Gry visual novel z podgatunku otome nie mają wielkiego wzięcia na Zachodzie, czemu trudno się dziwić. Mało kto przecież ma ochotę na wirtualne romanse z przystojnymi młodzieńcami – męska część graczy (z wiadomych względów) przeważnie nie tknie ich nawet kijem, natomiast dziewczyny wolą raczej poflirtować z prawdziwymi facetami. Jest jednak kilka perełek, które warto poznać chociażby dla samej opowieści, a Hakuoki: Kyoto Winds to jedna z nich, chociaż jako mężczyzna musiałem przymykać oczy na niektóre elementy fabuły.

Jak przystało na typową graficzną nowelę, rozgrywka skupia się wyłącznie na śledzeniu historii i podejmowaniu decyzji o jej przebiegu w kluczowych momentach. Akcja dzieje się w Japonii roku 1864. Młoda dziewczyna imieniem Chizuru Yukimura przybywa do Kioto w poszukiwaniu ojca, który od dłuższego czasu nie daje znaku życia. Niestety protagonistka szybko gubi się w wielkim mieście i wpada w nieliche kłopoty. Z opresji ratuję ją oddział Shinsengumi (tajnej policji szoguna), w którego skład wchodzą sami młodzieńcy walczący z siłami nadprzyrodzonymi. Oczywiście dziewczyna wchodzi ostatecznie w romans z jednym z dwunastu dostępnych przystojniaków, co oczywiście daje tyleż samo minihistorii zawierających po kilka zakończeń. Część z nich jest przy tym całkiem nowa i nie była obecna w oryginale. Dzięki temu gra się nie nudzi i pozwala wracać wielokrotnie do zabawy. Szkoda tylko, że główna oś historii została pozbawiona pewnych wątków w stosunku do wersji PSP/PS3, lecz będzie to zauważalne tylko dla osób, które grały w tamte edycje.

Wbrew pierwszemu wrażeniu, fabuła nie należy do tych ckliwych i wypełnionych wyłącznie miłością oraz poświęceniem – bywa brutalna i krwawa. Bohaterka często traktowana jest obcesowo, a nowo poznani chłopcy są czasem groźniejsi niż wypełnione upiorami nocne ulice Kioto. Zresztą na początku niezbyt dbają o dziewczynę i grożą jej śmiercią, więc swojego wybranka serca najpierw należy „oswoić”, zanim wejdziemy z nim w głębsze relacje. Nie różni się to jakoś specjalnie od innych gier otome, lecz bywa bardziej interesujące, bowiem pokazuje, iż miłość potrafi zakwitnąć nawet w niesprzyjających warunkach. Większość młodych samurajów przewijających się przez grę jest wzorowanych na realnie istniejących osobach wspomnianego okresu i trzeba przyznać, że wszyscy zostali obdarzeni unikalną osobowością oraz charyzmą, więc każdy znajdzie kogoś dla siebie. Wprawdzie jedni bohaterowie wydają się lepiej nakreśleni niż inni, ale to już zależy od gustu grającego – albo raczej grającej.

Wspomniałem, że fabuła jest mroczna i ciężka, lecz by rozładować nieco napięcie pojawiają się humorystyczne momenty… chociaż mało prawdopodobne, by XIX-wieczni samurajowie strzelali luzackimi dialogami bądź dawali się przyłapać we wstydliwych momentach, ale efekt został osiągnięty i nie gryzie się to z historyczną otoczką, również wzbogaconą o fikcyjne wydarzenia. Siły nadprzyrodzone mieszają się tutaj z ówczesną polityką oraz z troskami i dążeniami naszych młodzieńców. W rozeznaniu pomaga załączona encyklopedia, do której mamy natychmiastowy dostęp, gdy pojawia się nowy, ważny termin. Ponadto Kyoto Winds pozwala szybko przeskakiwać do poznanych już scenek, dzięki czemu chcąc rozkochać w sobie nowego młodzieńca, nie musimy ponownie przewijać tych samych dialogów.

Tytuł zawiera bardzo bogatą warstwę wizualną. Przewijające się obrazki znakomicie oddają piękno odchodzącej właśnie w przeszłość dawnej Japonii i współczesną nostalgię za nią. Dostępnych teł jest naprawdę dużo i przedstawiają wiele aspektów z działalności Shinsengumi oraz miejskiego życia. Również sylwetki naszych samurajów zaprojektowano z dbałością o detale i tak, by ich wygląd idealnie odzwierciedlał charakter każdego z nich. W każdym razie nie mamy tutaj do czynienia z typową cukierkową fanserwisówką, lecz produkcją dla starszego gracza, więc kolory są odpowiednio stonowane, krew leje się strumieniami, a okropnych oblicz stworów z piekła rodem jest zatrzęsienie. Mimo to świat zachował swój koloryt i całkiem miło śledzi się kolejne scenki dialogowe w różnych dzielnicach Kioto. Oczywiście, jak przystało na grę otome, zamiast zalewu kobiecych piersi dostajemy masę męskich torsów, więc należy wziąć to pod uwagę. Z drugiej strony romansowe widoczki można sobie wyłączyć w opcjach. Przyjemność z rozgrywki zwiększa również idealnie skrojony na potrzeby Vity interfejs oraz klimatyczna nastrojowa muzyka.

Hakuoki: Kyoto Winds z założenia jest tytułem dla żeńskiej części graczy, ale ciekawa, krwawa fabuła z historyczną otoczką może przyciągnąć także męskich wielbicieli nowelek. Wprawdzie głównym celem jest podbijanie serc samurajów, lecz warto to przeboleć, by delektować się odchodzącym w przeszłość miejskim klimatem starego Kioto u schyłku epoki szogunatu.