne są od samego początku przygody, bowiem Marvel's Spider-Man, wzorem innych gier akcji z otwartym światem posiada system rozwoju postaci oraz dobrze wszystkim znane drzewko umiejętności. Twórcy postanowili jednak zachować umiar, redukując zawarte w nim zdolności do koniecznego minimum, stawiając przede wszystkim na efektywność oraz praktyczność. Odblokowywane z czasem atrakcje mają zatem znaczący wpływ na przebieg oraz wygląd potyczek, co daje całkiem niezłe poczucie faktycznego rozwijania sprawności "pajęczaka". Zakres ruchów bohatera poszerzamy za pomocą zdobywanych podczas rozgrywki punktów umiejętności. Te otrzymujemy za wykonywanie najróżniejszych zadań oraz czyszczenie mapy z licznych aktywności pobocznych, więc uzyskanie dostępu do wszystkich, oferowanych przez drzewko zdolności nie powinno stanowić większego problemu.

W tym miejscu warto jeszcze na moment wrócić do wspomnianych wcześniej alternatywnych strojów, gdyż oprócz oczywistych walorów estetycznych dysponują one także dodatkowymi, całkiem przydatnymi umiejętnościami, których próżno szukać w opisanym właśnie drzewku. Wśród dostępnych atrakcji wymienić można chociażby zwielokrotnienie punktów doświadczenia uzyskiwanych z pokonanych wrogów, czy przyspieszone odnawianie się wskaźnika Focus (o którym zaraz). Ponadto, każdy kostium posiada swój własny, specyficzny atak specjalny, wizualnie powiązany z danym przebraniem. Używanie tychże ataków jest bardzo ważne, gdyż wielokrotnie mogą one przesądzić o wyniku starcia, pozwalając błyskawicznie wydostać się z tarapatów, np. ogłuszając wszystkich pobliskich przeciwników lub oferując "ścianołazowi" tymczasową odporność na obrażenia lub unikatową moc. Owe zdolności nie są jednak na stałe przypisane do konkretnego przebrania, więc jako gracz możemy dowolnie nimi zarządzać, przygotowując zestaw wspomagaczy idealnie komponujących się z naszym preferowanym stylem walki.

Wszystko to sprawia, że prowadzenie potyczek w Marvel's Spider-Man nabiera głębi i wymaga nieco więcej zaangażowania niż przeciętny button masher. Odpowiednie wyprowadzanie różnych ciosów, obserwowanie pola bitwy, błyskawiczne wykonywanie uników i kontr oraz przemyślane żonglowanie wzmocnieniami stanowią klucz do sprawnego przebijania się przez kolejne zastępy coraz groźniejszych oponentów. Wystarczy bowiem tylko kilka silniejszych ciosów przyjętych na klatę, aby Spidey stracił kontakt z rzeczywistością, a gra wczytała ostatni punkt kontrolny. Co prawda, niezbyt wytrzymały pasek zdrowia bohatera skutecznie motywuje do rozważnego prowadzenia starć, ale też nie oznacza to od razu, że dzieło Insomniac Games bierze przykład z tytułów pokroju kultowego Dark Souls, Bloodborne, czy innego Sekiro. Wspomniany wcześniej wskaźnik Focus często pomaga wybrnąć z nieciekawych sytuacji, pozwalając na szybkie leczenie lub wykonanie specjalnego ataku. Aby jednak uzyskać dostęp do tego typu atrakcji, najpierw musimy ów pasek wypełnić, czy to eliminując kolejnych przeciwników, czy to zbierając solidny łomot.

A nie wspomniałem jeszcze o gadżetach, które również poszerzają zakres możliwości bitewnych "ścianołaza". Do części z nich zyskujemy dostęp wraz z rozwojem fabuły, a resztę odblokowujemy na własną rękę. Natomiast jeśli chodzi o zastosowanie, przydają się one głównie podczas cichego eliminowania przeciwników lub w sytuacji, gdzie będziemy musieli zapanować nad sporą grupką oponentów jednocześnie. Wówczas z wygodnego menu wybieramy odpowiedni sprzęt i korzystamy z jego możliwości. Podczas walki możemy m.in. wypuścić małego robota, który zacznie ostrzeliwać pobliskich agresorów, pułapkę, przylepiającą niczego nieświadomych bandytów do ściany, czy też bombę, wybuchającą pajęczą siecią i obezwładniającą tym samym kilku lub kilkunastu przeciwników. Gadżetów należy jednak używać z rozwagą, bowiem zawsze posiadamy tylko ograniczoną ilość każdego wynalazku. Zwłaszcza, jeśli gramy na wyższych poziomach trudności, gdzie stosowanie opcjonalnych wspomagaczy często może okazać się konieczne do wyjścia z opresji.

Pozostaje już tylko kwestia walk z bossami. Te nie różnią się zbytnio od starć ze standardowymi przeciwnikami. "Szefów" musimy oczywiście okładać pięściami znacznie dłużej, okazyjnie wykonując efektowny finisher, ale sam sposób prowadzenia starć nie jest niczym wyjątkowym, ani oryginalnym, co jednak wcale nie oznacza, że boss fighty wieją nudą lub nie dostarczają odpowiedniej dawki adrenaliny. Wręcz przeciwnie, starcie z Shockerem w banku lub obezwładnienie Tombstone'a w jego własnej kryjówce to naprawdę widowiskowe i zapadające w pamięć pojedynki. Ba, ostatnia walka posiada tak świetną podbudówkę oraz oferuje tak wielki ładunek emocjonalny, że po wszystkim pozostaje jedynie pociągnąć nosem i uronić kilka łez wzruszenia.

Pająku, jesteś piękny!

Oczy jednak przecierać będziemy nie tylko z powodu napływających do nich łez, ale też z zachwytu nad pięknem Marvel's Spider-Man. I nie mam tu na myśli całkiem niezłej fabuły, uroczych nawiązań, czy przyjemnego gameplayu. Chodzi mi o aspekt czysto techniczny. Najnowsze dzieło Insomniac Games dorównuje bowiem pod tym względem niekwestionowanym liderom bieżącej generacji, czyli ostatniemu God of War oraz nieco starszemu już Horizon Zero Dawn. Wszystko, od niezwykle szczegółowych modeli postaci, przez ogromne oraz "żywe" miasto, aż po stabilność samej gry, czy też ścieżkę dźwiękową stoi tu na niemal najwyższym poziomie.

Oprawa graficzna zachwyca. Powiem więcej, wzbudza podziw oraz wywołuje szacunek do twórców za ilość pracy włożonej w przygotowanie tak pięknego wizualnie produktu. Postacie są wspaniale zanimowane oraz niesamowicie zagrane. Nowy Jork natomiast w niektórych miejscach ociera się wręcz o fotorealizm, bowiem każdy budynek posiada swój indywidualny charakter oraz styl, za oknami znajdują się faktyczne (choć często niezbyt sensowne i skromnie umeblowane) pomieszczenia, a po ulicach spaceruje naprawdę różnorodny zestaw postaci niezależnych oraz podróżuje całkiem spory wachlarz pojazdów. Jak już wspomniałem wcześniej, przemierzanie tak świetnie przygotowanego miasta stanowi czystą przyjemność, nieważne, czy będziemy bujać się na pajęczynie w przestworzach, czy też biec pomiędzy przechodniami. Oczywiście, w przypadku tak zaawansowanej technicznie metropolii nie obyło się bez, mniej lub bardziej zauważalnych kompromisów, takich jak niezbyt wiarygodne odbicia w oknach poszczególnych wieżowców lub liczne i dosyć długie ekrany ładowania. Patrząc jednak na całość, ciężko wytknąć Marvel's Spider-Man jakieś poważne wady, jeśli chodzi o samą oprawę.

Ścieżka dźwiękowa również daje radę. John Paesano wspaniale uchwycił postać Spider-Mana w swojej kompozycji, zapewniając mu odpowiednią oprawę muzyczną. Mamy tu zarówno wzniosłe (ale bez przesady) chóry, pompatyczne utwory, zachęcające do walki, jak i znacznie spokojniejsze, często nawet wzruszające utwory, które wspaniale dopełniają ważniejsze sceny w grze. I chociaż sama muzyka raczej nie wpada na długo w ucho, to idealnie spełnia swoją rolę podczas rozgrywki. Mimo wszystko, zdarzało mi się słuchać poszczególnych kawałków, takich jak "Spider-Man" oraz "Destroying Your Own Creation" już po zakończeniu przygody z "pajęczakiem". Soundtrack bardzo dobrze sprawdza się również jako podkład do czytania komiksów ze "ścianołazem" w roli głównej, ale o tym nieco później.

No dobrze, ale jak to wszystko działa? Cóż, Marvel's Spider-Man nie odstaje od reszty wysokobudżetowych tytułów ekskluzywnych dla PlayStation 4 i oferuje naprawdę solidną optymalizację. Na podstawowym modelu konsoli gra działa w stabilnych 30 klatkach na sekundę przy rozdzielczości 1080p. Posiadacze PS4 Pro mogą oczywiście liczyć na niewielkie usprawnienia, ale o drastycznych różnicach pomiędzy obydwoma sprzętami nie ma mowy. Poprawki są czysto kosmetyczne, tak jak w poprzednich produkcjach, przygotowywanych wyłącznie z myślą o konsoli Sony. W temacie najróżniejszych bugów, glitchy oraz innych nieprawidłowości również ciężko coś zarzucić dziełu Insomniac Games. Podczas całej, kilkudziesięciogodzinnej rozgrywki nie natrafiłem na żaden poważny błąd, a jedynie (dość rzadko) spotykałem mniejsze, nie rujnujące zabawy glitche, które częściej wywoływały u mnie uśmiech politowania, aniżeli szczerą frustrację.

Warto jeszcze wspomnieć o fenomenalnym trybie fotograficznym, który (ponownie) wzorem poprzednich exclusive'ów pozwala tworzyć wspaniałe obrazy, stanowiące idealny materiał na chociażby nową tapetę. Szczerze mówiąc, Marvel's Spider-Man posiada chyba najlepszy Photo Mode, jaki kiedykolwiek widziałem w grze. Ilość dostępnych filtrów, ramek, naklejek oraz póz wręcz przytłacza, ale też cudownie współgra z mnogością najróżniejszych strojów. Kreatywne osoby, które lubią za pomocą wirtualnych fotografii dokumentować swoją przygodę powinny być zachwycone. Ja byłem.

Miasto, które nie śpi

Na sam koniec chciałbym poruszyć kwestię zawartości dodatkowej, bowiem najnowsze dzieło Insomniac Games posiada jej całkiem sporo. Zacznijmy od podzielonego na trzy części dodatku, który rozszerza historię, dopowiadając, co działo się niedługo po zakończeniu fabuły podstawki. Nowa opowieść, chociaż wprowadza kolejnych antagonistów oraz sprzymierzeńców głównego bohatera, nie aspiruje do bycia czymś więcej niż zwykłą dokładką dla tych, którzy chcieliby więcej. Ot, przyzwoity zestaw zadań i wyzwań za niewygórowaną cenę. Osoby, które splatynowały grę, a nie są zainteresowane trybem Nowej Gry + i przechodzeniem całości od początku na wyższym poziomie trudności śmiało mogą sięgnąć po "Miasto, które nie śpi" i wyciągnąć z Marvel's Spider-Man jeszcze kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt godzin rozgrywki. Jest to jednak dopiero wierzchołek góry lodowej.

Insomniac Games postanowiło bowiem pójść o krok dalej i umieścić swoją wersję "pajęczaka" w komiksach, sprawiając tym samym, że stał się on częścią ogromnego uniwersum Marvela. Znany posiadaczom PlayStation 4 "ścianołaz" zadebiutował w zerowym zeszycie eventu "Spider-Geddon", gdzie razem z innymi inkarnacjami postaci Spider-Mana stawił czoła grupie superzłoczyńców, zwanej Inheritors. Następnie otrzymał on własną, składającą się z sześciu zeszytów serię, zatytułowaną "City at War", która przenosi wydarzenia z gry na karty komiksu, dopowiadając co nieco od siebie lub ukazując znane graczom wydarzenia z perspektywy innych postaci. Co więcej, na sierpień zapowiedziana została już kolejna seria ("Velocity"), tym razem opowiadająca zupełnie nową historię o tym, jak Peter Parker zbudował tytułowy kostium z gry. To jednak wciąż nie koniec poszerzania nowo powstałego uniwersum, bowiem Marvel's Spider-Man doczekało się również książkowego prequela o nazwie "Hostile Takeover". Jak widać, twórcy mają ambitne plany, związane z nową wersją Człowieka-Pająka i zapewne na oczekiwanej kontynuacji w formie gry się nie skończy.

Go get'em, Tiger!

Podsumowując, Marvel's Spider-Man jest kolejną, wspaniałą produkcją w i tak bogatej już bibliotece PlayStation 4 oraz idealnym przedstawieniem postaci znanego superbohatera w formie gry wideo. Insomniac Games spisało się na medal, odwzorowując z niezwykłym przywiązaniem do detali niemal cały Nowy Jork, przedstawiając świeże inkarnacje uwielbianych na całym świecie postaci i pisząc zupełnie nową historię, czerpiącą garściami z mitologii Człowieka-Pająka oraz oddającą mu jednocześnie zasłużony hołd. I chociaż pod względem gameplayu tytuł nie wprowadza żadnej rewolucji do gatunku, ani też specjalnie nie eksperymentuje z podstawowymi założeniami rozgrywki, to jednak sprawia masę frajdy, nie przytłacza mnogością aktywności i sprawia wrażenie solidnie wykonanego kawałka kodu. To po prostu bardzo dobra gra, która nabiera dodatkowej wartości, jeśli jest się fanem Spider-Mana. Ja takim fanem jestem, więc bez najmniejszych oporów mogę uznać ostatnie dzieło Insomniac Games za jedną z najlepszych opowieści, jaką dane mi było poznać przed konsolą. Od kontynuacji oczekuję jedynie drobnych poprawek, więcej tego samego i odrobiny ryzyka w konstruowaniu gameplayu. Tymczasem wracam do czytania komiksów autorstwa Dennisa Hopelessa oraz zachwycania się faktem, że w niniejszej recenzji ani razu nie użyłem sformułowania "This game really makes you feel like Spider-Man". :)