W ostatnich latach nie możemy narzekać na brak porządnych i ciekawych wyścigów. Na rynku pojawiło się kilku niezależnych deweloperów tworzących mocne tytuły, a jednocześnie wciąż swoimi produkcjami obdarowują czołowe studia AAA. Najlepszym rozwiązaniem na masę gier jest wyróżnienie z się z tłumu i pewnie właśnie z tego powodu Ivory Tower postanowiło znacząco rozszerzyć zestaw pojazdów, oferując wyścigi na wodzie oraz w powietrzu. Twórcy nie zdecydowali się na zwiedzanie nowego kraju lub wyruszenie na kolejny kontynent, więc tytuł ponownie zaprowadza graczy do Stanów Zjednoczonych, ale mapa została przebudowana od podstaw, by móc w pełni wykorzystać wszystkie atuty transformacji.

Wystarczy zaledwie kilkanaście minut, by otrzymać w The Crew 2 dostęp do trzech głównych środków transportu – samochodu, samolotu oraz motorówki - i bez najmniejszego problemu za pomocą jednego przycisku zmienić pojazd, płynnie jadąc po ulicy, wzbić się w powietrze, by po kilku sekundach wskoczyć do wody i odpłynąć w stronę zachodzącego słońca. Ekipa odpowiedzialna za grę stworzyła różnorodny świat oferujący lasy, wielkie miasta, czy też sporo górzystych terenów i przemierzanie lokacji to naprawdę spora frajda, która na szczęście nie jest przez deweloperów wymuszona. Interesującym patentem jest opcja płynnego przejścia z rozgrywki do mapy i tym samym widzimy jak nasze auto zmniejsza się, a my zamiast kolejnych drzew obserwujemy już potężny stan – jest to przyjemny dla oka patent, który pewnie kosztował sporo pracy. Mimo wszystko nie należę do graczy-eksploratorów, którzy godzinami przemierzają świat i cieszą oczy każdym skrawkiem trawy, więc po pierwszej ekscytacji skupiłem się na najważniejszym – czyli samych wyścigach, a w tym wypadku nie musimy przedzierać się przez miasta, by włączyć wyścig, gdyż odpalamy atrakcję z menu.

Więcej? A może jednak nie?

Deweloperzy w The Crew 2 nie skupili się na głębokiej opowieści, która napędzałaby rozgrywkę, a zamiast tego progres został oparty na sławie. Na dobry początek otrzymujemy dostęp do czterech „rodzin”, które oferują nam zupełnie inne kategorie wyścigów – Street Racing (rywalizacja na asfalcie), Offroad (zmagania po różnych terenach), Pro Racing (wydarzenia oferujące profesjonalne wyścigi), Fresstyle (luźne współzawodnictwo przepełnione trickami). Gra zachęca do sprawdzania różnych propozycji i nie możecie liczyć na skupienie się wyłącznie na ulicznych wyścigach, bo poszczególne pojedynki w każdej serii są bardzo ograniczone – to jeden z moich największych zarzutów do tytułu, bo gdy przykładowo świetnie bawiłem się jeżdżąc w motorówkach, to po dosłownie kilkunastu minutach miałem ukończone wszystkie dostępne wyścigi i musiałem czasami nawet męczyć się w innych „zbiorach”, by odblokować kolejne wydarzenia na wodzie. Cała rozgrywka w The Crew 2 opiera się właśnie na wspomnianej sławie, a naszym zadaniem jest zdobywanie fanów – możemy to robić za ukończenie kolejnych zmagań lub wykonanie fotki w odpowiednim miejscu. Jeśli jednak nie zamierzacie spędzać godzin na jeżdżeniu od miejsca do miejsca i wykonywaniu zdjęć, to będziecie zmuszeni do sprawdzania niektórych wyzwań, które niekoniecznie muszą przypaść Wam do gustu.

The Crew 2 recenzja

The Crew 2 recenzja

Cztery wspomniane przeze mnie kategorie to oczywiście dopiero początek, bo w każdej znajdują się specjalne podkategorie, w których można wyróżnić: street race, drift, drag race, hyper car (Street Race), rally raid, moto cross, rally cross (Offroad), aerobatics, jet sprint, monster truck (Freestyle) i power boat, touring car, air race i alpha gp (Pro Racing). W dodatku wszystkie kategorie posiadają specjalne testy (wyzwania), w których musimy przykładowo wykazać się umiejętnościami i przejechać slalom, uciec przez przeciwnikiem, czy też rozpędzić auto do odpowiedniej prędkości w okolicy fotoradaru – za wszystkie sukcesy zgarniamy części, gotówkę i sławę. Opcji jest naprawdę mnóstwo, więc nietrudno znaleźć przyjemne propozycje, ale również te totalnie nieodpowiadające naszym preferencjom. W grze znalazł się także Live Xtrem Series, czyli pokazowe wyścigi, które dzielą się na kilka części – przykładowo rozpoczynamy walkę na asfalcie, później wskakujemy w motorówkę, a na końcu mamy okazję sprawdzić bezdroża. Niestety, twórcy przygotowali zaledwie pięć (nie licząc finału) takich aktywności, więc trudno nie odnieść wrażenia, że choć studio skupiło się na liczbie poszczególnych kategorii, to jednak w wielu wypadkach brakuje samego „mięsa”, czyli poszczególnych wyścigów. Gra ma oczywiście swój koniec, który w dość klasyczny dla gier Ubisoftu sposób pozwala zmierzyć się na początku z czterema liderami „rodziny”, by na końcu móc wziąć udział w wielkim finale, który jest w zasadzie ukoronowaniem rywalizacji, ponieważ daje możliwość zakosztować w najważniejszym elemencie tytułu, czyli dynamicznej jeździe ze zmiennymi pojazdami.

Podczas rozgrywki wielokrotnie zastanawiałem się, czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby zaoferowanie mniejszej liczby poszczególnych podkategorii, a stworzenie większego zestawu poszczególnych wyścigów? Z jednej strony tak, z drugiej niekoniecznie, bo nie możemy zapomnieć, że autorzy zamierzają rozwijać tytuł przynajmniej przez rok, a wszystkie dodatki w tym wypadku otrzymamy za darmo. Nie będzie raczej wielkim zaskoczeniem, gdy The Crew 2 podąży drogą Rainbow Six Siege, czy też For Honor i tytuł będzie rozszerzany oraz ulepszany przez wiele kolejnych miesięcy – już pierwsza część otrzymała kapitalne wsparcie i pewnie w tym wypadku nie będzie inaczej.