PlayStation VR to wyjątkowa platforma, którą nie każdy potrafi wykorzystać. To, co sprawdzało się na zwykłym ekranie od lat, niekoniecznie ma sens w wirtualnej rzeczywistości. Przede wszystkim chodzi jednak o to, by wzbogacić znane schematy, a nie wyrzucić je do kosza. Niestety Animal Force jest przykładem tego drugiego kierunku.

Animal Force #1

Na czym polega gatunek tower defense? Prosta sprawa – stawiamy i ulepszamy wieżyczki, które niszczą fale wrogów, nie pozwalając im dostać się do bazy. Wszelkie urozmaicenia są mile widziane, ale podstaw ruszyć nie można. Animal Force nie przejęło się tym i postanowiło, że naszymi „wieżyczkami” będą zwierzęta, które możemy dowolnie przesuwać po wirtualnej przestrzeni. Żadne tam plansze do rozstawienia jednostek – mamy otwarty teren i zupełne pomieszanie z poplątaniem.

Jak to działa? Unosimy się nad planetą i powoli suniemy do snopów światła, które rozpoczynają misję (co jest zbędną i dość uciążliwą alternatywą dla zwykłego menu wyboru misji, ale to swoją drogą). Stąd wybieramy kilka rodzajów swoich jednostek i rozpoczynamy potyczkę. Celem jest zniszczenie robotów zanim porwą określoną liczbę ludzi i odprowadzą ich na statek-matkę, a robimy to poprzez rozstawianie naszych zwierzęcych żołnierzy… co zupełnie nie jest tak przyjemne w VR-owej przestrzeni, jakby się mogło wydawać.

Animal Force #2

Pierwsze poziomy to zupełna beztroska – przeciwnicy spokojnie suną po wyznaczonych trasach, a my szybko zdobywamy małą armię strzelających zwierzątek i rozstawiamy je w taki sposób, że na dzień dobry wraże jednostki są zasypywane gradem pocisków. Szybko dostajemy jednak nowe typy podopiecznych, dochodzą przeszkadzajki oraz potężniejsi przeciwnicy, a to prowadzi do coraz większej frustracji. Zamiast stopniowego podwyższania stopnia trudności, dostajemy nagły skok do miejsca, gdzie gatunkowe założenia przestają mieć sens.

Rozstawione jednostki co rusz trzeba przemieszczać, żeby nie padły ofiarą mocniejszego niemilca, nie mówiąc już o bossach, którzy na wejściu potrafią nam zniszczyć niemal całą ekipę. Na dobrą sprawę najlepiej „trzymać” rządek kilku zwierzaków i nieustannie zmieniać ich pozycję – także tyle z taktycznego rozmieszczania pupilów. Do tego zbyt łatwo przypadkowo zgarnąć już ustawione jednostki i zniszczyć skrzętnie rozplanowany układ. Najgorsze jest jednak to, że nie da się odpowiednio usiąść/stanąć. Moje 2-2,5 m od konsoli nie wystarczyło, bym mógł swobodnie kontrolować całe pole walki, często nie mając dostępu do niektórych podopiecznych.

Animal Force #3

Zniechęcony serią porażek, zacząłem kombinować. Jest opcja ulepszania jednostek, więc pozbierałem walutę i chyba je upgrade’owałem. Chyba, bo nie ma żadnego okienka ze statystykami, a i tak nadal padały od pojedynczego pocisku wroga. Dobra, rzeczywiście zadawały nieco większe obrażenia, ale z grubsza to tyle. Nie ma też jakiejś ogromnej różnorodności. Dostajemy taki zwykłe, spowalniające, kilka rodzajów tarcz i osłon… w normalnym tower defensie pewnie by wystarczyło, ale przy tutejszych założeniach naprawdę nie ma znaczenia, jak wygląda nasza armia. Ani to zabawne, ani specjalnie złożone – po prostu trzeba złapać kilka zwierzaków i majtać nimi, gdzie tylko ręką sięgnąć, czekając aż trafią w przeciwników i uciekając przed wrażymi pociskami.

Dla „urozmaicenia” dostaliśmy trzy tryby wieloosobowe. Do gracza z goglami VR dołącza wtedy maksymalnie trzech graczy przed ekranem telewizora. Szkoda nawet opisywać te minigry, bo nie mają absolutnie żadnej głębi. Cóż ciekawego jest w szukaniu postaci sterowanych przez graczy wśród tłumu NPC-ów, kiedy tylko oni kierują się w stronę wyjścia (co jest jedynym warunkiem ich zwycięstwa)? Całe multi to taka zapleśniała wisienka na torcie z g… .

Animal Force #4

Mam teorię, że twórcy Animal Force w pewnym momencie zrozumieli, iż ich pomysł na VR-owego tower defense’a nie ma sensu, ale głupio im było się wycofać. Ich podejście zwyczajnie nie działa i polecam wystrzegać się tego crapa jak ognia. Kolorowa oprawa skrywa absurdalnie wysoki poziom trudności, który jest winą wyłącznie nieprzemyślanych założeń rozgrywki.

Gra recenzowana była na PS4 Pro

Kod do recenzji dostarczyło nam Sony Interactive Entertainment Polska