30 lat historii „niebieskiego ludzika” obfitowało we wzloty i upadki (często dosłowne). Jedne tytuły na tle serii były bardzo udane, inne nieco mniej, ale pomimo archaicznej, wciąż stosowanej ośmiobitowej oprawy graficznej, każda odsłona miała swoich fanów. W przypadku Mega Mana 11 wreszcie ktoś doszedł do wniosku, iż sferę wizualną należy chociaż częściowo podciągnąć pod współczesne standardy. Chciałoby się powiedzieć, że lepiej późno niż wcale, zwłaszcza iż wprowadzone zmiany, wbrew obawom, wyszły grze na dobre.

Mega Man 11 recenzja PS4 #1

Fabularnie ponownie odgrzebujemy konflikt pomiędzy profesorem Lightem, a jego rywalem Willym. Ostra walka obu konstruktorów za czasów młodości tak dała się Williemu we znaki, że przez resztę życia nie może spać spokojnie, więc na stare lata postanawia się srogo zemścić. Chcąc pognębić konkurenta porywa w niecnych celach jego roboty ale Light ma wciąż dwa atuty – Mega Mana oraz dynks Double Gear. Mega Man w niego wyposażony może stanąć do skutecznej walki ze złym naukowcem i uratować swoich mechanicznych przyjaciół. Cóż z jednej strony fabuła wyraźnie na odczepnego, z drugiej strony to platformówka, więc nic lepszego nie potrzeba, zwłaszcza że klimat Mega Manów został zachowany.

Mega Man 11 recenzja PS4 #2

Pomimo udogodnień wprowadzonych przez Double Gear, nie ma obowiązku korzystania z niego, co z pewnością ucieszy zagorzałych wielbicieli, którzy chcieliby zaliczyć grę w tradycyjnym stylu. Dodaje on jednak sporo głębi całej rozgrywce. Ta bowiem do łatwych nie należy i nawet na najniższych poziomach trudności potrafi dać w kość, zwłaszcza podczas walk z bossami. Więc oprócz samych skoków, wślizgów i strzelania kusi, by dodatkowo odpalić mocniejsze strzały, czy „zwolnione tempo” (upraszczając). Na szczęście zabawa chociaż wymagająca, nie irytuje, a kolejne porażki mobilizowały mnie tylko do kolejnych prób zaliczenia danego etapu. Przyznaje jednak, iż czasem soczysta wiązanka przekleństw potrafiła wymknąć mi się z ust przy kolejnym niepowodzeniu. W każdym razie, gracze poszukujący wyzwania z pewnością będą zadowoleni. Wracając do bossów, mamy ich ośmiu do pokonania, na każdego potrzeba innej strategii, poza tym miło, że zaraz przed śmiercią rażą nas unikalnymi dla siebie atakami. Po pokonaniu bossa otrzymujemy specjalną, związaną z nim broń, którą da radę ulepszać, ale podobnie jak w przypadku Double Geara, można z niej skorzystać bądź nie co cieszy. Ponadto dobrym ruchem jest pozwolenie graczom zaliczać poszczególne etapy w dowolnej kolejności.

Mega Man 11 recenzja PS4 #3

Łyżkę dziegciu w moim odczuciu stanowi jednak brak balansu w ich konstrukcji, jedne były krótsze inne dłuższe, mniej lub bardziej nafaszerowane przeszkodami, lecz nie wpływa to specjalnie na frajdę z ich pokonywania. Mimo wszystko pokonanie ośmiu bossów sprawy nie kończy, gdyż dostajemy jeszcze cztery poziomy związane z Willym, co łącznie daje ich dwanaście. Na pierwszy rzut oka bez szału, chociaż Mega Man 11 na tle serii jest jedną z dłuższych gier, lecz jeśli komuś mało, Capcom zaimplementowało dodatkowe wyzwania jak próby czasowe, dziurawienie balonów i inne zadania wraz tablicą rankingową. Po odblokowaniu dostępny jest także tryb survivalu pod postacią Dr. Light’s Trial, czyli 30 minipoziomów najeżonych pułapkami do zaliczenia. Uważam, więc, że zbierając to wszystko do kupy dostaliśmy całkiem satysfakcjonującą zawartość.

Mega Man 11 recenzja PS4 #4

Jak pisałem wcześniej, w porównaniu do Mega Man 10 wreszcie doczekaliśmy się powiewu świeżości w kwestiach grafiki. Oprawa wreszcie nie kłuje pikselami po oczach, zachowując jednocześnie swój staroszkolny wdzięk. Projekty poszczególnych etapów dostosowanych do rodzaju bossa, potrafią przyciągnąć oko podobnie jak kolorowe kostiumy, które ubiera Mega Man zmieniając broń. Animacja działa płynnie, a efekty specjalne strzałów, eksplozji i tym podobnych naprawdę robią wrażenie. Ponadto dostaliśmy bardzo wygodne sterowanie, dostępne bronie zmienia się bardzo szybko w trakcji akcji, podobnie od ręki możemy przywołać sobie mechanicznego pieska-pomocnika (rush coil). Muzykę natomiast tworzą szybko wpadające w ucho chiptune’owe melodie.

Mega Man 11 recenzja PS4 #5

Mega Man 11 chociaż nie wnosi właściwie nic nowego do serii (poza lepszą oprawą graficzną) jest tytułem bardzo dobrym, zawierającym wszystko to czego oczekiwali wielbiciele cyklu. Tradycyjna rozgrywka została wprawdzie lekko, ale umiejętnie usprawniona i nie kłóci się z tym, co znaliśmy i ceniliśmy w Megamanach. W każdym razie, jeśli kręcą Was gry spod tego szyldu możecie kupować w ciemno.