W Brawlhalla prowadzimy zacięte bitwy przeciwko innym osobom. Wszystko to odbywa się na małych planszach, które zmieniają się podczas naszych walk. Przykładowo platformy, ustawione jedna na drugiej, mogą w pewnym momencie zacząć się poruszać i przemieszczać po całej planszy, co wymusza znaczące modyfikacje stosowanej przez nas taktyki. Najważniejsze jest tu jednak to, jaką postać wybierzemy na początku rozgrywki. Każda z nich różni się siłą ataku oraz szybkością zadawania kolejnych ciosów. Do tego dochodzą wytrzymałość oraz prędkość. Wszyscy bohaterowie mają dostępne dwie bronie, które losowo otrzymujemy podczas rozgrywki, oraz różnią się kolorami, skórkami... Tak, mikrotransakcje są tu wszechobecne, wszakże to tytuł free-to-play, ale o nich później.

Brawhalla #1

Gdy już wybierzemy bohatera, możemy przejść do pojedynku. Do naszej dyspozycji oddano ataki słabe oraz takie, które są tym silniejsze, im dłużej przytrzymamy odpowiedni klawisz. Do tego możemy skakać i robić uniki. Mało? Wydawać by się mogło, że ilość możliwych ruchów jest dość uboga, ale, o dziwo, wystarcza. Zamiast skupiać się na skomplikowanych combosach, staramy się raczej jak najlepiej wykorzystywać otoczenie, aby zaskakiwać wroga szybkimi ruchami. Ma to też swój dodatkowy plus w postaci tego, iż gra jest bardzo przyjazna dla niedzielnych graczy i bez problemu zagramy z naszymi trzema znajomymi na jednej kanapie. Gdyby kogoś brakowało – boty zajmą się brakującym graczem. Brawlhalla zaskoczyło mnie ilością trybów, w jakich przyjdzie nam toczyć pojedynki. Możemy zagrać samemu lub przeciwko innym graczom. Jeśli mamy znajomego pod ręką – będziemy mieli możliwość uruchomienia pojedynków dwóch na dwóch. Jest też mój ulubiony tryb, gdzie stajemy w szranki tylko z jednym innym graczem, ale do dyspozycji mamy trzech wybranych przez nas wojowników. Kto pierwszy straci wszystkich – odpada. W tym wszystkim znalazło się też oczywiście miejsce dla pojedynków rankingowych. Możemy również stworzyć turniej przeciwko postaciom SI, gdzie po kolei rozprawiamy się z innymi, aby zostać mistrzem.

Brawhalla #2

Każdy z pojedynków jest ograniczony czasem, więc gdy dochodzi do remisu pomiędzy dwoma graczami, następuje bardzo krótka dogrywka, podczas której wystarczy zazwyczaj jeden mocny cios, aby pozbyć się rywala. Byłoby jednak wspaniale, gdyby Brawlhalla szybciej wykrywało kolizje. Za często zdarza się, że pomimo ewidentnego trafienia innego gracza, nie następuje żadna reakcja. Mam również wrażenie, że mimo wyświetlania dobrego stanu połączenia, gra ma problem z czasem reakcji na wykonane przez nas akcje. Wiele razy chciałem szybko trafić kogoś toporem, a postać robiła to zdecydowanie później w porównaniu do moich wcześniejszych ciosów. Za problematyczne uważam także miejsce, gdzie umieszczone są wskaźniki życia naszych bohaterów. Gdy (zazwyczaj) walka toczy się na środku ekranu (ponieważ gra dostosowuje kamerę na podstawie pozycji wszystkich graczy), beznadziejnym rozwiązaniem jest umieszczenie w prawym górnym rogu małych, a dodatkowo zupełnie nieintuicyjnych wskaźników stanu zdrowia postaci. Jednak pomimo tych niedociągnięć, nie mogę powiedzieć, aby źle mi się grało. Jeśli twórcy szybko naprawią te problemy, które nie powinny mieć miejsca w tytule tego typu, gra wciąż będzie miała bardzo solidnie wykonany rdzeń.

Brawhalla #3

W przypadku oprawy graficznej mamy tutaj do czynienia z dwuwymiarowymi mapami i samymi postaciami. Twórców należy pochwalić za naprawdę ładnie wykonanych bohaterów, których w miarę skomplikowane animacje doskonale prezentują się podczas pojedynków, co świetnie widać na zrzutach ekranu. Jeśli chodzi o muzykę – w porządku wypada utwór z menu głównego, ale do samych rozgrywek polecam włączyć swoje ulubione szybkie utwory. Będą pasowały jak znalazł. Niestety wszelkie efekty dźwiękowe wypadają blado. Ciosom brakuje głębi uderzeń i wszystko brzmi bardzo płasko – szkoda. I nasze kochane mikrotransakcje… Z jednej strony otrzymujemy darmowy tytuł wypełniony różnymi trybami, który przystosowany jest do kanapowego grania, a z drugiej – mocno ograniczoną listę postaci oraz wszelkich dodatków do nich. O ile w przypadku alternatywnych wyglądów bohaterów możemy sprawę zupełnie olać, w końcu to tylko kosmetyczne zmiany, tak jeśli chodzi o same postacie, mamy tu do czynienia z sytuacją znaną z darmowych gier MOBA. Co tydzień otrzymujemy inny zestaw wojowników, z możliwością zapłacenia monetami zdobywanymi w grze za odblokowanie któregoś z blisko czterdziestu na stałe. Nie powinno to zająć nam dużo czasu, za to „dużo” będziemy musieli zapłacić, jeśli gra przekona nas do zakupu alternatywnych skinów.

Brawhalla #4

Jeśli macie ochotę poobijać sobie twarze ze znajomymi, a dodatkowo zrobić to siedząc na jednej kanapie – Brawlhalla będzie jak znalazł. Prosta rozgrywka nie zniechęci nowych graczy, a sama gra da Wam godziny radości. Jeśli jednak chcecie piąć się na szczyty rankingów, tutaj uwypuklą się problemy wynikające z problemów z wykrywaniem kolizji, a dodatkowo powinniście się nastawić na wysokie opłaty w przypadku mikrotransakcji.