Anglia u progu rewolucji

W roku 1986 brytyjski rząd zamierza wprowadzić nową ustawę antyterrorystyczną, która skupi się na ograniczeniu migracji oraz zwiększy kontrolę nad obywatelami. Dziwnym zrządzeniem losu w pobliżu Turing Canal dochodzi do zamachu terrorystycznego, w wyniku którego ginie 27 osób, co naturalnie wkłada w ręce pomysłodawców ustawy bardzo mocne argumenty. Za zamach obwiniony zostaje Alex Dubois pracownik firmy Bowman Carson, którego rodzina została niedawno deportowana.

The Occupation recenzja panel

Rozgrywkę zaczynamy rok później, w 1987 i wcielamy się w dwie postaci. Pierwszą z nich jest Scarlett Carson, wdowa po Michaelu Carsonie, jednej z ofiar zamachu. Kobieta nie może zrozumieć, czemu Michael był na miejscu zdarzenia, więc korzystając z tego, iż również pracuje w firmie Bowman Carson, prowadzi własne dochodzenie i zbiera wszelkie poszlaki podważające oficjalną wersję wydarzeń.

Znaleziska Scarlett skrzętnie wykorzystuje znany dziennikarz śledczy Harvey Miller, czyli druga postać, którą kierujemy. Korzystając ze zdobytych informacji, Miller umawia się na trzy wywiady z osobami zasiadającymi na wyższych stanowiskach Bowman Carson. Są to kolejno: Carla Burman, szefowa PR, nadzorujący Metacentrum Chance Crow oraz sam Charles Bowman. I w tym momencie zaczyna się prawdziwa zabawa.

Zamknięte? Nie szkodzi, wejdę przez sufit

Gra podzielona jest na trzy większe sekcje poprzeplatane krótkimi poziomami, gdzie sterujemy Scarlett. Podczas gdy etapy Scarlett są liniowe i stawiają na emocjonalną narrację, Harvey Miller ma dużo większe pole do popisu. W każdej z tych trzech sekcji mamy około godzinę do umówionego spotkania na terenie firmy Bowman Carson. W tym czasie powinniśmy zebrać jak najwięcej materiału dowodowego i wpaść na tropy, które pozwolą zadać jak najcelniejsze i możliwie najtrudniejsze pytania podczas wywiadu. Oczywiście możecie to olać i grzecznie czekać przed gabinetem na spotkanie, ale pamiętajcie, że macie godzinę, rzeczywistą, zegarową godzinę nic nierobienia. Mało tego, jeśli nie zbierzecie żadnych nowych informacji, nie bardzo będziecie mieli o czym gadać z każdą z szych i nie zbliżycie się od odkrycia prawdy.

The Occupation spacer recenzjaThe Occupation zegarek recenzja

Załóżmy, więc że podjęliście decyzję o zabawie w detektywa. Do dyspozycji mamy pewien obszar, pełen zamkniętych gabinetów, alarmów i strażników patrolujących swoje rewiry. Unikając pracowników placówki, trzeba znaleźć sposób na dostanie się do gabinetów i myszkowanie w biurkach oraz komputerach osób w mniejszym bądź większym stopniu powiązanych ze sprawą Alexa Dubois. Muszę przyznać, że ten aspekt wypada fantastycznie. Presja czasu oraz strach przed wykryciem mocno dają się we znaki, a jednocześnie zmuszają do bardzo szczegółowego przeszukiwania każdego kąta. Rozrzucone notatki, dzienniki, maile, tablice – wszędzie znajdujemy jakieś strzępki informacji pomocne w dalszej grze. Kod do czyjegoś sejfu znalazłem w szufladzie, kartę magnetyczną wygrzebałem z kratki wentylacyjnej, a na korytarzu podsłuchałem, że kod do biura jednego z pracowników jest taki sam jak jego numer. Przydatne informacje znajdujemy dosłownie wszędzie i pozostaje jedynie wykombinować, jak z nich skorzystać. Wczuwkę potęguje wyjątkowa dbałość o szczegóły. Aby wyciągnąć danę z komputera, potrzebujemy dyskietki, która z racji bardzo ograniczonej pojemności zmieści tylko kilka maili, czy artykułów. Można ją wyczyścić albo uprzednio wydrukować na jednej z drukarek, ale zabiera to czas i jeszcze bardziej zwiększa presję. I to tylko malutki przykład jak skrupulatnie twórcy podeszli do tematu.

The Occupation jest dość krótka, ale skonstruowano ją tak, abyśmy nie mogli dowiedzieć się wszystkiego przy pierwszym przejściu. Czasu jest mało, wskazówki mamy, tylko jeśli je sobie znajdziemy, nie ma szans na odkrycie wszystkich tropów. Ponadto gra zapisuje się dopiero po zakończeniu danej sekcji, więc jeśli zgarnie nas ochroniarz, to w najlepszym przypadku zaprowadzi nas do swojego przełożonego, a w najgorszym wywali nas z budynku i przegapimy jedną z rozmów. Przy drugim podejściu mając zapisane kody do szafek, hasła do komputerów i piny do wyłączenia alarmów możliwości jest znacznie więcej. Jest czas, by dostać się do zamkniętych wcześniej pomieszczeń, odkryć nowe poszlaki i zwiększyć wachlarz pytań.

Przepraszam, kurteczka do szatni

I tutaj zaczynają się problemy. Twórcy zdecydowanie przesadzili z aktywnością ochroniarza Steve’a. Gość pojawia się dosłownie wszędzie i przesadnie uprzykrza życie. Rozumiem, że wabią go otwarte drzwi, uruchomione alarmy czy dźwięki dochodzące z zamkniętych pomieszczeń. Nie rozumiem za to, dlaczego pojawia się na końcu korytarza, którym akurat zmierzam, a po wycofaniu się czeka na mnie za zakrętem. Koleś potrafi jakby nigdy nic zmaterializować się na dnie szybu windy, czy na poddaszu, gdzie dotarcie zajęło mi dobre kilka minut. Niestety oprócz chowania się pod stołami czy w wentylacji nie mamy, jak odwrócić jego uwagi ani sprawić by zajął się czymkolwiek innym. Jeśli raz wpadnie na wasz trop, to nie odpuści, dopóki was nie zgarnie.

The Occupation Carla Burman recenzja

Wciśnij X, abyśmy wywalili cię do menu konsoli

Drugim i chyba jeszcze poważniejszym problemem jest konsolowa optymalizacja. The Occupation ładuje się całe wieki, po zatrzymaniu gry, powrót do zabawy potrafi trwać 5, a niekiedy nawet 10 sekund. Grając na PS4Pro, nie mogłem liczyć nawet na stabilne 30 klatek, a przecież nie ma tutaj mowy o graficznych wodotryskach. Kilkukrotnie zdarzyło mi się też, że po jakiejś prostej akcji gra zaliczyła zwiechę i wylądowałem w menu konsoli. Wspominałem, że The Occupation zapisuje się tylko po zakończeniu rozdziału i przy wyjściu trzeba powtarzać ostatnią godzinę? No właśnie… Do tego mało intuicyjne sterowanie, które zmusza do celowania kursorem w miejsca interakcji. Gry tego typu potrzebują wsparcia dla pada, w postaci menu kontekstowego przy operowaniu przedmiotami, bo klikanie nigdy nie będzie tak naturalne, jak używanie myszki. Konsolowy port jest pójściem na łatwiznę do tego stopnia, że w opcjach pozostały ustawienia czułości myszy…

Are you gotowy na meeting?

Trzeci, nieco mniejszy, ale równie irytujący problem to polska wersja językowa. Podczas gdy dialogi przełożone są poprawnie (pomijając kilka nieprzetłumaczonych zdań) tak menusy i teksty pojawiające się w grze wyglądają jak robota automatycznego translatora. Błędne tłumaczenia, tłumaczenie nazw własnych, literówki. Aż przypominają się czasy pirackich tłumaczeń z początku XXI wieku. Dokumenty są napisane w oryginale, ale po kliknięciu R3 powinno pojawić się tłumaczenie. Powinno, bo nigdy nie wiadomo, czy będzie. Raz jest język angielski, raz polski, a jeszcze innym razem tylko połowa dokumentu jest po polsku. Jasne, nawet uczeń szkoły podstawowej sobie poradzi ze zrozumieniem, ale nie o to przecież chodzi.

The Occupation tablica recenzja

Krótko podsumowując, The Occupation to fantastyczny pomysł na przygodówkę, który przerósł techniczne możliwości pięcioosobowej ekipy z White Paper Games. Od zawsze mam słabość do gatunku i chciałbym, aby tak nietuzinkowe pomysły zainteresowały, jak największą ilość graczy, ale jeśli myśleliście i wersji konsolowej to lepiej ją sobie darujcie. Wielka szkoda.