Im dłużej jednak gramy w Flipping Death, tym bardziej zauważamy, że gra nie jest dla każdego. Po pierwsze, historia przedstawiona w produkcji, choć początkowo zachwyca specyficznymi, żartobliwymi dialogami, tak po czasie może zacząć męczyć. W omawianym tytule nasza bohaterka ginie i staje się kostuchą, której celem jest pomoc duchom niemogącym zaznać spokoju. Każda z napotkanych postaci to karykaturalny obraz danej osoby i jej zawodu czy hobby. Wszystko jest tutaj tak do bólu przerysowane, że z czasem zacząłem odczuwać zażenowanie i zmęczenie tym jak każda rzecz stara się być tutaj na siłę śmieszną, aż w końcu sprawia wrażenie po prostu głupiej.

Flipping Death #1

Drugą rzeczą mogącą odrzucić część graczy to zadania, które musi wykonać nasza bohaterka. Już na początku gry otrzymujemy za cel pomalowanie łodzi jednego z duchów. Droga do tego prowadząca przywodzi na myśl pierwsze przygodówki. Chociaż nie musimy tutaj łączyć kosmyka włosów z kawałkiem torów, aby otworzyć zamek w drzwiach to jednak kolejność lokacji, do których musimy się udać, aby wykonać tam daną akcję, jest utrzymana na podobnym poziomie. Przyznam, że gdyby nie znajdująca się w grze opcja podpowiedzi to miałbym spory problem, ponieważ nader często nasz cel okazywał się kompletną abstrakcją.

Jeśli jednak aktualny opis gry Was nie zniechęcił, to prawdopodobnie reszta gry powinna być czystą zabawą. Koncept przeskakiwania pomiędzy światem zmarłych i żywych sprawdza się, pozwalając twórcom na stworzenie rozbudowanego świata, który możemy eksplorować w dwóch wersjach. Do świata żywych dostaniemy się poprzez opętywanie ludzi, a w krainie duchów czeka na nas kosa pozwalająca nam szybciej się poruszać i dostawać do niedostępnych wcześniej miejsc poprzez rzut i teleportowanie się do niej.

Flipping Death #2

Oprawa wizualna w Flipping Death to małe dzieło sztuki. Projektanci lokacji spisali się na medal, tworząc iluzorycznie dwuwymiarowe plansze, które korzystają ze wszystkich możliwych sposobów, aby nadać grze głębi. Mimo stosunkowo „płaskiego” wyglądu gry twórcom udaje się nas zachwycić, prezentując świat przepełnione fantastycznymi stworzeniami oraz lokacjami. Przejście pomiędzy światem żywych i martwych jest ponadto zaprezentowane jako odwrócenie się planszy, co sprawia, że wszystkie miejsca są zmodyfikowanym, lustrzanym odbiciem, co tylko bardziej pokazuje, jak skomplikowaną pracę musieli wykonać autorzy. I udało im się to znakomicie!

Udźwiękowienie Flipping Death również nie sprawia złego wrażenie, a wręcz przeciwnie – zaskakuje przyłożeniem do tematu. Mamy tutaj raczej standardowe udźwiękowienie, jeśli chodzi o odgłosy otoczenia czy też muzykę, jednak to, co się wyróżnia to dialogi pomiędzy bohaterami. Słychać, że aktorzy podkładający swoje głosy dali z siebie 101 procent i każdej postaci nadali duszę i osobowość. Oczywiście, tak jak wspominałem wcześniej, jest to wszystko przerysowane, przez co po jakimś czasie może część osób wręcz drażnić, jednak nie można odmówić dubbingowcom umiejętności. To, co mieli zrobić, zrobili najlepiej, jak potrafili.

Flipping Death #3

Flipping Death jest zatem produkcją wypadającą z jednej strony - wspaniale. Gra oferuje nam pieczołowicie wykonaną oprawę graficzną, obdarzoną wspaniałym udźwiękowieniem. Plansze, które przyjdzie nam zwiedzać zachwycają i zachęcają do eksploracji, a bohaterowie i historia początkowo bawią. Z czasem jednak specyficzny klimat może nas przytłoczyć i zabawne dialogi zmienią się w festiwal słuchania bzdur, a wszystko to jest spięte zadaniami, mogącymi odstraszyć osoby szukające tutaj trochę prostych czynności. Jeśli jednak lubicie mocno pogłówkować (czasem zapominając o logice), a mocno przerysowane światy Was bawią, to odnajdziecie tutaj sporo zabawy.

Kod do recenzji dostarczył nam deweloper - studio Zoink!.