SKLEP
794V

Recenzja: Street Fighter 30th Anniversary Collection (PS4)

Street Fighter 30th Anniversary Collection to kawał historii legendarnej serii, która ukształtowała cały gatunek bijatyk. Capcom ponownie wyciąga trupy z szuflady i przedstawia wielki pakiet dla najwytrwalszych fanów cyklu. Sprawdzamy, czy tak ważne dla branży gry są w stanie znieść próbę czasu.

Street Fighter 30th Anniversary Collection może Was nieco wprowadzić w błąd za sprawą swojej nazwy. Do dyspozycji otrzymujemy dwanaście głównych odsłon serii, ale na próżno tutaj mówić o dziedzictwie ostatnich trzydziestu lat, bo najnowsza produkcja wchodząca w skład pakietu to Street Fighter III: 3rd Strike z 1999 roku. Zapomnijcie też o bardziej eksperymentalnej podserii EX. Zamiast niej możecie z kolei wybierać spośród pięciu różnych wersji Street Fightera 2.

Capcom poszło po linii najmniejszego oporu. Dostaliśmy dwanaście głównych gier z serii w gołych wersjach arcade. Nie uświadczycie jakichkolwiek dodatków z konsolowych edycji tych tytułów. Każda z poszczególnych gier oferuje jedynie tryb arcade bez żadnych wyzwań, bonusów czy ciekawszych wariacji rozgrywki. Fakt, Street Fighter 2, Alpha 3 czy 3rd Strike otrzymały dodatkowo wybłagany trening, jest też tryb online, który niestety działa słabo. Częste lagi i absolutnie podstawowe opcje wyszukiwania przeciwnika… zapomnijcie o jakimkolwiek rozbudowanym lobby czy komforcie rozgrywki. Online w tych produkcjach ssie pałkę i bardziej irytuje niż cieszy.

Co nam pozostaje? Trzepanie tępego SI w danych tytułach lub zaproszenie drugiego gracza do zabawy. No fajnie, ale 30 lat w gatunku to szmat czasu i jeśli uważacie, że bijatyki nie zmieniły się zbytnio od początku swojej historii, to pierwsza odsłona Street Fightera momentalnie wyprowadzi Was z tego karygodnego błędu. Początek tego cyklu jest niewątpliwie ważny dla historii gier wideo, ale miejsce tych korzeni znajduje się już w muzeum. Pierwsze Street Fighter jest na dziś po prostu niegrywalne, irytujące, męczące i koszmarnie szpetne. Obcowanie z nim nie przysparza żadnych pozytywnych emocji, a jest jedynie źródłem niekończącej się irytacji.

Nieco lepiej jest w przypadku drugiej odsłony, zwłaszcza gdy gramy ze znajomym. To już znacznie bardziej rozbudowana bijatyka oferująca wystarczające pokłady głębi, aby pozwolić na nieco eksperymentowania i opcji taktycznych. W dalszym ciągu jest jednak niesamowicie prymitywna na tle obecnych przedstawicieli gatunku i trudno traktować ją poważnie. Dosyć szybko miałem dość archaizmów. Ponownie uczucie zmęczenia i irytacji było znacznie mocniejsze niż nieudolnie pobudzany sentyment.

Dość powiedzieć, że większość pakietu z całej składanki to popierdółki, które wyłączymy po pierwszym pojedynku i już do nich nie wrócimy. Z całego zestawu liczą się jedynie Street Fighter Alpha 3, Street Fighter II Turbo i Street Fighter III: 3rd Strike. To ostatnie wygląda zresztą najlepiej i dalej robi fenomenalne wrażenie za sprawą pięknych animacji. Bolą za to rozpikselowane sprite'y zawodników i koszmarne tła. Capcom w żaden sposób nie usprawniło oprawy wizualnej gier i pod względem grafiki możemy jedynie zmienić paski po bokach ekranu, rozciągnąć nienaturalnie ekran lub uruchomić filtry obrazu w stylu retro.

Zabolało mnie to o tyle, że na poprzedniej generacji otrzymaliśmy pięknie odświeżone Street Fighter II HD Remix i znacznie lepiej przystosowane pod współczesne standardy SF III: 3rd Strike Online. W przypadku kolekcji nie możemy nawet liczyć na usprawnienie jakości warstwy dźwiękowej, od której aż uszy krwawią. Rozumiem, że celem było jak najwierniejsze przeniesienie sentymentu na współczesne sprzęty, ale nie obraziłbym się za dodatkową możliwość uruchomienia świetnych remasterów z poprzedniej generacji.

Street Fighter 30th Anniversary Collection nie jest godną kolekcją tak legendarnej serii. Dostaliśmy szybkie porty machnięte po macoszemu i brak jakiejkolwiek wartości dodanej potrafiącej uargumentować wcale nie tak niską cenę. Chyba, że lubicie podziwiać grafiki koncepcyjne. Wówczas w specjalnym muzeum znajdziecie mnóstwo informacji, dokumentów i prac jak chociażby jedyny zrzut ekranu prezentujący niewydaną nigdy konwersję pierwszego Street Fightera na urządzenia 8-bitowe. Fajny dodatek, ale nic ponad to.

Trudno wypowiedzieć się pozytywnie o tym zestawie. Te gry mają swoje czasy już dawno za sobą. Tak jak naprawdę kocham takie Street Fighter III: 3rd Strike, tak nie czuje najmniejszej potrzeby, aby do niego wracać i spędzać przy nim kolejne wieczory. Zwłaszcza, gdy na rynku królują świetnie bijatyki jak Dragon Ball FighterZ czy nieustannie rozwijane Street Fighter V. Czas nie był dla serii łaskawy i pakiet pełni rolę nieciekawego antyku przypominającego, jak ewoluował gatunek bijatyk 2D. Jeśli nie jesteście psychofanami ulicznego wojownika, których oczy zaślepione są nostalgią, to lepiej darować sobie tę pozycję. Sięgnijcie po prostu po współczesne produkcje, a przeszłości dajcie godnie odejść, zostawiając ją we wspomnieniach. Tak naprawdę będzie lepiej.

Grę do recenzji dostarczył nam polski wydawca - firma Cenega.

Tagi: capcom playstation 4 recenzja Street Fighter 30th Anniversary Collection

Werdykt
  • + Aż dwanaście odsłon w zestawie
  • + Galeria muzeum pełna ciekawostek i materiałów
  • - Problematyczna rozgrywka sieciowa
  • - Wyłącznie arcade i trening
  • - Paskudna grafika i jakość dźwięku
  • - Większość gier nie zniosła próby czasu
  • - Brak kilku ciekawych i nowszych pozycji
  • - Niepotrzebne duble w postaci reedycji kilku części
Sebastian Kasparek
Sebastian Kasparek Street Fighter 30th Anniversary Collection w piękny sosób pokazuje, jak długą drogę przeszły bijatyki. Szkoda, że do tej legendy lepiej nie wracać, a już na pewno nie w takim wydaniu. Problematyczne tryby online i surowe przeniesienie gołych wersji arcade bardziej irytuje niż cieszy.
Oceń recenzję
+ 0 -

Miesięcznik PSX Extreme