W wyniku implozji gwiezdnej anomalii, cała stacja kosmiczna zostaje wciągnięta w tunel czasoprzestrzenny i wyrzucona na nieznanej planecie. Jako rozbitek próbujemy odnaleźć resztę załogi, w czym pomagają nam dane holograficzne, co jakiś czas uchylające rąbka tajemnicy dotyczącej poszukiwanych. W ciągu tej 6h fabuły zwiedzimy kilka ciekawych miejscówek, pooglądamy przerywniki filmowe i oczywiście postrzelamy do obcych. Cieszy fakt, że cały wątek nie jest dodany na siłę i nie stanowi tylko prostego pretekstu do parcia dalej. Twórcom zależało na przedstawieniu intrygującej historii sci-fi i choć ta, oparta na bardzo schematycznych i typowych dla gatunku fundamentach, potrafi nawet zaskoczyć. Szkoda, że jest ona jedynym motorem napędowym i nie pokuszono się o jakieś drobne zagadnienia poboczne albo takie skupione na odkrywaniu nieznanej planety i form życia. Skaner dołączony do każdej z broni jest więc zupełnie niepotrzebny (skanujemy nim tylko hologramy fabularne), a jego potencjał niewykorzystany.

"I hate bugs"

To czym Farpoint wyróżnia się na tle konkurencji to piękna, realistyczna grafika połączona z naprawdę świetnym i dobrze zaprojektowanym gameplayem. Granie w tę grę bez wykorzystania kontrolera Aim jest świętokradztwem i nie róbcie tego. Broń idealnie leży w naszych dłoniach, robi wrażenie, jest celna i nie trzęsie się. Nie ważne, czy użyjemy karabinku, strzelby, snajperki, karabinu plazmowego, czy miotacza wiązek - każda eliminacja jednego z kilkunastu typów zmierzających w naszą stronę wrogów, dostarczy tyle emocji i satysfakcji, że nie ucieszy Was już żadna „zwykła” strzelanka. Małe pajączki skaczą na głowę, co wywołuje palpitacje serca nawet po kilku godzinach gry, a ich więksi przyjaciele są po prostu tak odrażający i niebezpieczni, że będziemy robić wszystko by tylko się do nas nie zbliżali. Cała gra zaprojektowana jest z myślą o goglach VR i to czuć. Sterowanie jest wygodne, ataki wrogów wpasowują się w konwencję, a mnogość opcji dotyczących komfortu pozwala zagrać chyba każdej osobie, nawet tej, która z reguły wymiotuje po kontakcie z wirtualną rzeczywistością (polecam jednak wyłączyć ograniczenia i bawić się bez przyciemnienia, rozmazania przy obracaniu się itp). Intensywna akcja, która wciąga nas bez ostrzeżenia powoduje jednak, że wyginamy się na różne strony (to na plus!) i automatycznie zaciskamy dłonie na kontrolerze, co skutkuje lekkim bólem i odrętwieniem dłoni, także warto co chwilę robić przerwy. Sama kampania także da nam jednak trochę czasu na relaks i pozwoli podziwiać piękne, kosmiczne widoczki, przechadzać się nad przepaściami i przez wąskie wąwozy. Jedyne co w przypadku Farpointa kłuje w oczy, to animacje postaci. Nasi wrogowie jeszcze, jako tako dają radę, choć ich wachlarz ruchów także jest dosyć biedny, jednak obserwowanie drugiego gracza albo własnego cienia wywołuje tylko przykry uśmieszek. Tors jest prawie zupełnie sztywny, a nogi latają nienaturalnie szybko przypominając ruchy postaci z Minecrafta. Szkoda, że w tym aspekcie nie wypolerowano tego tytułu.

Właśnie teraz, moja recenzja zmierzałaby ku zachodzącemu słońcu, jednak zważywszy na fakt, że jest pisana 2 lata po premierze gry, warto zajrzeć do aktualizacji serwowanych nam przez studio Impulse Gear.

Co dodano?

Po skończeniu wątku fabularnego czekał na nas tryb wyzwań (piekielnie trudny) gdzie, popędzani przez goniący nas czas, mogliśmy postrzelać się w odpowiednich sektorach map z kampanii, tyle że z zupełnie odmiennych rozstawieniem przeciwników. Oprócz tego dostępny był tryb kooperacji z jeszcze jednym graczem, gdzie na osobnych planszach przedzieraliśmy się przez fale obcych. W popremierowych aktualizacjach dodano do tego trybu 2 nowe, zimowe scenariusze. Największa łatka dotarła jednak w grudniu 2017 r. i dodała całkowicie nowy tryb PvP, w którym toczyliśmy pojedynki  1 na 1 z wykorzystaniem pomocniczych jednostek. Kilka dedykowanych map, 2 tryby rozgrywki, możliwość wysyłania na naszego wroga obcych – to wszystko daje wielką frajdę. Twórcy pokusili się także o system rozwoju postaci, więc zdobywamy doświadczenie, odblokowujemy skórki postaci oraz nowe warianty znanych nam broni. Wszystko to za darmo. Jeśli ma się znajomych, którzy także darzą grę sympatią, to jej żywotność szybuje wysoko w górę. Z nieznajomymi także można się pobawić, chociaż tryb wieloosobowy jest typowo kameralny. Ważne natomiast jest to, że nadal można znaleźć chętnych do gry, zarówno w kooperacji, jak i w rywalizacji, a społeczność jest naprawdę otwarta. Farpoint to gra, która udowadnia, że gogle VR nie są tylko gadżetem, a sam tytuł nie musi być demem technologicznych. Zakup tej gry wraz z kontrolerem Aim jest obowiązkowy dla każdego fana strzelanek, a pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że dla każdego posiadacza gogli.