Tak, DC Universe Online ma do zaoferowania coś więcej, niż tylko fenomenalną licencję i znanych superbohaterów. Czy jednak to wystarczy, by przekonać ewentualnych klientów do comiesięcznego uiszczania opłaty abonamentowej?

Zarys fabularny jest dużo bardziej skomplikowany, niż niektórym z Was mogłoby się wydawać i prawdę powiedziawszy bardzo trudno streścić go w kilku linijkach recenzji. W skrócie, największy wróg Ligi Sprawiedliwych, czyli Lex Luthor, który rozwalił Supermana kryptonitową włócznią, przybywa z przyszłości by opowiedzieć swym dotychczasowym wrogom smutną prawdę. Za "ileśtam" lat, wyszkolone w zabijaniu wojska Brainiaca opanują Ziemię i nic nie będzie w stanie ich powstrzymać. Celem gry nie jest więc opanowanie świata DC Universe Online, a wyszkolenie przez Ligę Sprawiedliwych armii nadludzi, którzy w przyszłości będą musieli stawić czoła wrogiemu najeźdźcy. Pomysł całkiem zacny i ambitny. I choć nie udało się wprowadzić go do gry tak zgrabnie, jak moglibyśmy tego chcieć, to całość absolutnie nie przeszkadza w rozgrywce, będąc jednocześnie całkiem niezłym powodem ku temu, by w ogóle przygodę z DC Universe Online rozpocząć.

...można zapomnieć o bożym świecie. Kreacja bohatera przebiega na wybrany przez gracza sposób. Możemy wybrać jednego z 15 proponowanych nam przez grę superbohaterów, wśród których znajdą się największe ikony uniwersum DC. Co ciekawe, będziemy mogli zmienić im płeć i nieco zmodyfikować ich podstawowe umiejętności, w związku z czym nic nie stoi na przeszkodzie, by szalony Joker nagle stał się... Jokerzycą! Drugi ze sposobów, który polecam zresztą wszystkim rozkoszującym się DC Universe Online, to wykreowanie swojego bohatera od podstaw. Wybieramy płeć, wybieramy specjalne umiejętności oraz orzekamy czy chcemy poruszać się przy pomocy super-dopalacza, dalekich skoków czy najzwyczajniej w świecie pragniemy latać. Potem trochę szperania w strojach postaci, trochę wybierania głównej broni i specjalne moce. Opcji jest więc naprawdę dużo i każdy fan cRPG, który na tworzeniu postaci, chociażby w Oblivionie, potrafił spędzić długie godziny, grając w DC Universe Online powinien poczuć się jak w domu. Na samym końcu czeka nas oczywiście wybór strony "konfliktu", po której się opowiemy. Oraz wybór nadzorcy. Bohaterowie z natury dobrzy reprezentowani są przez wieśniackiego Supermana, trochę mniej wieśniackiego Batmana i Wonderwoman, której prawdopodobnie nikt nie wybierze jako swojej mentorki. Bohaterowie źli do szpiku kości to z kolei Joker (mój ulubiony!), Lex Luthor oraz nieznana mi do momentu odpalenia DC Universe Online Circe. Pamiętajcie, wybór danej strony konfliktu i odpowiedniego bohatera "przodowego" bezpośrednio determinuje zlecane Wam zadania oraz questy! Superman i Batman mają dla Was zupełnie inne zadania nawet mimo tego, że stoją po tej samej stronie barykady. Miejcie to na uwadze.

Sam fakt wrzucenia akcji DC Universe Online do wspaniałego świata znanego z kart komiksów DC daje grze odpowiedni start. Nie biegamy bowiem po nieznanym nam świecie. Zdarza się też, że przy niektórych miejscówkach mimowolnie pod nosem mówimy sami do siebie: "Cholera, przecież widziałem to w komiksie X" lub "Przecież ta miejscówka była w Arkham Asylum!". W DC Universe Online odwiedzimy bowiem wiele miejsc, które do tej pory mieliśmy okazję poznać tylko z papierowych książeczek, że napomknę tylko o Metropolis czy mrocznym Gotham, z więzieniem Arkham Asylum na czele. Całość wydaje się być wykreowana bardzo pieczołowicie, i choć grafika faktycznie nie zachwyca, co w grach MMO jest raczej standardem, to w ostatecznym rozrachunku zwiedza się świat DC Universe Online bardzo przyjemnie.

Questów jest dużo. Nie ma oczywiście mowy o takim ich zatrzęsieniu, jakie występuje w Azeroth, czyli świecie rządzącego niepodzielnie World of Warcraft, ale i tak w DC Universe Online jest co robić. Przynajmniej do pewnego czasu. Zadania przyrównać można do serii mini-fabuł, które Sony Online Entertainment sprzedało nam w pakiecie w jednej grze. Każde zadanie ma swoje podłoże, że tak to ujmę, historyczne. Każde też musi mieć w tle głównego sprawcę zamieszania, z którym ostatecznie jesteśmy zmuszeni się zmierzyć. Co jednak ważniejsze, wszystkie questy, oczywiście w przypadku poprawnego ich wykonania, nagradzane są ogromna ilością punktów doświadczenia. Wniosek? Gra zachęca do wypełniania zadań zamiast nieustannego "grindowania" postaci. Za wykonanie całego questu otrzymujemy zazwyczaj kilkaset punktów doświadczenia, co znacząco przybliża nas do kolejnego levelu. Niestety dla fanów pakowania postaci, za jednego przypadkowo zarżniętego przeciwnika otrzymujemy symboliczną wręcz ilość punktów doświadczenia, przez co wylevelowanie bohatera w taki sposób stałoby się procesem trwającym... nie wiem... 6-8 miesięcy?

W związku z taką charakterystyką rozgrywki, DC Universe Online jawi nam się jako gra piekielnie łatwa, prosta, krótka jeśli chodzi o dojście do jej fabularnego zakończenia i przyjemna. I taka w istocie jest. Jeśli się uprzesz, 30 poziom doświadczenia nabić możesz i w 7 dni. Sam "Ending", czyli rozwiązanie fabularne, po którym możesz już beztrosko hasać w świecie gry i eliminować kolejnych graczy, osiągniesz w podobnym czasie, może w kilka dni dłużej. Rozwój postaci przebiega na dwa sposoby. Otrzymujemy specjalne Power Points oraz Skill Points. Te pierwsze wydajemy na specjalne umiejętności podzielone w trzech drzewkach rozwoju (wśród nich są kultowe zagrania pokroju laseru z oczu Cyclopsa czy innych batarangów), choć trzeba zaznaczyć, że niektóre z nich odblokowujemy dopiero po "nabiciu" 10 poziomu doświadczenia. Skill Points mają z kolei polepszyć nie tylko nasze umiejętności walki wręcz, której system momentami przypomina najczystszej krwi hack'n'slash, ale także wpłynąć na atletyką oraz ostateczną szybkość poruszania się naszego bohatera. Nie będę wchodzić w szczegóły i zagłębiać się w cały system rozwoju postaci, bo ani mnie nie starczyłoby siły na pisanie, ani Wam na czytanie tego wszystkiego. Powiem tylko, że jeśli ktoś spodziewał się pobieżnego potraktowania tematu, najzwyczajniej w świecie się zdziwi.

Jak przebiega walka? Dosyć klasycznie. Całość stanowi połączenie systemu walki rodem z World of Warcraft ze specjalnymi umiejętnościami oraz atrybutami ofiarowanymi nam przez przedmioty. Całość sprowadza się do naparzania w przyciski pada z niesamowitą prędkością (im szybciej, tym lepiej!) oraz wyczekiwaniem na zakończenie "chłodzenia" się specjalnych umiejętności czy czarów. Walki pełne są przeróżnego rodzaju rozbłysków i wyładowań energetycznych, które początkowo mogą wywołać wśród graczy uśmieszek politowania, jednak z czasem można się do nich przyzwyczaić. System lokowania się na przeciwnikach zrealizowany został wzorowo. Dawno już nie grałem w tytuł, w którym targetowanie oponentów przebiegałoby tak sprawnie i koncertowo. Nie ma mowy o lokowaniu się na kimś, kogo nie bierzemy pod uwagę. Nie ma także mowy o wciąganiu poprzez błędy owego systemu do bitwy grupy przeciwników, której na początku potyczki nie braliśmy pod uwagę. W wersji PC, która obsługiwana jest klawiaturą i myszką, jest to podobno duży problem. Jednak posiadacze PS3 mogą spać spokojnie, w tym elemencie konsolowa wersja już dużo bardziej dopracowana. W DC Universe Online znajdziemy areny, w których będziemy mogli zmierzyć się z przeciwnikami online. Częstokroć nie chodzi jednak o zwykłe wyeliminowanie wroga, a utrzymanie kontroli nad strategicznym miejscem na mapie. Można też zorganizować specjalne walki z wykorzystaniem kluczowych dla uniwersum DC postaci, które uprzednio trzeba jednak odblokować. Każda z nich posiada w miarę zrównoważony system umiejętności i mocy, przez co starcia w tym trybie, zwanym Legends, potrafią być naprawdę długie i zacięte.

Najważniejsze jednak jeszcze przed nami. Otóż DC Universe Online stawia na posiadanie dobrych przedmiotów. Słowem, jeżeli masz 15 poziom doświadczenia i udało Ci się zdobyć naprawdę kozackie itemy, nic nie będzie stało na przeszkodzie, byś ostatecznie zdmuchnął teoretycznie silniejszego, bo posiadającego aż 20 czy 25 poziom doświadczenia, oponenta. Niektórzy uznają to za policzek w twarz dla wszystkich graczy żmudnie pracujących na levele, inni z kolei ucieszą się i przyklasną pomysłowi Sony Online Entertainment. Lepiej szukać dobrego sprzętu niż levelować postać, albowiem korzyści płynące z rozwijania odpowiednich umiejętności specjalnych nie są tak znaczne, jak te płynące z naprawdę dobrych itemów będących "na stanie" naszego bohatera. Poza tym, do dyspozycji otrzymujemy klasyczne Raidy, które wykonywać możemy w ośmiu jednocześnie. W Alertach walczymy z kolei w czwórkę, a Duo, jak sama nazwa wskazuje, wykonujemy we dwóch. I to tutaj tkwi największe wyzwanie rzucane graczom przez DC Universe Online, szczególnie po osiągnięciu 30 poziomu doświadczenia i włączeniu opcji Hard Mode. Tylko ile można?

Nie będę specjalnie odkrywczy w podsumowaniu, ale też inny werdykt byłby dla DC Universe Online krzywdzący. Jak każda gra MMO, także i propozycja Sony Online Entertainment cechuje się większymi i mniejszymi błędami lub nieścisłościami. Można narzekać, że zbyt szybko jak na MMO, gra odkrywa przed nami swoje karty. Można krzyczeć, że SOE musi się bardzo postarać, by gra nie podzieliła losu upadłych już tworów online'owych. To wszystko jednak rzeczy oczywiste. Najważniejszym w tym momencie jest, ile Sony Online Entertainment zarobią na recenzowanym tutaj tytule i ile będą mogli weń zainwestować nie z nadzieją, a pewnością, że owa inwestycja zwróci się z nawiązką. W związku z tym gra potrzebuje nie tylko klientów na płytkę, ale także graczy mających powód, by opłacić miesięczny abonament. Niestety, straszliwie szybkie levelowanie postaci (30 poziomów w 7 dni?) w połączeniu z odrobiną nudy, która dopadła mnie już po niespełna 2 tygodniach testowania DC Universe Online, nie wróżą niczego dobrego. Mimo to, dam tytułowi szansę i opłacę abonament na kolejne dni. W końcu niecodziennie możemy stać się wirtualnym superbohaterem...