Ghost Blade HD nie sili się na żadną rewolucję ani innowację. Pod wieloma względami jest też bardzo surowe, ale... taki był zamysł autorów. Odpalając grę, możemy liczyć na prosty tryb treningowy, drabinkę Arcade składającą się z pięciu etapów, Score Attack oraz lokalną rozgrywkę dla dwóch graczy. Do dyspozycji otrzymujemy trzy różne statki o unikalnym arsenale oraz trzy poziomy trudności, gdzie już najłatwiejszy potrafi dać w kość. Twórcy nie patyczkują się z graczami i najdrobniejszy błąd prowadzi do porażki. Należy bowiem nadmienić, że mamy do czynienia z podgatunkiem bullet hell, gdzie ekran dosłownie zalewany jest najróżniejszymi pociskami i wybuchami – my znajdujemy się w samym środku akcji i musimy lawirować pojazdem, mieszcząc się dosłownie na milimetry pomiędzy gęstą falą śmiertelnych pocisków. Tytuł jest więc niesamowicie intensywny i dynamiczny. Wyśrubowany do granic poziom trudności z kolei dobitnie sprawdza refleks i precyzję grającego. Jeśli kochacie żyłować swoje wyniki, to tytuł z miejsca zdobędzie Waszą sympatię, bo na dobrą sprawę trudno zająć się tutaj czymkolwiek innym.

Tak jak wspomniałem, gra jest wyjątkowo surowa i oferuje wyłącznie prymitywny, aczkolwiek satysfakcjonujący trzon rozgrywki w dwóch wariantach zabawy. Każdy z nich skupia się na biciu własnych rekordów i rywalizacji w rankingach. Pięć etapów można przejść stosunkowo szybko i nie zajmie to więcej niż 30 minut. Zabawę urozmaica rozgrywka wieloosobowa, przy której śmiech miesza się z nerwami. Wprowadza ona jednak jeszcze większy chaos na pole walki i nie posiada opcji grania przez Sieć. Musicie więc sobie odpowiedzieć, czy taka zabawa przytrzyma Was na dłużej – ja, będąc fanem gatunku, zostałem jak najbardziej usatysfakcjonowany i wciągająca rozgrywka sprawiła, że jeszcze niejednokrotnie wrócę do ponownego przechodzenia ukończonych już etapów. Zasługa leży tutaj w świetnie wykonanym strzelaniu, przy którym palec nie schodzi nam ze spustu. Jestem jednak świadom, że osoby niegustujące w tej kategorii gier szybko odczują monotonię, bo po jednym przejściu produkcja odkrywa wszystkie swoje karty. Wielka szkoda, że względem oryginalnego wydania nie pokuszono się o dodatkowe etapy lub ciekawsze tryby. Nie obraziłbym się za wprowadzenie czegoś na wzór przetrwania lub inwazji bossów.

Graficznie jest prosto i poprawnie. Na próżno szukać tutaj ciekawego projektu wykonania lub czegoś przykuwającego wzrok. Z drugiej jednak strony trudno też przyczepić się do czegokolwiek. Tytuł zgrabnie łączy dwuwymiarowe sprite'y z trójwymiarowymi modelami statków. Ghost Blade HD nie jest pozycją wymagającą technicznie, ale oferuje czysty i przejrzysty obraz, co w przypadku takich gier jest najważniejsze. Całość stawia na staroszkolną oprawę wizualną, ale nie straszy niską jakością pikseli czy czymś szczególnie brzydkim. Trzeba też pamiętać, że jest to po prostu odświeżona wersja tytułu, który w 2015 roku zadebiutował na wiecznie żywej konsoli Dreamcast. Edycja z PS4 może się pochwalić wieloma efektami graficznymi nieobecnymi w pierwotnym wydaniu i chociaż same w sobie są one dosyć proste, to wpływają pozytywnie na odbiór całej gry. Muzyka jest energiczna i żywiołowa. Wpada w ucho i bardzo trafnie dopasowano ją do akcji. Swoim elektronicznym stylem również nawiązuje do złotej ery automatów, ale może się pochwalić znacznie lepszą jakością dźwięku. Pod tym względem nie sposób się czepiać.

Twórcy przygotowali zgrabnie odświeżoną pozycję, która sama w sobie stanowi perfekcyjnie oddane doświadczenie z automatów. Jeśli pamiętacie czasy, w których traciliście pieniądze na masę żetonów, to Ghost Blade HD w idealny sposób przenosi taki urok w domowe zacisze. Mnie to kupiło i życzę sobie, aby PlayStation 4 dostawało jak najwięcej gier tego typu. Gatunek shoot 'em up nadal potrafi się obronić i sprawiać masę frajdy, szczególnie jeśli dawkujemy go w krótkich sesjach. Może i brakuje tutaj większej głębi, ale w tym przypadku fenomen zawsze tkwił w nieskomplikowanym zamyśle i hardkorowym wyzwaniu.