Ciężko jednoznacznie określić podejście Sony do popremierowych dodatków. Z jednej strony, jeśli nikt nie widzi sensu, to ich po prostu nie ma (God of War), mimo że fani o nie prosili. Z drugiej strony, dostajemy DLC pokroju Frozen Wilds to Horizona, które zapewnia przynajmniej kilka godzin solidnej rozgrywki i warte jest swojej ceny. Dlatego też miałem cichą nadzieję, że dodatki do Spider-Mana będą dobre. Niestety, decyzja by pociąć "Miasto, które nigdy nie zasypia" na trzy mniejsze DLC była najgorszą, jaką Insomniac mogło podjąć.

Spider-Man: The Heist recenzja PS4 Pro #1

Z podstawką Spider-Mana bawiłem się wyjątkowo dobrze, nawet nie będąc gigantycznym fanem komiksów z Pająkiem. Insomniac idealnie wyważyło długość gry, poboczne aktywności i główną oś fabularną. Przez co lekkie zmęczenie przyszło dopiero po zakończeniu gry i kilku kolejnych godzinach poświęconych na latanie za losowymi przestępstwami w dzielnicach. Obiecywałem sobie po dodatkach utrzymania poziomu podstawki, albo chociaż lekkiej zniżki formy. Niestety, The Heist mnie zawiodło.

Przyczajony Pająk, usypiający Kot

Przede wszystkim - czasem gry. Wątek fabularny Spider-Man: The Heist to raptem parę krótkich misji, które zajmą nam około 90 minut. Powraca - zgodnie z zapowiedziami - Felicia Hardy, czyli Black Cat. Całość więc kręci się wokół kradzieży, które powiązane są dodatkowo z wojną rodzin mafijnych o miasto po tym, jak zapuszkowano Kingpina. Całość kończy się wielki "ciąg dalszy nastąpi...", po którym wracamy do miasta i możemy porobić pozostałe aktywności (o ile nie zrobiliśmy ich od razu) czyli zbieranie obrazów (robota na paręnaście minut) z którymi powiązano zadanie poboczne z niesamowitym zwrotem akcji (tak na serio, to nie). Do tego wraca Screwball, która oferuje nam nowe wyzwania i te chociaż są w miarę ciekawe. Wielbiciele latania po mieście i czekania na losowe wydarzenia ponownie dostaną opcję zaliczania przestępstw, tym razem popełnianych przez mafiozów. I to - niestety dla dodatku - jest kompletnie zbędne i przeciąga strunę ponad normę.

Spider-Man: The Heist recenzja PS4 Pro #2

Rozgrywka w dodatku zmienia się tyle co nic. Ot, w dwóch misjach możemy współpracować z Black Cat, ale trwa to łącznie z 20 minut. Insomniac co prawda pokusiło się o nowe stroje dla Parkera, ale te nie wnoszą żadnych nowych umiejętności dodatkowych, poza tym są wyjątkowo słabe (żeby nie powiedzieć - brzydkie). Jasne, ktoś może mi zarzucić ignorancję w temacie lore Spider-Mana i samego kostiumu Spider-UK, ale... to nic nie wnosi do gry, więc jest bez znaczenia.

Nie dziel przez zero...

Pierwszą myślą po ukończeniu Spider-Man: The Heist było - "i po co Insomniac podzieliło wsparcie na trzy dodatki...". Jasne, kuj żelazo póki gorące i tak dalej, niektórzy nie sprzedadzą gry, bo co miesiąc dostaną kolejne dodatki, ale... ich jakość po prostu na tym cierpi. Wydanie wszystkich trzech w formie jednego DLC, które - zakładając po czasie ukończenia pierwszego - zaoferowały by nam z 6-8 godzin dodatkowej gry miałoby większy sens. A tak, stoimy przed dylematem zapłacenia 33 złotych za maksymalnie dwie godziny gry.

Spider-Man: The Heist recenzja PS4 Pro #3

Ja mam poważne wątpliwości, czy taki zakup jest w ogóle opłacalny. W tym przypadku lepiej wyjdziecie czekając na komplet i ogranie wszystkiego za jednym zamachem.