Echochrome II to z pozoru prosty sequel popularnej gry logicznej. W tym konkretnym przypadku posiadanie kontrolera ruchowego PlayStation Move jest absolutnie obligatoryjne, by w ogóle myśleć o rozpoczęciu rozgrywki. Inna sprawa, że jest on na tyle precyzyjny, iż wprost idealnie sprawdza się jako przewidziana przez producenta latarka. Musicie bowiem wiedzieć, że w tej grze nie przyjdzie Wam sterować przy pomocy pałeczki poczynaniami widocznego na obrazkach ludzika, a umiejętne manipulowanie światłem oraz cieniem. Tak, w Echochrome II nie będziemy skupiać się na widocznych na ekranie bryłach, lecz rzucanych przez nich cieniach oraz odpowiednim kącie ustawienia latarki, czyli Move, względem klocków. Będziemy nakierowywać światło na klocki pod takim kątem, by w tle pojawił się konkretny kształt, niejednokrotnie w postaci pieska, króliczka czy węża, po którym ludek będzie mógł "przejść".

Przepis na sukces jest prosty. Minimalistyczne tło, zbiór porozrzucanych bez ładu i składu klocków oraz gracz siedzący wygodnie w kanapie, trzymający jednocześnie magiczną różdżkę Sony. Na samym początku możemy być nieco zdezorientowani, albowiem klocki nie układają się w żadną logiczną całość. Dopiero w momencie zmierzenia ich światłem latarki uświadamiamy sobie, iż cienie mówią nam zupełnie coś innego, niż widoczne na ekranie bryły. Główny bohater gry, ile można go tak nazwać, to czarny ludzik żywcem wyciągnięty z zeszytów polskich gimnazjalistów. By odnaleźć jego drogę do domu, na każdym kolejnym poziomie musimy wyczaić odpowiednie ustawienie kontrolera PlayStation Move w przestrzeni po to, by cienie złożyły się w logiczną całość umożliwiającą dotarcie mu do drzwi. Brzmi prosto, prawda? Cóż, rzeczywistość okazała się jednak dużo bardziej brutalna, niż początkowo zakładałam...

Po pierwsze i najważniejsze, różne kształty cieni inaczej wpływają na zachowanie naszego sympatycznego ludzika. Cień prostokątny zawsze oznacza drzwi, do których musimy dotrzeć lub takie, przez które przechodzimy i wyskakujemy w zupełnie innym miejscu. Okrągły cień imituje z kolei coś w rodzaju trampoliny, dzięki czemu nasz ludzik będzie mógł ominąć cieniste przeszkody lub przeskoczyć nad cienistą rozpadliną. Inna sprawa, że przy nieodpowiednim ustawieniu latarki, chłopek może zwyczajnie spaść w dół, co kończy się dla niego śmiercią, a dla gracza oznacza przymus rozpoczęcia poziomu od nowa. Gdy dołożymy do tego kilka innych opcji oferowanych przez grę, całość jawi nam się jako naprawdę przyjemne i rozwijające ćwiczenie nie tylko umysłu, ale także orientacji przestrzennej. Echochrome II mogłoby z powodzeniem, oczywiście z odpowiednimi poprawkami, służyć uczniom szkół podstawowych oraz gimnazjów jako przystępny, lekki i przyjemny wstęp do nauki geometrii, także zakup tego tytułu dla swojej pociechy można tłumaczyć także względami edukacyjnymi. Trochę na wyrost, ale co tam.

Inna sprawa, że poziom trudności Echochrome II rośnie z każdym kolejnym poziomem, tak więc o "łatwej" nauce możemy mówić tylko do pewnego momentu. Pierwsze epizody podróżnicze ludzika rozwiązujemy w biegu. Nie nastręczają one zbytnich trudności, służąc bardziej za interaktywny tutorial mający za zadanie zapoznać gracza z zasadami panującymi w świecie Echochrome II. Im dalej jednak w las, tym trudniej. A końcowe poziomy to już totalna logiczna jazda bez trzymanki i trzeba wykazać się nie lada orientacją przestrzenną, by doprowadzić ludka do szczęśliwego końca. Jeśli znudzi nam się przeprowadzanie ludzika z punktu A do punktu B, zawsze można spróbować poszukać "ech", czyli bliźniaczo wyglądających, choć zdecydowanie mniej wyrazistych pod względem nasycenia czerni, lustrzanych odbić naszej postaci. Jakby tego było mało, gra oferuje możliwość zabawy w kolorowanie kolejnych klocków, a także oddaje do naszej dyspozycji edytor poziomów, w którym sami możemy według własnego uznania poukładać plansze, lub najzwyczajniej w świecie oprzeć się na dokonaniach twórców i jedynie wprowadzić niezbędne naszym zdaniem poprawki lub utrudnienia. Jak więc widzicie, Echochrome II, mimo że kosztująca jedynie niecałe 50 PLN gra z PlayStation Network, oferuje naprawdę wiele różnych wariantów zabawy, co w sumie rzadko zdarza się w tytułach udostępnianych w formie cyfrowej.

Całość pociągnięta została minimalistyczną, acz bardzo przyjemną dla oka kreską. Z oczywistych względów Echochrome II nie może aspirować do miana graficznego czy dźwiękowego killera, ale powiedzmy sobie szczerze - przecież nie o to w tej grze chodzi. Sterowanie przy pomocy kontrolera ruchowego PlayStation Move jest intuicyjne i sprawdza się w grze Sony doskonale. Nie zauważyłam żadnych lagów czy opóźnień w przełożeniu ruchów kontrolera na ekran. Inna sprawa, że gra jest raczej mało dynamiczna, więc nawet gdyby takowe występowały, raczej nie miałyby przełożenia na rozgrywkę. Ze spraw technicznych należy wspomnieć także o profesjonalnie zrealizowanej polskiej wersji językowej, dzięki czemu nawet dzieciaki, do których gra niejako jest adresowana (PEGI 3+), połapią się w zasadach rządzących grą oraz niuansach sterowania ruchowym kontrolerem. Wielki plus dla polskiego oddziału SCE!

Czy warto kupić Echochrome II? Jeżeli lubujesz się w logicznych łamigłówkach i posiadasz kontroler PlayStation Move, zdecydowanie tak. Na dzień dzisiejszy trudno wskazać mi na rynku tytuł, może prócz Tumble, który w takim stopniu wykorzystywałby zalety kontrolera Sony przy jednoczesnej frajdzie płynącej z rozgrywki. Gra posiada też bardzo ciekawą właściwość. Potrafi skutecznie przyciągnąć do siebie i zatrzymać na dłużej osoby, które do tej pory nie miały z konsolową rozrywką nic wspólnego. To bardzo dobry tytuł zarówno dla graczy hardkorowych pragnących rozruszać swoje szare komórki, jak i świetna logiczna zabawa dla całej rodziny. I tylko żal, że Echochrome II nie oferuje możliwości rozgrywki w 3D. Wtedy to byłaby dopiero logiczna orgia na ekranach naszych telewizorów...