Wymęczyłem na PC, pobiegałem po lochach na Xboksie 360, pozabijałem demony na PlayStation 4 i teraz z uśmiechem na ustach wyruszyłem kolejny raz na Diablo na Nintendo Switch. Każdy sprzęt zaoferował odrobinę inne wrażenia, ale edycja na konsolę Nintendo jest typową „truskawką na torcie” lub „schabowym po pomidorówce”. W to po prostu chce się grać.

Wszystkie atrakcje

Moja przygoda z Diablo sięga jeszcze podstawówki, gdy nauczycielka zwołała radę rodziców, by wytępić ze szkoły szatana – młodego ucznia czytającego pierwszą książkę z serii Diablo przetłumaczoną na język Mickiewicza. Nie można młodego ducha bardziej połączyć z demonem, jak dzięki księdzu próbować przemówić mu do rozsądku i nakłonić do odrzucenia „wiary w zło”. To prawdziwa miłość od pierwszego przeczytania-zagrania i egzorcyzmu, więc teraz w każdym możliwym momencie sięga po nowe-stare tytuły z serii Diabolo. Właśnie z tego powodu kwiknąłem niczym zarzynane przez Nekromantę prosię widząc zapowiedź Diablo 3 na Nintendo Switch. Wiedziałem, że muszę zagrać w ten tytuł i choć na początku zrodziło się w mojej głowie sporo obaw, to wszystkie lęki uciekły już przy pierwszym spotkaniu – podczas prezentacji na gamescomie. Gra na targach działała wyjątkowo dobrze.

Diablo 3

Diablo 3

Po powrocie z Niemiec czekałem jeszcze bardziej na kolejne spotkanie z Diablo 3 i nie zawiodłem się w jakimkolwiek momencie. Gra na japońskiej hybrydzie to „pełen zestaw”, ponieważ Blizzard Diablo III: Eternal Collection zawiera podstawkę, Reaper of Souls - Ultimate Evil Edition oraz dodatek Przebudzenie Nekromantów. Twórcy oferują pełną zawartość, więc mamy dostęp do wszystkich klas postaci, ale od początku możemy również sprawdzać tryb Przygodowy, dostajemy dostęp do dopracowanych Głębokich Szczelin, kolejnych zleceń, zwiedzamy lokacje, bijemy nowe bestie, bierzemy udział w Sezonach. Switch nie został potraktowany jak brzydki, niechciany kuzyn, którego wszyscy na imprezie wytykają maczugą, a Blizzard zapewnił wszystkie możliwe atrakcje i na sprzęcie Big N całość smakuje wyjątkowo wybornie.

Działa tutaj magia Nintendo Switcha, którą pewnie dobrze kojarzą wszyscy posiadacze tej platformy – na tym sprzęcie sporo tytułów dostaje konkretnego „powera". Tak jest właśnie z Diablo 3, które na urządzeniu pozwala z przyjemnością eliminować każdego napotkanego przeciwnika. Tytuł działa we wszystkich trybach (TV, przenośny, tablet) i niezależnie od decyzji możecie mieć pewność, że dość prędko zapomnicie o świecie.  

Diablo tu, Diablo tam, Diablo wszędzie

Blizzard nie musiał zapowiadać Diablo Immortal, by zapewnić Diablo w każdym możliwym momencie. „Trójeczka” na Nintendo Switch pozwala w genialny sposób cieszyć się bieganiem za przedmiotami i demonami w wersji przenośnej – w rezultacie niezależnie gdzie się akurat znajdujemy, możemy wyciągnąć konsolę, wybrać jedno wyzwanie i przez 10-20 minut eliminować stwory. To ta znacząca różnica pokazująca jeden z atutów konsoli Nintendo, bo Diablo 3 na kanapie, w łóżku czy też na „tronie” smakuje bardzo dobrze.

Tytuł sprawdza się też wersji tabletu – tutaj  bez problemu dzielimy się ze znajomym Joy-Conami i cieszymy się wspólną grą. Czy jest wygodnie? Nie do końca, bo w takiej sytuacji uniki wykonujemy za pomocą gestu łapą, a sam kontroler nie  należy do najwygodniejszych, ale…? To działa! Twórcom udało się włożyć na małe urządzenie Nintendo wszystkie niezbędne funkcje (czasami trzeba korzystać z kombinacji klawiszy) i w sumie po kilku minutach można bez problemu biegać nawet na poważniejsze wyzwania. Ze względu na zimną aurę za oknem nie miałem okazji wyskoczyć z sąsiadem do ogródka, ale postawiłem sprzęt na stole, rozdzieliłem pady i nawet czterech graczy może cieszyć się taką rozgrywką. Mały ekran jest pewną przeszkodą, jednak wystarczą dobre trunki, by zapomnieć o szczegółach. Pewnym problemem okazuje się motyw wchodzenia do menu, ponieważ za każdym razem wydarzenia na ekranie są wstrzymywane, lecz tutaj wystarczy prosty układ – zmieniamy przedmioty i ustawiamy zdolności przed misją.  

Diablo 3

Diablo 3

Podczas testowania gry dosłownie tylko na 2-3 godzinki włączyłem Diablo 3 na dużym telewizorze… Sprawdziłem, działa, ale zdecydowanie bardziej preferuję w tym wypadku wersję „przenośną”, bo mam dostęp do rozgrywki w każdym możliwym momencie. Przykładowo miałem ostatnio okazję załatwiać urzędową sprawę, podczas której wiedziałem, że będę siedział w kolejce dobre dwie godziny – nie zmarnowałem tego czasu na scrollowanie Facebooka, bo mogłem cieszyć się rozgrywką w produkcję Blizzarda. Innym razem żona zajęła telewizor, a ja nie miałem ochoty iść do drugiego pokoju,  bo bez problemu mogłem kontynuować zabawę, jednocześnie rozmawiając z drugą połówką.

Brzydko, ale płynnie

Diablo 3 niezależnie od wybranej platformy nie jest produkcją najpiękniejszą i na Nintendo Switch gra wygląda „mgliście”. W wersji przenośnej rozdzielczość to zaledwie 720p, a po podłączeniu konsoli do docku otrzymujemy zawrotne 920p… Jak to wygląda? Załączone screeny pewnie nie oddają powagi sytuacji, bo choć trudno mówić o obłędnych szczegółach i zawrotnych kolorach, to szczerze mówiąc nie ma dramatu. I pisze to osoba, która psioczyła na oprawę tytułu po testach w Kolonii, jednak jak to mówią „coś za coś”, bo akurat tytuł niezależnie od sytuacji na ekranie działa wybitnie płynnie.

120 potworów nacierających na moją czarodziejkę? Phi! Nie z takimi imprezami sobie radziliśmy… Rzucam dwie hydry, zamieć, odpalam promienie ognia i tańczę wirując niczym wskazówka zegara po ekranie… Nintendo Switch nie zająknie się w takiej sytuacji nawet przez sekundę. Twórcy mówią o 60 klatkach na sekundę i choć może w najbardziej dramatycznych momentach jakość spada o te kilka fps-ów, to jednak nie da się tego zobaczyć podczas rozgrywki. Jest płynnie, przyjemnie… Wprost idealnie. Nawet w sytuacji, gdy na ekranie znajduje się czterech graczy, a każdy bohater pokazuje swoje najmocniejsze strony. Blizzard po prostu odrobił zadanie domowe.

Gra posiada pełną, polską lokalizację, ale pobierając tytuł z cyfrowego sklepu Nintendo, musiałem ręcznie zmienić napisy na rodzime, a następnie mogłem dociągnąć polski dubbing. Jest to wyłącznie opcja, więc gracze, którzy preferują angielską wersję, mogą nawet zaoszczędzić trochę miejsca na konsoli.

Diablo 3

Diablo 3

Prawie idealnie

Diablo 3 na Nintendo Switch działa fantastycznie. Otrzymujemy tutaj całą zawartość znaną z innych platform i bez problemu możemy rozkoszować się ubijaniem przeciwników. Do pełni szczęście zabrakło mi w zasadzie dwóch rzeczy – nowych wyzwań oraz cross-platformowej rozgrywki. Pewnie nie wszyscy sięgną po grę teraz ze względu na cenę, ale przy pierwszej lepszej promocji – warto. Będziecie zadowoleni, bo tytuł oferuje pełen pakiet znanych atrakcji, jednocześnie rozbudowując wszystko dzięki możliwościom japońskiej hybrydy. Grać, zabijać i czekać na więcej… Bo kiedyś przyjdzie Diablo 4. Trzeba w to wierzyć.