W serii Just Cause nie szukam wciągającej fabuły, jest ona w końcu tylko pretekstem do (w miarę umotywowanego) siania zniszczenia wśród wojsk okrutnego dyktatora. Dlatego też zupełnie nie mam pretensji, że zawarty w dodatku „Sky Fortress” wątek poboczny nie ma nawet cutscenek na silniku gry. W ich miejsce wrzucono delikatnie animowane plansze, pod które podłożono głosy bohaterów - i ma to jakiś swój urok. Inna sprawa, że cała historia jest dość prosta – nad archipelagiem Medici pojawił się ogromny lotniskowiec, skąd wylatują chmary dronów bojowych zbierające krwawe żniwo wśród bezbronnych miejscowych. Czas przenieść destrukcję w przestworza i zdusić zagrożenie w zarodku.

Co prawda Just Cause 3 (PS4) oddało nam rewelacyjny sposób na przemieszczanie się po planszy, jakim jest combo spadochron+wingsuit, jednak nie zdołamy za ich pomocą wlecieć na wysokość podniebnej bazy wroga. Można skorzystać z odrzutowca, ale co zrobimy, kiedy ten zostanie zniszczony podczas walki? Tutaj na ratunek przychodzi Sheldon z prezentem od Dimah – ulepszeniem wingsuita specjalnym surowcem Bavarium. Dzięki temu dodatkowi jesteśmy w stanie startować z ziemi i przyspieszać w powietrzu, jak gdyby Rico nosił plecak odrzutowy. Są ograniczenia i trzeba robić przerwy w korzystaniu z takiego boosta, ale łączymy to wtedy z szybowaniem i uzyskujemy nie tylko wygodny, ale też sprawiający masę frajdy nowy sposób na przemierzanie świata.

Możecie powiedzieć – jak to wygodny, przecież wciąż możemy tylko przyspieszać i szybować, mało w tym finezji. Twórcy o tym pomyśleli i pozwolili nam zwalniać, zrobić szybki nawrót czy nawet zatrzymywać się w locie, by zaraz wystrzelić do góry. A jak się wykażecie w kilku nowych wyzwaniach, to jeszcze bardziej zwiększycie możliwości manewrowe. Natkniemy się też na wiele wieżyczek z rakietami samonaprowadzającymi, od których uciekniemy specjalnym unikiem. Pozostaje tylko jedna kwestia – przecież podczas szybowania nie można było atakować wrogów. Na szczęście i tutaj deweloper przygotował coś specjalnego.

Nasz nowy kombinezon wyposażony jest w karabinki i wyrzutnię rakiet, wszystko z nielimitowaną amunicją. Efekt jest taki, że zamieniamy się w żywy odrzutowiec lub… Iron-Mana. Błękitne rakiety i ślady po przyspieszeniu, duża wytrzymałość – Tony Stark byłby dumny. Do celowania trzeba się przyzwyczaić i nie można zawisnąć w powietrzu, by prowadzić ostrzał z jednego miejsca, ale czyni to rozgrywkę jeszcze bardziej dynamiczną - „Sky Fortress” ulepsza Just Cause 3 (PS4) w sposób niemalże idealny dla tego typu zabawy.

Kombinezon to oczywiście nie jest jedyna atrakcja DLC. Mamy trzy misje fabularne, podniebną bazę do przejęcia, kilka nowych wyzwań, karabin zasilany Bavarium i własnego drona do przyzwania, który samodzielnie pomaga z powietrza. Wszystko to można wykorzystać w misjach podstawowej wersji gry, więc zabawimy się dłużej niż te dwie godziny potrzebne do zaliczenia całej zawartości dodatkowej.

Pozostaje tylko pytanie – czy warto wyłożyć na to 49 zł*? „Sky Fortress” nie wygląda na dodatek warty takiej sumy, bo oprócz wingsuita, cała reszta nie oferuje wielu godzin zabawy. Nie wyobrażam sobie jednak lepszego uzupełnienia tego i tak już ogromnego placu zabaw, jakim jest JC3. Jeśli więc uda Wam się wyrwać grę za małe pieniądze, polecam dorzucić te pięć dyszek i nabyć DLC.

*dostępne także jako część przepustki sezonowej (104 zł)