Life is Strange: Before The Storm w drugim odcinku kontynuuje rozpoczęte wątki i przedstawia nam dalsze losy Chloe oraz rozwój jej relacji z nowo poznaną Rachel. W tle nadal majaczy cierpienie z powodu utraty ojca, chociaż tym razem nie wychodzi ono na pierwszy plan. Zamiast tego konsekwencje ostatnich wydarzeń sprawiły, że nasza nastolatka zostaje wyrzucona ze szkoły, a znienawidzony ojczym wprowadza się do jej dotychczasowego domu. Głównym motywem jest obecnie ucieczka z Arcadia Bay. Dziewczyny półżartem zdecydowały się na porzucenie dotychczasowego życia, które i tak dało im mocno w kość, więc bez żalu planują zostawić to wszystko za sobą. Sytuacja nie jest jednak prosta i sprawy coraz mocniej się komplikują, zmierzając w nieoczekiwanym przez bohaterki kierunku. Żart powoli zaczyna przemieniać się w rzeczywistości i poważne plany.

Life is Strange Before The Storm Episode 2 #1

Podobnie jak miało to miejsce w poprzedniczce, twórcy operują narracją dwutorową. Widać to po powracającym pożarze, który w finale na pewno odegra istotną rolę. Już teraz wiadomo, że jest powiązany bezpośrednio z historią i jego istnienie można interpretować na wiele ciekawych sposobów. Rozprzestrzeniający się ogień zastąpił tutaj widmo nadciągającego tornada i anomalie atmosferyczne, które przekazywały strzępy informacji. Poza głównymi wydarzeniami opowieść przedstawiana jest także przez symboliczne elementy. Tutaj należy wspomnieć nie tylko o płomieniach, ale i samej muzyce. Pełni ona większą rolę niż tylko narzędzia do spotęgowania świetnej atmosfery. Utwory dopasowano idealnie pod względem melodii i słów. Warto wytężyć słuch i zwrócić uwagę na tekst piosenek. To właśnie klimat jest najmocniejszą stroną gry, zresztą razem z całą kompozycją artystyczną, łączącą zgrabnie odgrywane sceny z warstwą audiowizualną.

Life is Strange Before The Storm Episode 2 #2

Sama historia nie potrafi jednak wykonać znaczącego kroku. Przed premierą twórcy zapewniali, że nie zamierzają rozciągać niepotrzebnie opowieści i dlatego postawiono tylko na trzy odcinki. Cierpi na tym relacja dziewczyn, która wypada nienaturalnie i zbyt szybko się rozwija. Nie widać tego z kolei w innych elementach gry. Przez większość czasu jesteśmy świadkami dość prostackich czynności. Nasza rola ogranicza się do znalezienia kilku rzeczy na wysypisku lub uszkodzenia spryskiwaczy, aby wejść do akademika. Brakuje tutaj bardziej intensywnych momentów i budowania napięcia. Wiele z przedstawionych wydarzeń nie ma większego znaczenia i sprawia wrażenie niepotrzebnego rozciągania, chociaż przyznam się, że końcówka odcinka pozytywnie mnie zaskoczyła. Podobało mi się również uczestniczenie w sztuce teatralnej, gdzie musieliśmy w prosty sposób przestrzegać scenariusza - szkoda, że nie rozbudowano tego na szerszą skalę. Rozczarowują za to wybory, bo i nie natrafiłem ani razu na coś, co wymagałoby dłuższego zastanowienia lub angażowałoby emocjonalnie.

Life is Strange Before The Storm Episode 2 #3

Ostatecznie nie poczułem się w żaden sposób usatysfakcjonowany i drugi odcinek nie rozwiał towarzyszących mi wątpliwości. Life is Strange: Before the Storm nadal sprawia wrażenie zapchajdziury, której istnienie zawdzięczamy nieoczekiwanemu sukcesowi pierwszej odsłony. Element, który miał stanowić najmocniejszą stronę przygody, nie kupuje mnie, a relacja dziewczyn wypada po prostu blado, miejscami wręcz mało wiarygodnie. W efekcie poznawanie dalszych losów Chloe przebiega bez większych emocji, co w przypadku gry nastawionej na opowiadanie angażującej historii jest wielkim minusem. Byłbym spokojniejszy, gdyby nie fakt, że kolejny odcinek ma być tym ostatnim. Obawiam się jednak, że finał może rozczarować i być pozbawiony potrzebnego wstrząsu, który wywróciłby scenariusz do góry nogami. Pomimo tytułu serii, nowe Life is Strange jest wyjątkowo normalne i bardzo przez to cierpi.