Hidetaka Suehiro to bez cienia wątpliwości jeden z najbardziej ekscentrycznych twórców gier. Możecie go kojarzyć z takich pozycji jak Spy Fiction, Deadly Premonition, czy D4: Dark Dreams Don't Die. Wspólne cechy wymienionych tytułów? Brzydota, ogólna przeciętność, sztywność i niesamowity klimat. To właśnie unikalna atmosfera sprawiła, że wymienione gry pomimo licznych wad przeszły do kultu i zgarnęły grono fanów ceniących przede wszystkim historię. Nie inaczej będzie z The Missing, które choć jest zdecydowanie mniejsze od poprzednich projektów, to jednak potrafi równie mocno oczarować.

The MISSING: J.J. Macfield and the Island of Memories recenzja PC #1

The Missing wrzuca gracza na głęboką wodę i nie sili się na zbędną ekspozycję. Wcielamy się w młodą Jackie Macfield, która razem z najlepszą przyjaciółką Emilie wyruszyła na biwak. Dochodzi jednak do niewyjaśnionego wypadku i jedna z dziewczyna znika, gdzieś pośród mroku tajemniczej wyspy. Bez chwili zastanowienia i pełni desperacji wyruszamy na ratunek, aby ostatecznie przekonać się, że końcowy cel przygody znacznie odbiega od początkowo założonego przez nas kierunku.

Rozgrywka w The Missing nie stara się wynaleźć koła na nowo i utrzymana jest w stylu klasycznych odsłon Prince of Persia, czy też Limbo. Z tym drugim dzieli również mroczny styl i przesadny sadyzm, gdzie znęcanie nad naszą bohaterką to chleb powszedni. Przygotujcie się na to, że J.J będzie miażdżona, rażona prądem, podpalana i ćwiartowana na kawałki. Odgłos jej łamanych kości niejednokrotnie sprawi, że ciarki przejdą Wam po plecach. Dzieje się tak nie bez powodu. Gra opowiada nie tylko o przezwyciężaniu bólu, ale i korzysta z ciekawego patentu przypominającego to, co użyto w niezbyt dobrym NeverDead.

The MISSING: J.J. Macfield and the Island of Memories recenzja PC #2

Naszą bohaterkę trudno definitywnie uśmiercić, bo posiada silne zdolności regeneracji. Rozerwana na kawałki dalej prze naprzód i wykorzystuje swoje umiejętności do pokonywania przeszkód. Jeśli traficie na zbyt wąski tunel wystarczy odrąbać sobie głowę i przetoczyć przez niewielką przestrzeń. Podobnie wykorzystujemy oderwane kończyny, aby przykładowo rzucić w coś poza naszym zasięgiem. Motyw został ciekawie wykorzystany i rozwiązywanie zagadek to czysta przyjemność. Niestety, są one często zbyt proste i w ani jednym momencie nie zatrzymacie się na dłużej, aby zastanowić nad rozwikłaniem problemu.

Same zagadki korzystają też z dobrze znanych motywów, gdzie kluczem do sukcesu jest manipulowanie grawitacją, czy fizyką. Sporo tutaj skakania i przesuwania elementów otoczenia. Nie brakuje również podnoszących ciśnienie sekwencji uciekania. Autorzy zgrabnie lawirują pomysłami przez co trudno odczuć monotonię pomimo tego, że schemat gry jest po jakimś czasie widoczny. Nie zdążycie się jednak zmęczyć powtarzalnością, bo tytuł nie należy do najdłuższych i skończycie go w około 5 godzin. Uwierzcie jednak, że po napisach końcowych ta przygoda zostanie z Wami jeszcze przez długi czas.

The MISSING: J.J. Macfield and the Island of Memories recenzja PC #3

Niewątpliwie najmocniejszą stroną jest sam scenariusz. Nawet nie tyle on, co po prostu wartości jakie sobą niesie. Przeprawa J.J pełna jest ukrytych wspomnień, które odkrywamy w trakcie gry za sprawą odzyskiwania wiadomości z aplikacji przypominającej Messengera. Czytając je poznajemy życie bohaterki i relacje z kilkoma postaciami oraz wydarzenia mające miejsce przed akcją gry. Dość powiedzieć, że twórcy niosą bardzo pozytywny przekaz, który skupia się na akceptacji i pogodzenia z własną odmiennością. Nie chcę w tym przypadku zbyt wiele zdradzać, żeby nie psuć Wam własnoręcznego odkrywania tajemnicy. Co prawda idzie się jej szybko domyślić, jednak nie ma to wpływu na siłę zakończenia. Jest ono wyjątkowo emocjonalne i bardzo mną poruszyło, nawet biorąc pod uwagę, że nie uniknięto taniego szantażu emocjonalnego, który na siłę ma wzbudzić smutek w grającym. Cóż, na mnie i moją wrażliwość podziałało.

Fani twórczości Japończyka szybko odnajdą znane i lubiane przez autora motywy, które sukcesywnie wplata on w swoje kolejne produkcje. Klimat amerykańskiego miasteczka znowu jest mocno odczuwalny w otoczeniu, a i wyobcowana atmosfera Twin Peaks przejawia się niejednokrotnie. Nie brakuje także wyimaginowanego towarzysza, z którym zamienimy parę dialogów. Fani poprzednich gier Swery'ego momentalnie poczują się jak w domu i wsiąkną bez reszty w wykreowany świat. To również dobry start dla osób, które do tej pory nie zaznały magii tego twórcy, bo The Missing to bez cienia wątpliwości jego najrówniejsza pod względem wykonania gra.

The MISSING: J.J. Macfield and the Island of Memories recenzja PC #4

Zasadnicza wada to brak budżetu i umiejętności technicznych. Nie napotkałem większych błędów poza sporadycznymi sytuacjami, gdzie kulała detekcja kolizji. Do kitu jest jednak warstwa graficzna przywodząca na myśl produkcje odpalane na słabszych smartfonach. Brzydkie tekstury i proste, często kanciaste modele przypominają wczesną erę grafiki 3D. Całość wygląda jak amatorski projekt znudzonego studenta i nie sposób skojarzyć go z profesjonalnym studiem. Jest bardzo źle nawet jeśli ograniczymy się do gier niezależnych, które przecież potrafią być ładne lub maskować swe niedoskonałości za sprawą warstwy artystycznej. Tutaj tego brak.

The Missing to takie brzydkie kaczątko, które zasługuje na jak największą uwagę, ale przejdzie niezauważone. Poruszająca perełka dla niszowego grona odbiorców ceniącego sobie refleksyjną wartość poznawanej historii. Wyjątkowo treściwie 5 godzin uczące, że nie powinniśmy się czuć źle z powodu odmienności i odstawania od konserwatywnych wzorców narzuconych przez społeczeństwo. Do tego naprawdę przyjemna platformówka w starym dobrym stylu.