Wspominam o tym nie tyle coby podkreślić „odmienność”, a raczej nakreślić jakie odczucia mam względem Pro Evolution Soccer 2014, które jest zupełnie jak nasza rodzima liga. Zachwyca częścią elementów i powoduje opad szczęk, by po chwili brutalnie sprowadzić nas na ziemię brakami w zawartości.

Pośpiech od zawsze jest złym doradcą. Tym razem jakaś siła nieczysta podpowiedziała osobom decyzyjnym w Konami, że warto się spieszyć i wydać PES 2014 przed premierą konkurencyjnej kopanki. Sęk w tym, że postanowiono także totalnie odświeżyć rozgrywkę i zbudować całość na kompletnie nowym silniku, który wykorzystuje ogromną ilość elementów z Fox Engine stworzonego przez Hideo Kojimę. Nowy silnik, nowe problemy, ale i nowe możliwości, jednak nie w sytuacji w której nie ma się na nic czasu. Wykorzystanie silnika Fox pozwoliło między innymi na niesamowicie realne odtworzenie oświetlenia i jego wpływu na wygląd gry, a zaprzęgnięcie do pomocy Havoka – na kompletnie przebudowanie animacji zawodników. Tak, pożegnajcie się z biegającymi po boisku kołkami, wreszcie mamy do czynienia z meczem, który wygląda bardzo realnie. Piłkarze nie tylko biegają jak ludzie, ale także tracą równowagę przy danych ruchach, są targani realnie mającymi wpływ na nich czynnikami grawitacji, czy chociażby osób trzecich. Wszelakie podkładanie nogi, szarpanie za koszulki, pchnięcia „bodiczkiem” powodują naturalnie wyglądające ruchy. Owszem, czasami gra zgłupieje i zawiesi animację, ale zdarzyło mi się to może dwa razy na cały tydzień grania. Także w tym aspekcie zmiana na oczywisty plus. Ba, nie raz wyszukiwać będziecie smaczków takich jak poruszające się w biegu spodenki i koszulki czy skoordynowana praca rąk przy wstawaniu po wykonaniu wślizgu. Nie ma jednak róży bez kolców.

pes1

Ogromne zmiany dotknęły samej rozgrywki, ale nie każde ukierunkowały ją dobrze. Największym problemem w pełnej wersji gry jest bardzo długi czas reakcji zawodników na to, co chcemy zrobić. O ile można to zrozumieć w momencie gdy jesteśmy osaczeni przez zawodników drużyny przeciwnej, a i sami gramy słabą drużyną, to wybierając wirtuozów futbolu, którzy czekają 3 sekundy by strzelić po tym, gdy wciśniemy odpowiedni przycisk można osiwieć. Strzelić z pierwszej piłki jest niesamowicie trudno, zrobić to dobrze i odpowiednio mocno – jeszcze gorzej. Konami chcąc nadać realnej tonu rozgrywce opóźniło czas reakcji w każdym aspekcie. Zwrotność zawodników nie jest już tak zła jak w wersji demo, gdzie miałem wrażenie kierowanie stukilowym grubasem po zakrapianej imprezie. Trzymając R2 można zwinnie balansować zawodnikami, ale nie wiem dlaczego – nie zawsze. Czasami gra postanowi zrobić wszystko by doprowadzić nas do białej gorączki i każde zagranie będzie poprzedzone sekundą przerwy. Ile to znaczy na wysokich poziomach trudności i grze przez sieć – tego nie trzeba tłumaczyć. Zdarzają się także momenty w których zawodnik nie widzi piłki, która jest obok niego i za nic w świecie nie reaguje na wydawane mu komendy. Ot, „mitowisizm” kompletny. Ponarzekać muszę niestety kolejny raz na zachowanie bramkarzy. Nie pamiętam kiedy ostatni raz mogłem pochwalić ich zachowanie w tej serii. Z początku myślałem, że jest dobrze. Że postępują rozsądnie i rozważnie. Niestety, kilkanaście meczów więcej i opadały mi ręce. Strzał w samo okno? Wyjmą z palcem w tyłku. Strzelcie jednak prosto w nich, z 30 metrów, a piłka przeleci im obok głowy. Bez ich reakcji. I sprawdzałem to kilkukrotnie by wykluczyć dzieło przypadku. Jednak byście nie myśleli, że gra jest słaba.

W tym momencie wkracza syndrom naszej ekstraklasy. Mimo dziwnych zagrań i ewidentnych niedoróbek, które znając Konami – zostaną naprawione w kolejnych łatkach, gra się … niesamowicie miodnie. Każda chwila przypomina mi setki godzin przegranych w Pro Evolution Soccer 6 oraz japońskie odmiany – Winning Eleven - na PlayStation 2. Tegoroczna odsłona ma coś, czego nie da się opisać, a co niesamowicie przyciąga. Duża w tym zasługa nowych elementów gry. Piłka jest teraz osobnym bytem, ma własną fizykę i zachowuje się często tak, że nie da się tego przewidzieć, ale pozwala to nam na prowadzenie ciekawych akcji, nierzadko improwizując. Oczywiście kanapowe granie podnosi walory z gry, bo ciężko uniknąć wrażenia, że produkcja robiona jest pod kanapowe rozgrywki. Dla samotników znalazły się standardowe dla serii tryby gry – Become a Legend, lekko odświeżony Master League (dodano opcję prowadzenia reprezentacji, zmieniono system transferów), możliwość rozgrywania pucharów, lig i rozgrywek międzynarodowych (Copa Libertadores, AFC Champions League, Liga Mistrzów i Liga Europy) oraz dwa rodzaje treningu. Drugi, nowo dodany wprowadzić ma nas w niuanse rozgrywki. Nauczyć jak zastawiać się przy pomocy prawego analoga, jak dryblować (to także zostało zmienione) czy w jaki sposób efektywnie strzelać przy zaawansowanym sterowaniu. Dodano opcję predefiniowanych schematów, które po ustaleniu w menu, możemy odpalić w trakcie meczu wciskając dwa razy L2. Zagranie pod wysuniętego napastnika, który zastawiając się odegrać ma do wchodzącego z drugiej linii zawodnika? To tylko jeden przykład z kilkunastu możliwych zagrań. Rzecz przydatna, ale jeśli mam być szczery - rzadko przydatna.

pes2

Cięcia – słowo klucz w PES 2014. Z racji ogromnego pośpiechu, z gry wycięto niesamowicie dużo opcji. Zacznijmy może od trybu edycji, co z niego wyleciało? Edytor stadionów, co w połączeniu z brakiem jakiejkolwiek areny z La Liga i niecałą dwudziestką wszystkich zakrawa na kpinę. Z gry wyleciała także ogromna ilość twarzy zawodników. Oczywiście Konami obiecało dodanie ich za dramo w Data Packach, ale … kupując produkt za określoną cenę nie czeka się później kilka miesięcy by cieszyć się tym, czym gra miała być w oryginale. No i na dokładkę ten nieszczęsny tryb sieciowy. Nie dość, że na premierę dostępna była łatka, która go dopiero odblokowała, dodając potrzebne tryby gry, to jeszcze jest ich zatrważająca ilość. Master League Online i opcja rozegrania zwykłego meczu rankingowego. Kiedyś, gdzieś w przyszłości pojawić ma się 11 na 11 na który ludzie czekają, ale wątpię, by ktoś miał na tyle cierpliwości, jeśli planuje grać w sieci. Niesamowicie długi czas oczekiwania na wyszukanie przeciwnika, lagi w rozgrywce i przerywane połączenie. Rzekłbym – nic do czego nie są przyzwyczajeni gracze trwający przy tej serii. Jest jeszcze parę spraw niezmiernie mnie irytujących. Raz – powtórki które działają chyba w 15 klatkach na sekundę. To jest niesamowite jak ten element jest niezoptymalizowany. Doprowadziło to do tego, że praktycznie ich nie oglądam, błyskawicznie wszystko mijając. Sprawa numer dwa – dziwne przycięcia animacji w trakcie gry, najczęściej pod bramką gdy na ekranie znajdują się prawie wszyscy zawodnicy. Rozumiem, że to nowy silnik, ale żeby tak poskąpić optymalizacji i szlifów – nie do pomyślenia. No i ostatnia rzecz – menu gry w każdym aspekcie jest ogromnie niefunkcjonalne, niewygodne i działa bardzo wolno (ba, nawet się przycina!). Przywykłem, że Japończycy mają problem z zaprojektowaniem dobrego interfejsu, ale tutaj jest źle i to bardzo.

pes3

Widać, że Pro Evolution Soccer 2014 nie jest skończone i jeszcze dużo pracy przed Konami, jeśli chcą by ta odsłona była grywalna. Są konkretne fundamenty pod kolejną odsłonę, która musi być już lepsza w każdym aspekcie. Jednak w tym roku z PES-em jest niesamowity problem. Trzon rozgrywki jest niesamowicie miodny i dopóki nie zapragniemy grać przez sieć – nie będziemy mieli na co narzekać. Niestety, wszystko co otacza rdzeń jest złe, słabo zaprojektowane i fatalnie wykonane. Jeśli moja entuzjastyczna zapowiedź po Gamescom sprawiła, że ostatecznie z pełną wersją ktoś poczuł się zawiedziony – przepraszam. Nie spodziewałem się, że można aż tak pociąć grę przed premierą.