SKLEP
481V

S.C.A.R.S

Rok 3000. Kontrolę nad światem przejęły super komputery. Przejęły też szereg ludzkich cech, w tym bardzo znaczącą dla wydarzeń tej gry - nudę.

S.C.A.R.S.
  • Platformy:  PC   PSone   N64 
  • Data premiery - Polska: Nie wydano
  • Nie

Aby się nie nudzić, ów superkomputery stworzyły własny cykl wyścigów z pojazdami wzorowanymi na(w ich mniemaniu) najgroźniejszych ziemskich stworzeniach( Taa… mój komputer też walczy z nudą, tak dla zabawy zawiesza się w najmniej odpowiednim momencie).

 

 

Jak widać, fabuła nie jest specjalnie porywająca, no i nie wcale nie musi - wszak w grach tego typu nie ma ona w ogóle znaczenia. Znaczenie ma za to dobra zabawa, która w takich produkcjach zwykle wylewa się z ekranu, powodując istną powódź w pokoju.W „Scarsach”, jak to w wyścigach bywa, głównym celem jest zwycięstwo w serii zawodów, a konkretniej to w kilku coraz to trudniejszych Grand Prix, oraz jak w wielu innych future-racerach, drogę do zwycięstwa torujemy sobie przy pomocy różnych Power-upów.W skład dopałek wchodzą takie rzeczy jak klasyczne niekierowane pociski, czy samonaprowadzająca się rakieta. Oczywiście, nie mogło zabraknąć przyśpieszenia i tarczy chroniącej  przed gniewem oponentów, są tu także różne „przeszkadzajki”, które zostawiamy na trasie, posyłając je do tyłu albo do przodu, przy czym należy pamiętać, iż przeszkody nie wiedzą kto je utworzył, tak więc możliwa jest sytuacja „kto pod kim dołki kopie ten sam w nie wpada”, a już szczególnie, kiedy nierozważnie użyty zostanie doładowany magnes.

 

 

No właśnie, każdy z Power-upów ma dwa tryby działania: podstawowy i dostępny po naładowaniu paska mocy tryb specjalny, który zazwyczaj cechuje się większą mocą danej broni, większym zasięgiem lub zmienionym działaniem. Przykładami niech będą wspomniany już magnes, który zwiększa pole swojego oddziaływania oraz niekierowany pocisk, któremu zwiększamy moc kosztem wykorzystania trzech pocisków za jednym razem. Liczba dopalaczy, którą zliczyć można na palcach obu rąk, nie jest może jakaś oszałamiająca, jednak w zupełności wystarczy, by siać zadawalające spustoszenie wśrod przeciwników. Niestety boli brak broni specjalnych. Ta gra aż się o nie prosi, naprawdę brakuje tutaj Power-upów charakterystycznych dla danego pojazdu (zwierzęcia).

 

 

Samochody opisane są kilkoma statystykami, takimi jak szybkość, przyśpieszenie i wytrzymałość. Niestety, raczej tak pół na pół jest z ich designem, część z nich fajnie pasuje do zwierzęcia, które danej jednostce patronuje, inne nie przynoszą dumy swoim żywym odpowiednikom.  Zawody toczą się na dziewięciu różnych trasach, dość krętych, stawiających przed nami często wybór: w lewo, czy w prawo, a na zastanawianie się nie ma zwyczajnie czasu. Zazwyczaj dylemat ten sprowadza się do tego, że jadąc w jedną stronę, musimy pokonać łatwiejszą i mniej wymagającą trasę, natomiast kiedy zdecydujemy się na drugą opcję,   musimy zmierzyć się z węższym i trudniejszym odcinkiem toru, z tym że za pokonanie go nagradzani jesteśmy nadrobieniem strat do przeciwników (jeśli ci z przodu pojechali tą łatwiejszą opcję). Są też mniej oczywiste ścieżki, w tym skróty w postaci zjazdów w bok. Jak nie trudno zgadnąć kluczowa jest znajomość tras, a do poznania dostajemy między innymi tor stworzony ku pamięci cywilizacji Azteków, futurystyczne miasto i trasę podwodną. Każdy etap dostępny jest w dzień, w nocy, przy zachodzie słońca i podczas opadów atmosferycznych (nie licząc trasy podwodną). Obowiązkowe okazały się też wersje lustrzane każdego z torów. Trasy w tej produkcji z racji szybkiej rozgrywki i ich krętości potrafią przyprawić o niespodziewany napis „Wrong way” na ekranie, winić można za to niekiedy słabe oznakowanie tras.

 

 

Tryb Grand Prix, mimo że gra się w niego bardzo przyjemnie, posiada pewien poważny mankament, który bardzo łączy się z trybem Challenge. Challenge to miejsce, gdzie walczy się z tak zwanym bossem (wyścig jeden na jeden), który po pokonaniu go, dołącza do ekipy pojazdów gracza. Problem głównego tryby gry polega właśnie na tym, że w Grand Prixach  gra także wybiera swoistego bossa – pojazd, który dość znacznie odstaje od reszty oponentów i to tak naprawdę z nim gracz walczy o najwyższy stopień na podium, zaś o resztę miejsc - z pozostałymi uczestnikami zawodów. Sprawa z ów Bossem lepiej wygląda w trybie Custom, gdzie układamy własne GP. Taki przeciwnik co prawda jest, ale jest Bossem tylko z nazwy, jego moc jest na poziomie innych zawodników.

 

 

Cieszy to, że rywalizacja jest doprawdy świetna (głównie mam na myśli najwyższy stopień trudności). Przeciwnicy nie tylko ślepo mkną do przodu, ale też ochoczo korzystają z power-upów. To cieszy i dobrze, że nie wygląda to na oparte na zasadzie „wszyscy na jednego”, chociaż możesz spodziewać się, że jeśli walniesz o jakąś przeszkodę, to każdy z przejeżdżających obok Ciebie dołoży „cegiełkę” do twojej klęski. Nie mniej jednak będziesz mógł zaobserwować sceny, gdy jadące z przodu pojazdy toczą wzajemną wymianę ognia. Intensywność użycia dopalaczy jest tak wielka, że tylko chwila nieuwagi dzieli  nas od pożegnania się ze zwycięstwem. Czysto zręcznościowy model jazdy doprawia całość rozgrywki. Daje on nam do dyspozycji wszelakie długie poślizgi oraz podskoki pomocne przy wymijaniu niespodzianek, no i trzeba wspomnieć, że samochody potrafią robić tak majestatyczne poślizgi, że nawet można się zapomnieć.

 

 

Grafika nie stanowi może wyżyn N64 (taką wersję recenzuję), ale jest całkiem przyzwoicie - za sprawą ferii barw, kolorów i pomysłowości w kreowaniu tras. Tekstury mogłyby być lepsze, a pojazdy za bardzo lśnią. Nie mniej jednak jest to tylko czepianie na siłę.   

Muzyka z kolei ma za zadanie wprowadzić gracza w nastrój nieustającego pędu, i trzeba przyznać, że w większości przypadków całkiem dobrze jej to idzie. Utwory tu to głównie elektroniczne brzmienie, które czasem wspomoże jakaś gitara, perkusja, czy inny instrument.

Tracki niektórych tras są całkiem fajne i klimatyczne, a innych… no, dosyć nietrafione.Mój faworyt to utwór odgrywany jest podczas prezentacji podium po serii wyścigów.

W grze znajduje się też klasyczny Time Attack i doskonale sprawujące się Multi na Split-screenie. Jedynie o tym krótko wspominam, bo to rzecz w takich grach bardzo oczywista.

 

 

 

„S.C.A.R.S” pomimo tego, iż posiada kilka dosyć znaczących niedoróbek, zapewnia graczowi godziny świetnej zabawy. Grze wystawiam ocenę 8/10 - głównie ze względu na znakomitą grywalność. Dziś w 2013, brakuje prawdziwych futuracerów, z prawdziwie futurystycznymi pojazdami.

 

 

 

 

Tagi: abi soft animals Futuracer n64 PS one S.C.A.R.S

Werdykt
  • + Grywalność
  • + Rywalizacja
  • + Ciekawe i zróżnicowane trasy
  • - „Bossowie” w Grand Prix
  • - Brak broni specjalnych
  • - Czasami słabe oznakowanie tras
Bioter
Bioter Raczej mało znana u nas gra z zapomnianego już gatunku, którą warto obadać przy okazji powrotu do przeszłości.
Oceń recenzję
+ +7 -

Miesięcznik PSX Extreme