Motyw świata, gdzie trafiają i ożywają wszystkie zagubione, porzucone lub zaniedbane przedmioty, nie jest niczym nowym w literaturze czy kulturze masowej, choć w odpowiedniej formie wciąż fascynuje. Twórcy Forgotton Anne zabierają nas właśnie na taką wycieczkę, pokazując, jak pod czujnym okiem ukochanego mistrza Bonku zaginione skarpetki, zegary i lampy, wyrzucone lodówki, zepsute telewizory oraz multum innych gratów ciężko pracują, by wrócić do swoich właścicieli. Nad utrzymaniem porządku w całej tej różnorodnej społeczności czuwa popleczniczka i wychowanica Mistrza, młoda kobieta imieniem Anne. Dzięki urządzeniu zwanym Arca, mogącym odbierać dusze przedmiotom, utrzymuje wśród nich posłuch, jednak ostatnio ma pełne ręce roboty, bowiem pojawiła się grupa dysydentów odrzucających władzę Bonku, która właśnie dokonała ataku terrorystycznego. Anne rusza za nimi w pogoń, prowadząc przy okazji własne śledztwo. To ono zadecyduje ostatecznie, czy bohaterka pozostanie wierna swojemu opiekunowi czy zacznie sympatyzować z rebeliantami. A może wreszcie odkryje prawdę o sobie?

Forgotton Anne #1

Odnośnie fabuły powiem szczerze, że rzadko kiedy darzyłem ten element w przygodówkach specjalną estymą, traktując go raczej jako pretekst do kolejnych zagadek czy momentów zręcznościowych. Owszem, były takie kultowe tytuły jak Syberia czy Dreamfall, gdzie opowieść potrafiła mnie zauroczyć, lecz to z Forgotton Anne spędziłem 10 godzin niemal jednym tchem. Dobrze, przyznaję, że historia nie jest wprawdzie tak rozbudowana i nie ma rozmachu jak w wymienionych przeze mnie produkcjach, ale posiada w sobie jakąś moc przyciągania, spod której ciężko się wyzwolić. Jednym z powodów jest dynamiczna akcja. Anne nieczęsto ma okazję odsapnąć, bowiem kolejne wydarzenia zmuszają ją do działania, a przy tym poznaje kolejne ciekawe postacie. Czy można przyjaźnić się lampą, zawrzeć szerszą relacje z manekinem, rozmawiać z lodówką lub kłócić się ze żarówką? Cóż, w tej grze da radę.

Wprawdzie pierwszoplanowa obsada dramatu ogranicza się do kilku postaci, ale ich osobowości wynagradzają to z nawiązką. Twórcy nie silili się na tworzenie unikalnych pod tym względem bohaterów, tylko takich, których poczynania jeśli nie popierać, to można przynajmniej zrozumieć. W każdym razie, mimo braku oryginalności, cała opowieść została naprawdę dobrze napisana i intryguje. Stawia również ważne pytania, szukanie odpowiedzi pozostawiając samemu graczowi. Z drugiej strony cały przekaz jest czytelny, nie zaciemniają go niepotrzebne wątki poboczne, chociaż w kilku przypadkach pewne wydarzenia przydałoby się bardziej rozwinąć.

Forgotton Anne #2

Warstwie fabularnej w sukurs przychodzi kolorowa, ręcznie rysowana grafika 2D w konwencji anime, przywodząca na myśl produkcje studia Ghibli, aczkolwiek tych bliższych naszych czasów jak Narzeczona dla kota czy Ruchomy zamek Hauru. Strona wizualna wraz fabułą tworzą właściwie interaktywną bajkę, zwłaszcza że możemy poniekąd kreować charakter Anne, wybierając odpowiedzi podczas niektórych dialogów. Co ciekawe twórcy upchnęli w grze również kilka animowanych filmików w kluczowych momentach rozgrywki.

Ogólnie rzecz biorąc, oprawa prezentuje nam miły dla oka, typowo przygodówkowy misz-masz różnych stylów i klimatów m.in. staromodne miasteczko, steampunkową elektrownię, bardziej już współczesne blokowiska, kanały, zrujnowane dzielnice i tym podobne. Jedne lokacje są pełne światła, inne toną w mroku, co zresztą będziemy wykorzystywać, by posunąć zabawę naprzód. W każdym razie praca grafików to kolejny mocny punkt produkcji, która mimo indyczego pochodzenia nie musi się wstydzić porównań z grami z wyższej półki. Przyjemność obcowania z tytułem zwiększa również symfoniczna muzyka w wykonaniu kopenhaskiej filharmonii oraz bardzo udana gra angielskich aktorów.

Forgotton Anne #3

Na koniec nieco o mechanice gry, która jako miks przygodówki i platformówki prezentuje tradycyjne podejście do tematu, Przemierzamy po prostu świat, rozwiązując napotykane logiczne zagadki, by posunąć akcję do przodu. Przeważnie chodzi tutaj o odpowiednie sterowanie przepływem animy – rodzaju energii zasilającej urządzenia oraz żywe istoty. Często jest też ona obecna w porozrzucanych tu i ówdzie cylindrach, dzięki czemu Anne może ją pochłonąć i oddać w innym miejscu, na przykład by rozświetlić ciemne pomieszczenie bądź uruchomić nieaktywny wcześniej mechanizm. Czasem, w celu urozmaicenia zabawy, zdarzają się również wyzwania typowo zręcznościowe wymagające aktywnego udziału gracza.

Niestety, chociaż dostaliśmy przyjemną i wciągającą rozgrywkę, brak w niej jakiegoś wyróżnika. Pierwotnie takowy miały stanowić wielkie drewniane skrzydła bohaterki i owszem, fabularnie spełniają swoją rolę, ale w samej grze ich potencjał nie został wykorzystany. Przydają się jedynie do wykonywania dłuższych szusów, a o samym locie z prawdziwego zdarzenia nie ma co marzyć. Wielka szkoda, że element wyróżniający tytuł tak słabo został wykorzystany w rozgrywce. Same zagadki natomiast nie są specjalnie wymagające, co może zrazić zagorzałych fanów przygodówek, ale będzie wielkim plusem dla kogoś, kto chce się zagłębić w ciekawą opowieść. Brak jest również większej aktywności pobocznej oprócz zbierania wspomnień i wypełniania dziennika Anne.

Forgotton Anne #4

Pomimo braku oryginalności i nie do końca wykorzystanego potencjału niektórych rozwiązań, Forgotton Anne broni się wciągającą historią, postacią interesującej bohaterki i śliczną, ręcznie rysowaną grafiką. Podróż do świata żyjących rupieci w klimatach anime naprawdę potrafi poruszyć czułą strunę i to tak, że czujemy, jakbyśmy grali w produkcję z wyższej półki, a nie niezależną grę. Polecam nie tylko wielbicielom przygodówek i filmów studia Ghibli.

Kod do recenzji w imieniu dewelopera dostarczyło nam Renaissance PR.