Jak na kalkę staroszkolnych chodzonych bitek przystało, główny wątek fabularny jest tak słaby, że równie dobrze mogłoby go tutaj nie być. Nie jest to jednak minusem, bo fabuła w większości tego typu gier jest tylko pretekstem, by nasi bohaterowie oklepali parę degenerackich facjat. Mamy do wyboru trójkę bohaterów próbujących zaprowadzić porządek w mieście bezprawia, którzy już na pierwszy rzut oka nie są tak charyzmatyczni jak ci z kultowego Streets of Rage i z przykrością muszę stwierdzić, że wybór bohatera ma bardzo mały wpływ na to, w jaki sposób będzie wyglądała rozgrywka. O dużej różnorodności możecie tutaj zapomnieć, bo każdy bohater ma niemalże identyczny zakres ruchów i pomimo kilku różnych animacji, czuć, że gramy tą samą postacią w innej ''skórce''.

Raging Justice #1

Pomimo swej prostoty, rozgrywka w Raging Justice może sprawić sporo frajdy. Do dyspozycji mamy kilka podstawowych kombinacji ciosów, atak specjalny, który zadaje spore obrażenia rywalom kosztem naszej energii, oraz typowe chwytanie przeciwników i ciskanie nimi niczym kukłami. W walce da się również użyć wielu przedmiotów znajdujących się na otaczającej nas arenie (w tym kilku pojazdów jak np. kosiarki do trawy). Na szczególną uwagę zasługuje system dashowania. Możemy oszołomić nim naszych wrogów i przerywać ich ataki, a nawet odbić głową nadlatujący koktajl Mołotowa w gromadkę przeciwników! Tego typu szalonych akcji jest tutaj sporo.

Warto wspomnieć o systemie Good Cop/Bad Cop, gdzie nasi bohaterowie, jak na policjantów przystało, po ogłuszeniu przeciwników mogą zakuć ich w kajdanki i otrzymać odrobinę energii lub po prostu ich wykończyć i zgarnąć większą ilość punktów. Zakuwanie w kajdanki jest kluczowym elementem gry, zwłaszcza na wyższych poziomach trudności, gdzie przeciwnicy potrafią dość mocno napsuć krwi.

Raging Justice #2

Gra oferuje dziewięć stosunkowo krótkich poziomów, których przejście na poziomie trudności Normal zajmuje nieco ponad godzinę. Wszystko z trzema dość dobrze zbalansowanymi poziomami trudności i masą wyzwań do zaliczenia. Oprócz trybu opowieści dostępny jest też swoisty tryb hordy, w którym walczymy z falami przeciwników. Całą kampanię możemy przejść w kanapowej kooperacji i, co warte podkreślenia, z żywym kompanem gra się zdecydowanie lepiej niż samemu.

Długość gry to nie jedyny problem tej produkcji, ponieważ cierpi ona także na małą różnorodność przeciwników, których rodzaje można zliczyć na palcach jednej ręki. Jakby tego było mało, w końcowych etapach gry dostajemy kilku powracających z poprzednich poziomów bossów.

Graficznie tytuł prezentuje się dość schludnie. Nie uświadczycie tu żadnych wizualnych fajerwerków ani ostrych jak żyleta tekstur, ale mimo wszystko ta specyficzna oprawa graficzna może się podobać. Tego samego nie mogę powiedzieć o oprawie audio, gdyż większość utworów to nijakie, niezapadające w pamięć melodyjki. Jeśli chodzi o płynność, to nie zauważyłem żadnych drastycznych spadków animacji, a gra działa płynnie nawet wtedy, gdy na ekranie znajduje się masa przeciwników.

Raging Justice #3

Jako fan chodzonych bitek z lat 90. nie mogę powiedzieć, że Raging Justice to tytuł fatalny, ale biorąc pod uwagę fakt, iż można w tym momencie znaleźć na rynku zdecydowanie lepsze gry z tego gatunku, to zalecam wstrzymać się z zakupem do dość sporej obniżki ceny lub pojawienia się tego tytułu w ofercie PlayStation Plus. Jeśli jesteście spragnieni beat ‘em upów, to na rynku wkrótce pojawi się Dragon’s Crown Pro, które jest zdecydowanie lepszym wyborem niż Raging Justice. Jeśli jednak jesteście gotowi przymknąć oko na wymienione przeze mnie mankamenty, to nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam miłej zabawy w tym niezbyt udanym, groteskowym mordobiciu!

autor: Kamilinho

Grę do recenzji dostarczył wydawca - Team17.