PROBLEMY - LICZBA MNOGA

Szanuję twórców za to, iż pracując nad grami z jednej serii, starają się, by kolejne odsłony wyraźnie różniły się od poprzednich. Gorzej, gdy ktoś przesadzi... Tak właśnie stało się w przypadku omawianego tytułu, do którego zaimplementowano rozwiązania z cyklu Dark Souls. System walki dobrze sprawdza się w sytuacjach jeden na jednego, gdy możemy „zalockować” się na przeciwniku i rozgrywać pojednek. Niestety, najczęściej gra posyła przeciwko nam kilku adwersarzy, którzy w dodatku atakują jednocześnie i z różnych kierunków. System lockowania przestaje funkcjonować, ikonki na bokach ekranu pojawiają się zbyt późno, by gracz zdążył z reakcją, a kamera pracuje fatalnie, blokując się na elementach otoczenia i często pokazując tylko jednego-dwóch oponentów. Nierzadko więc o wyniku starcia decyduje przypadek, co w grze, w której postać ginie początkowo nawet po dwóch ciosach zadanych przez słabego przeciwnika, bardziej frustruje niż zachęca do kolejnych prób. Oczywiście, zgodnie z formułą soulsborne, po śmierci musimy udać się do miejsca, w którym polegliśmy, by odzyskać zgromadzone przez nas dusze (waluta w grze), z kolei punkty kontrolne występują tylko w punktach szybkiej podróży/sklepikach demona Vulgrima, czyli na początku każdej lokacji. Tego, że wszyscy oponenci odradzają się po naszym niepowodzeniu, już się zapewne domyśliliście. Irytujących, nie do końca przemyślanych elementów jest więcej, jak chociażby spaczone dzieci rozkładające pułapki i rzucające materiałami wybuchowymi (trudno wykonać skuteczny unik, zwłaszcza w lokacjach z aktywnymi pułapkami) czy spadający ze ścian/sufitów adwersarze, jeszcze przed rozpoczęciem starcia zbijający graczowi połowę energii. Uwierzcie mi jednak, że rzeczona pozycja posiada znacznie poważniejsze wady.

Rozumiem iż w segmencie AA pewne kompromisy są niezbędne, dlatego nie mam do Gunfire Games większych pretensji o to, iż poziomy w Darksiders III są wyraźnie mniejsze niż w poprzednich odsłonach, cutscenki bardziej statyczne, a postaci z pełnym voice-actingiem mniej, lecz nie mam prawa nie zwrócić uwagi na fakt, że ich najnowsza gra działa skandalicznie źle! Nie pamiętam, bym ogrywał na PlayStation 4 tytuł, w którym frame-rate i frame-pacing były aż tak żenujące. „Trójka” nie potrafi utrzymać docelowych trzydziestu klatek na sekundę, nawet gdy postać biegnie przez pustą lokację, zwalniając i szarpiąc dosłownie przy każdej okazji. Duży przeciwnik wykonuje atak obszarowy? Na ekranie znajduje się więcej niż dwóch adwersarzy? Furia aktywuje atak specjalny przypisany do jednego z żywiołów? Niemal za każdym razem liczyłem się z tym, iż animacja zaraz spadnie do tak niskich wartości, że o komfortowej zabawie nie będzie mowy. W najgorętszych sytuacjach, gdy Furię atakowało wielu rosłych oponentów, Darksiders III niekiedy przypominało bardziej pokaz slajdów niż grę akcji. W takim wypadku żonglowanie eliksirami, przemiany bohaterki w jej demoniczą formę (tryb furii), rozwijanie postaci w trzech kategoriach czy możliwość ulepszania broni u Czarnego Młota nie rajcują tak jak powinny, skoro wiemy, że za moment naszym najgroźniejszym przeciwnikiem wcale nie będzie jeden z wielu fantazyjnie zaprojektowanych potworów, lecz niestabilna animacja i szalejący wirtualny obiektyw. Jakby tego było mało, podczas eksploracji obraz potrafi na kilka sekund zatrzymać się w miejscu (ładowanie danych), niemal w każdej scence tekstury doczytują się „w locie”, nie brakuje też pomniejszych glitchy i problemów z dźwiękiem. Kilka udanych utworów utrzymanych w stylu Ramina Djawadiego oraz całkiem niezły polski dubbing tylko częściowo ratują sytuację.

Darksiders 3

Darksiders 3

CZY TO JUŻ KONIEC?

Darksiders III posiada kilka mocnych elementów. Charakterną Furię, interesujący - jak na tę serię - scenariusz, oferujący sporo możliwości system walki, pomysłową konstrukcję poziomów, wciągającą eksplorację czy niepodrabialny komiksowy styl. Potrzeba jednak wiele cierpliwości i samozaparcia, by w dobie ogromnych i dopracowanych gier singlowych od najważniejszych deweloperów, walczyć z licznymi technicznymi bolączkami tego tytułu równie często jak z adwersarzami. Lubię cykl Darksiders, odpowiada mi jego staroszkolny feeling, niestety w obecnym stanie mogę polecić tę pozycję jedynie największym fanom serii. Być może za kilka tygodni niektóre felery „trójki” zostaną (przynajmniej częściowo) wyeliminowane, a całe doświadczenie stanie się przyjemniejsze, lecz nawet wówczas warto poczekać aż gra stanieje, co stanie się szybciej niż później. Obawiam się, że może to być definitywny koniec tej serii...