"Fallout 4" został ciepło przyjęty przez recenzentów z całego świata i może się pochwalić średnią ocen na poziomie 87% (PS4), co jest bardzo dobrym wynikiem. O ile recenzentom gra przypadła do gustu, o tyle sami gracze nie podzielali ich entuzjazmu oceniając nowego "Fallouta" dość surowo, gdzie średnia ocen oscylowała już wokół 50-60%, w zależności od platformy. Jest to dość spory rozstrzał ocen i czasem ciężko jest ocenić, która opinia jest bardziej wiarygodna. W przypadku "Fallouta 4" rzetelna opinia leży gdzieś pośrodku, bo jest to na swój sposób tytuł wyjątkowy, któremu jednak trzeba wybaczyć sporo wad by móc się w nim w pełni cieszyć. Jest to moje drugie podejście zrecenzowania nowego dzieła Bethesdy, ponieważ uważam że poprzednia recenzja była dość chaotycznie pisana na szybko, a chciałbym się dokładniej przyjrzeć co się udało, a co nie.

Fabuła

Fabuła rozpoczyna się w roku 2077, gdzie podczas krótkiego wstępu będziemy mieli okazję zobaczyć świat przed wojną nuklearną. W tym sielankowym prologu wybierzemy płeć naszej postaci, wymodelujemy twarz bohatera wedle osobistych preferencji, nadamy mu imię oraz rozdysponujemy pierwsze punkty doświadczenia. Warto jednak na chwilę zatrzymać się przy edytorze postaci, który jest dość rozbudowany jak na grę w której często możemy nie oglądać twarzy głównego bohatera. Można tu zmienić absolutnie wszystko zaczynając od podstawowych czynności takie jak zmiana fryzury czy koloru oczu, kończąc na odpowiednim ostawieniu kości policzkowych czy powiększaniu ust. Możliwości jest naprawdę sporo i gracze z duszą artysty mogą spędzić z tym edytorem nawet kilkadziesiąt minut tworząc m.in postać znaną z serialu itd. Sielanka nie trwa jednak zbyt długo, gdyż po spędzeniu miłego popołudnia z naszą rodziną, na zewnątrz rozlega się alarm ostrzegający przed zbliżającym się atakiem bombowym. W przeciągi jednej chwili sielanka zmienia się w koszmar, a bohaterowi wraz z rodziną cudem udaje się na czas zjechać do schronu nr. 111 tuż po wielkim wybuchu bomby. Sytuacja w krypcie również nie napawała zbytnim optymizmem, gdyż wszyscy mieszkańcy krypty nieświadomie zostali wprowadzeni w stan hibernacji. Po nieznanym okresie czasu zostajemy wybudzeni przez tajemniczą grupę ludzi, którzy odwiedzili kryptę w jednym celu, porwania naszego syna. Nam nie pozostaje nic innego jak wyruszyć w nowy i niebezpieczny świat w celu znalezienia taśmy klejącej... khkhm przepraszam przejęzyczyłem się, znalezienia naszego potomka. Fabuła gry jest prosta, znajoma i jakby nie patrzeć sztampowa. Ma swoje momenty ale nie jest to nic rewolucyjnego, czego byśmy nie widzieli w wielu innych filmach czy grach tego typu. Ale nawet tak banalną w założeniach opowieść można przedstawić w ciekawy i angażujący sposób. Mają na to wpływ: dialogi, tempo akcji czy charyzmatyczni bohaterowie. A "Fallout 4" wykłada się na każdym tym elemencie. Po pierwsze tempo akcji jest niesamowicie powolne. "Fallout 4" stawia na wolność praktycznie w każdym aspekcie rozgrywki. I jest to jego spory plus, który jednak mocno spowalnia tempo głównej osi fabularnej. Mogą minąć godziny zanim w ogóle ruszymy wątek główny, w między czasie przeszukując każdy kąt w poszukiwaniu zasobów, bawiąc się w wojnę frakcji czy Boba Budowniczego. Gra miałaby więcej sensu gdyby głównym celem było znalezienie działającej pralki niż członka własnej rodziny. Oczywiście ironizuje sobie tutaj na wyrost, by pokazać jak otwarta struktura wpływa na tempo akcji. Drugą sprawą są sami bohaterowie opowieści. Oczywiście zdarzają się ciekawie napisane postaci ze swoimi interesującymi historiami, jak chociażby syntetyczny detektyw Nick Valentine czy zadziorna dziennikarka Piper, ale charyzmatyczne postacie są jednak w mniejszości i spokojnie można je policzyć na palcach. Sam główny bohater jest niezwykle kiepsko napisaną postacią. Zagłada świata, porwanie członka rodziny, zupełnie nowa sytuacja i otoczenie zdają się nie robić na nim większego wrażenia. Po wyjściu z krypty jak gdyby nigdy nic odnalazł się w nowej rzeczywistości, często radząc sobie lepiej niż wieloletni mieszkańcy postnuklearnego Bostonu. Spójność opowieści i świata też pozostawia trochę do życzenia np. skąd bohater wie, że po wojnie walutą stały się kapsle itd. To wszystko dopełniają fatalnie zrealizowane dialogi. Zawodzi tu wszystko od ich systemu, po jakość wykonania. Jeśli chodzi o system, zrezygnowano z rozbudowanych opcji dialogowych znanych z poprzednich odsłon, teraz zawsze niezależnie od powagi rozmowy, mamy do wyboru cztery opcje dialogowe. Po pierwsze nie każda rozmowa potrzebuje aż tylu opcji, przez co czasami można zauważyć dwie opcje dialogowe, które są niemal identyczne. Po drugie opcje dialogowe ograniczają się do pojedynczych słów jak: Nie, Tak, Może, Sarkazm itd. Na podstawie pojedynczego słowa ciężko jest wywnioskować co właściwie odpowie nasza postać, a w większości wypadków i tak nie ma to większego znaczenia, gdyż dialogi nie zmieniają znacząco przebiegu rozmowy. Jeśli gramy postacią z wysoką charyzmą, to od czasu do czasu będziemy mogli wybrać opcję oznaczoną innym kolorem i np. wyżebrać więcej kapsli czy rzadko zakończyć zadanie samą rozmową. System jest fatalny, ale samym dialogom także często brakuje polotu, humoru i tego za co fani kochają tą markę. Fajnie jest natomiast w końcu zobaczyć dobrze zrealizowane dialogi, przez dynamicznie przeskakującą kamerę, co chociaż lekko rekompensuje słabo napisane teksty.

Misje poboczne to też jest sprawa którą "Fallout 4" pokpił całkowicie. Dodatkowych zadań jest tu cała masa i pobocznej zawartości spokojnie wystarczy na kilkadziesiąt godzin grania, szkoda tylko że większość zadań jest do bólu powtarzalna. Bardzo często będziemy mieli za zadanie iść i oczyścić lokację z bandytów, inną lokację oczyścimy z ghuli, jeszcze inną z okolicznego robactwa,a innym razem będziemy mieli zadanie znaleźć puszkę farby, przy okazji oczyszczając lokację z bandytów. Nawet zdarza się sytuacja, że gra powtórzy zadanie i będziemy musieli oczyścić tą samą lokację w której już byliśmy i przeprowadzić te same rozmowy z tymi samymi NPC-ami. Oczywiście zdarzają się też zadania nad którymi ktoś posiedział dłużej niż przysłowiowe pięć minut, i zadania związane m.in ze srebrnym fantomem czy ostatnim rejsem USS Constitution to perełki i szkoda, że wszystkie zadania nie są wykonane w ten sposób.

https://timedotcom.files.wordpress.com/2015/11/fallout-4-1.jpg

Świat i eksploracja

O ile fabularne aspekty gry mocno zawodzą, o tyle świat i towarzysząca mu eksploracja wykonane są pierwszorzędnie. Jeśli chodzi o świat potrafi on zauroczyć, zaciekawić i co najważniejsze zachęcić do zajrzenia w każdy kąt. Niezwykłość świata w czwartym "Falloucie" wcale nie wynika z jakości tekstur czy ilości detali, a specyficznym klimacie i atmosferze, której na próżno szukać w innych tytułach. Serio dopóki nie gra się w powtarzalne misje poboczne i nie słucha się słabych dialogów, a po prostu zwiedza zakamarki Bostonu, gra jest naprawdę dobra. Np. przechadzając się nocą, podczas deszczu, czy burzy radiacyjnej, widząc w oddali przechadzające się zmutowane zwierzęta, czy o zachodzie słońca przechadzając się po zniszczonym mieście, które przed wojną na pewno tętniło życiem. Klimat został trafiony w dziesiątkę. Duża też zasługa samego designu Bostonu. Diamond City czyli największa osada we Wspólnocie, zbudowana na zgliszczach stadionu, Morze Blasku czyli miejsce wybuchu bomby, czy centrum Bostonu, każda miejscówka wykonana jest niezwykle klimatycznie i nieważne czy odwiedzasz mały zniszczony domek, wielki wieżowiec, czy zabytek Bostonu wszystko sprawia ogromną przyjemność.

Eksploracja jest jest niewątpliwie najczęstszą czynnością jaką będziemy się zajmowali podczas podróży. "Fallout 4" jest grą dla zbieraczy i ludzi którzy lubią czyścić lokację do zera z wszystkiego co jest do zebrania. Cieszy tu niesamowita wolność, ponieważ możemy się udać gdziekolwiek chcemy i to nawet już po wyjściu z krypty. Podczas zwiedzania możemy znaleźć użyteczne rzeczy takie jak nowe elementy pancerza, nowe bronie, przedmioty użytkowe, jak i zwykłe śmieci które potem można użyć w rozbudowanym craftingu. Nawet ze zwykłej samoróbki można stworzyć zaawansowany karabin jeśli tylko mamy do tego odpowiednie materiały. Przy craftingu można spędzić masę czasu odpowiednio modyfikując swój sprzęt, tworząc zestawy ulubionych broni, potrzebnych do przeżycia w niebezpiecznym otoczeniu. Crafting nie ogranicza się tylko do modyfikowania broni i pancerzy, ponieważ Bethesda oddaje w ręce graczy zaawansowany system budowania osad. Można się spierać czy seria "Fallout" potrzebowała tego elementu, ale jako że jest on całkowicie opcjonalny to ciężko go zaliczyć na minus. Gracze z artystyczną duszą i smykałką do budownictwa mogą spędzić nawet  kilka lub kilkanaście godzin na budowaniu i zarządzaniu osadami, tworząc tym samym bardziej przyjazne miejsce do życia w postnuklearnej rzeczywistości.

https://images.morele.net/d/149899550841840d5ee503187a3879db08023d221b7329df398e15.jpg

Walka i rozwój postaci

Po swobodnym zwiedzaniu okolic Bostonu drugą najczęstszą rzeczą będą wymiany ognia. Niemal każda odwiedzona lokacja, w której są bandyci lub zmutowane stworzenia kończy się mniejszą lub większą strzelaniną. Trochę boli fakt, że jak na grę RPG mało konfliktów da się tu rozwiązać bez pociągania za spust, ale z drugiej strony cieszy fakt że studia zadbało o lepszy model strzelania. Karabiny mają swój zauważalny odrzut, strzał ze strzelby z bliskiej odległości pokazuje jej siłę, a przy strzelaniu ze snajperki mocno buja się celownik, dopóki nie wstrzyma się oddechu. Jeśli nie chcemy sami strzelać można skorzystać z systemu V.A.T.S, który spowalnia czas niemal do zera i pozwala bohaterowi strzelić w wybraną część ciała przeciwnika z  procentową szansą na celne trafienie. System V.A.T.S idealnie sprawdza się w walce z większą grupką przeciwników, lub z przeciwnikami którzy są zbyt szybcy lub mali by ręcznie do nich strzelać. Każda broń ma swoje odpowiednie statystyki, które można zwiększać podczas craftingu. Jeśli jakieś walka jest za trudna, warto skorzystać z pancerza wspomaganego, który w tej części pełni rolę czołgu. W nim postać jest jest o wiele bardziej odporniejsza na obrażenia i promieniowanie i nie raz może on pomóc w wykonaniu trudniejszego zadania. Szkoda tylko że sztuczna inteligencja nie jest specjalnie lotna i często potrafią oni lecieć na przysłowiową pałę prosto pod celownik. Z modelem strzelania mam tylko jeden mały problem, nie jest niczym nadzwyczajnym czego by się nie widziało u konkurencji i to już parę ładnych lat temu. Model strzelania jest wyraźnie lepszy od poprzednich odsłon, ale nie jest też niczym wyjątkowym na tle konkurencji, ot po prostu przyzwoity model strzelania, tylko tyle i aż tyle.

Mieszane odczucia budzi natomiast rozwój postaci. Już na samym początku zabawy musimy rozdysponować 21 punktów doświadczenia nie wiedząc w co najlepiej warto inwestować (szczególnie jeśli ktoś ma do czynienia z marką po raz pierwszy). Początkowo można być wręcz przytłoczonym ilością dostępnych rzeczy do odblokowania, w dość nieczytelnym plakacie symbolizującym kryptę. Gdy minie już początkowe zagubienie, szybko zdamy sobie sprawę, że w wielu przypadkach brakuje umiejętności z prawdziwego zdarzenia, a to co się odblokowuje to mało przydatne perki. Sporo rzeczy to symboliczne zmieniacze rozgrywki jak np. brak promieniowania w wodzie. Drugą sprawą są perki bardzo podstawowe jak zwiększenie odporności na obrażenia czy wydajniejsze leczenia itd. Nie podoba mi się że system rozwoju postaci blokuje sporo rzeczy związanych z craftingiem. Nie każdy chce mieć postać charyzmatyczną, a chciałby mieć możliwość korzystać w pełni z budowania i zarządzania osadami. Nie każdy chce mieć postać zbudowaną pod siłę, ale chciałby mieć dostęp do modyfikowania pancerzy. Blokowanie elementów craftingu przez rozwój postaci nie jest dobrym rozwiązaniem, a sam rozwój postaci jest bardzo spłycony by sprawiał frajdę i radochę z levelowania.

https://static.muve.pl/uploads/product-gallery/0009/4498/fallout4-e3-cityvista-1434323956-1.png

Technikalia

Ciężko również zawiesić oko za oprawie graficznej. O ile design postnuklearnego Bostonu robi wrażenie o tyle sama grafika pozostawia sporo do życzenia. Słabe modele postaci, mimika twarzy, animacja ruchu z perspektywy trzeciej osoby, jakość wody, trawy dalej tkwią w zeszłej generacji. Tekstury z bliska nie powalają swoją szczegółowością, a i grze zdarza się doczytywać sporo elementów na oczach gracza. Z pozytywnych elementów graficznych na pewno wymienić krajobrazy oglądane z daleka, dym czy ładnie wykonane niebo i oświetlenie. Gra ma też sporo błędów i to czasem dość poważnych, utrudniających wykonanie zadań, czy sporo błędów z detekcją kolizji. Optymalizacja także pozostawia sporo do życzenia ina PS4 dalej potrafi spadać do ok. 20 klatek na sekundę przy większych zadymach czy eksploracji centrum miasta. Dodatkowo gra serwuje nawet kilkudziesto sekundowe ekrany ładownia przy wchodzeniu do nowych lokacji co na 2015 rok jest już sporym zacofaniem

Sporym problemem jest także sam interfejs, który jest bardzo nieczytelny. Korzystanie z mapy w PipBoyu, znalezienie leku na otrzymane obrażenia, zmienienie ekwipunku czy porównanie statystyk to potrafi być istna katorga, ponieważ wszytko wyświetlane jest w formie prostej listy z możliwością sortowania. Dodatkowo nie ma podziału na misje główne i poboczne, wszystko jest wrzucane do jednego worka, przez co czasami ciężko jest ocenić które zadanie jest główne, a które nie. Zadania nie mają też sugerowanego levelu na którym powinniśmy do niego podejść, więc ciężko też jest ocenić które zadanie jest proste, a na które warto by było założyć pancerz wspomagany.

Złego słowa nie można natomiast powiedzieć o ścieżce dźwiękowej. Muzyka z dawnych lat świetnie wpasowuje się w klimat "Fallouta" i potrafi nastroić odpowiednio spokojne zwiedzanie Bostonu.

https://steamuserimages-a.akamaihd.net/ugc/391045911839427713/29222361E9CA597BA646F436DA1730E072FDEFED/

Podsumowanie

"Fallout 4" jest grą bardzo nierówną. Z jednej strony mamy przeciętną fabułę i zadnia poboczne doprawione jeszcze gorszymi dialogami. Z drugiej strony mamy świetny, klimatyczny świat do zwiedzania i wolność której na próżno szukać w innych tytułach. Każdy sam musi sobie odpowiedzieć co bardziej ceni sobie w grach i czy "Fallout 4" spełnia jego oczekiwania. Niewątpliwie jest to tytuł którzy jedni pokochają z miejsca, a drudzy odbiją się od niego po paru godzinach. Nie da się też jednak ukryć, że oczekiwania były znacznie większe od tak wielkiej i znanej serii i gry która reklamuje się jako RPG.