Podczas zapowiedzi pierwszego sezonu wielkiej sagi, jaką miał być współczesny Hitman, wielu fanów marki narzekało na epizodyczny format dystrybucji gry, jaki zapewne został ekipie IO Interactive narzucony przez Square Enix. 

Koniec z odcinkami

Po rozstaniu z japońską korporacją, IO popadło w spore problemy, albowiem zostało z bardzo dużym projektem, któremu profesjonalny i doświadczony wydawca, był wręcz niezbędny. Dzięki nawiązaniu współpracy z Warner Bros. Interactive, deweloperzy odpowiedzialni za Agenta 47 mogli rozwinąć swoją wizję tak jak należy - tak oto zrezygnowano z dzielenia gry na odcinki i wypuszczono Hitmana 2 jako pełnoprawną pudełkową produkcję klasy AAA. 

Fabularnie tytuł oczywiście bardzo mocno łączy się ze swoim poprzednikiem, dlatego już w samym menu gry autorzy proponują nam sprawdzenie zawartości zarówno z zakupionej "dwójki", jak i "jedynki". Tym razem głównym wątkiem całej opowieści jest motyw odkrycia prawdziwej tożsamości naszego łysego zabijaki oraz znalezienie jak największej ilości informacji dotyczących prawdziwych danych osobowych naszego tajemniczego "klienta".

Muszę przyznać, że o ile jestem związany z tą serią od jej pierwszej odsłony jaka wyszła na PlayStation 2 i wspomniana tematyka jest dla mnie niezwykle ciekawa, całości zabrakło odpowiedniego impetu. Cięcia finansowe sprawiły, że ważne scenki fabularne tworzone były na bazie slajdów z ładnymi obrazkami, co z jednej strony nadało całości intrygującego klimatu, lecz nie oddały tego, co mogłyby oddać wielkoformatowe przerywniki pokroju tych z Uncharted, Quantum Break, czy Spider-Mana. Mówiąc pokrótce jest ciekawie, lecz bez efektu "wow".

1001 sposobów na zabójstwo

Tym, co jednak najbardziej wyróżnia Hitmana na tle konkurencji i zarazem przyciąga uwagę graczy od ponad 18 lat, jest oczywiście fantastycznie zaprojektowana rozgrywka. Wydany na past-genach Hitman: Rozgrzeszenie cierpiał mocno przez stosunkowo małe lokacje z ograniczonym polem do działania. Dlatego po sporym sukcesie nowego Hitmana, ekipa IO Interactive postanowiła jedynie dopieścić to, co tak świetnie sprawdziło się w 2016 roku i jeszcze bardziej rozszerzyło wachlarz możliwości, na wykorzystanie talentu Agenta 47.

Nieobeznany z marką gracz mógłby rzecz, iż licząca sobie "jedynie" 7 lokacji kampania fabularna podawana w cenie ponad 249 złotych to jakiś nieśmieszny żart, aczkolwiek ci nieco bardziej doświadczeni konsumenci dostrzegą ogrom pracy, jaki deweloperzy włożyli w każdą z tych miejscówek. Hitman 2 zabierze Was do Nowe Zelandii, Miami, Kolumbii, Indii, czy też na typowe amerykańskie przedmieścia. 

Z pełną powagą przyznaję, że każda z zaimplementowanych w tej odsłonie scenerii prezentuje się wprost fantastycznie - zarówno od strony graficznej, doboru muzyki, a przede wszystkim, rozgrywki. Jeśli zależeć Wam będzie jedynie na przebiegnięciu przez wątek fabularny, spędzicie z dziełem Duńczyków około 9-10 godzin. Jednakże jeśli dacie porwać się niesamowicie wciągającej zabawie w odkrywanie wszystkich smaczków jakie przygotowali twórcy, śmiało możecie towarzyszyć łysolowi przez dobre 50-70 godzin. Dlaczego? 

IO Interactive niemalże do perfekcji doprowadziło autorską formułę wykonywania zleceń, dzięki której podejdziemy do każdego zadania w taki sposób, jaki tylko zapragniemy. Na każdej z map znajduję się około 90-105 wyzwań określających różne warunki, jakie musimy spełnić, aby zaliczyć misję w jakiś ściśle określony sposób, co po zsumowaniu daje nam łącznie aż 530 metod na przeprowadzenie zabójstw. 

W misji początkowej możemy zastrzelić naszą ofiarę na plaży, udusić ją pod prysznicem, czy nawet załatwić sprawę w najbardziej subtelny sposób, czyli przy użyciu poduszki. Na "Linii Mety" możemy popsuć pojazd znanej zawodniczki, nasmarować puchar trującą substancją, zatłuc ją w jej gabinecie, czy też wcielić się w szantażystę, z jakim nasza przyszła ofiara umawia się na przekazanie okupu.

Sami przyznacie, że jest tego całkiem sporo, a to zaledwie ułamek tego, co przygotowało IO Interactive. Dalej, aby za bardzo nie psuć niespodzianek, mogę jeszcze wspomnieć o tym, że w Kolumbii jako typowy hipis możemy dać narkotykowemu testerowi zatrutą działkę i zrzucić go w szyb jaskini, poderżnąć gardło innego bossa kartelu jako fryzjer. A dajmy na to, w takim Mumbaiu pokombinujemy jakby tu zabić pewnego gwiazdora bezpośrednio na planie zdjęciowym.

Pomocna dłoń

Tradycyjnie, poprzez zestaw słuchawkowy, w każdej misji towarzyszyć będzie nam Diana, która to w zależności od wybranego poziomu trudności, bardziej lub mniej poprowadzi nas za rączkę, abyśmy wykonali swoją misję. Bardzo pomocne okazują się tu być wprowadzone już w poprzedniej odsłonie, rozmowy fabularne, dzięki którym uzyskamy mnóstwo cennych wskazówek dotyczących realizacji misji na jeden z zaplanowanych przez twórców sposobów. 

Ponadto nowicjusze będą mogli zapewnić sobie spore wsparcie ze strony samego interfejsu rozgrywki, jaki podpowie nam, które postacie będą wobec nas podejrzliwe, a które nie oraz jakie przedmioty mogą być przydatne. Pod kątem samego projektu lokacji oraz zadań, Duńczycy przeszli samych siebie i gołym okiem widać, że ekipa spędziła tygodnie, jeśli nie miesiące, na skrupulatnym planowaniu oraz testowaniu każdego pojedynczego elementu składowego większej całości.

Gdy mamy niezauważeni przemknąć przez ogródki działkowe na przedmieściach, każdy jeden krzaczek umieszczony został na mapie tak, aby zapewnić nam odpowiednie schronienie i dobre pole widzenia na resztę sceny. Ponadto ruchy postaci niezależnych zostały tak zsynchronizowane, aby niemożliwe było tu pójście na łatwiznę metodą "hura, wystrzelam ich jak kaczuszki". Oj nie, taki temperament szybko zostanie tu brutalnie ukarany. 

Zamiast tego rozsądny zabójca musi często obserwować ścieżki poruszania się nie 2, a nawet i 5-6 wrogów jednocześnie. Wszystko po to, aby znaleźć ten jeden moment, w którym cel A będzie poza zasięgiem wzroku celu B, a przy tym nasz ruch nie został zauważony przez stojących w oddali najemników C i D, a gdy już ruszymy, żeby nie natknąć się na przecinającego nam przez dwie sekundy drogę osobnika E. 

To samo tyczy się bardziej zamkniętych miejscówek. Na przykład na przedmieściach możemy dostać się do domu pewnego starca od frontu jako pielęgniarz, podszyć się pod ochroniarza, wejść niezauważonym po rynnie, a nawet władować się jakimś cudem przez otwarte okno na dachu.

Świetna robota 47, przelew został wysłany

Gdy już po jakimś czasie znudzi Wam się masterowanie podstawowych wyzwań, w menu czekają na was dwa kolejne tryby. Pierwszym z nich jest słynny z zapowiedzi tryb snajperski, gdzie solo bądź z innym graczem, na czas możemy polować na określone cele biegające po danej lokacji. Przyznam, że daje to mnóstwo frajdy i mimo wszystko wymaga pewnego skupienia oraz przemyślenia swoich działań. Drugą nowością jest zaś Ghost Mode, gdzie wraz z internetowym rywalem stajemy do tego samego zadania i wygrywa oczywiście ten, który zlikwiduje wszystkie obiekty jako pierwszy. Tutaj mimo wielu prób, nie udało mi się połączyć z żadnym graczem.

No dobrze, tak chwalę tego Agenta 47 i chwalę, ale czy Hitman 2 ma w ogóle jakieś błędy? Dla niektórych sporą wadą może być obecność tylko 7 misji i dosyć budżetowe podejście do nakręconych przerywników fabularnych - to jednak można śmiało wybaczyć deweloperom, albowiem po takich wydawniczych zawirowaniach, na pewno nie mieli zbyt kolorowo, jeśli chodzi o budżet całej gry. Mi osobiście bardziej przeszkadzał system interakcji z otoczeniem, a zwłaszcza otwieranie i zamykanie drzwi - aby trafić kamerą w malutką ikonkę prowadzącą do danej czynności, trzeba się czasem ciutkę namęczyć.

Jednakże to jest już takie czepianie się na siłę, tak aby sobie trochę po marudzić. Jeśli zatem jeszcze nie zakupiliście Hitmana 2, a nawet jego poprzednika, jest teraz ku temu fantastyczna okazja. Wyniki sprzedażowe dzieła IO Interactive prawdopodobnie są poniżej oczekiwań, albowiem gra w miesiąc po premierze już dostaje obniżki aż o 30%, więc śmiało możecie zakupić pakiet obu odsłon, czym zapewnicie sobie kilkanaście świetnych wycieczek po wirtualnym świecie oraz dosłownie tysiące wyzwań. A trzeba pamiętać, że gra otrzymywać będzie również darmowe aktualizacje z tak zwanymi "nieuchwytnymi celami".