Football Manager to prawdziwa legenda i aktualnie najlepszy przedstawiciel gatunku menadżerów piłkarskich. Sports Interactive na przestrzeni ostatnich 13 lat próbowało swoich sił w zaoferowaniu gry fanom konsol, jednak trudno w tym wypadku mówić o wielkich sukcesach. W ostateczności ostatnie dwa sezony spędziłem na smartfonowym FM-ie, więc w dniu zapowiedzi produkcji na Nintendo Switcha wiedziałem, że muszę sprawdzić ten tytuł.

Bolesne początki rokującego trenera  

Duży Football Manager na konsolach to marzenie wielu graczy. Produkcja oferuje pełną karierę, tworzenie zespołu oraz serię najróżniejszych wyzwań, jednak nie będę ukrywał, że po zainstalowaniu tytułu rzuciłem się na tę pierwszą opcję – w końcu Gruszczyk musi poprowadzić Bayern Monachium do potrójnej korony. I tutaj pojawił się pierwszy kubeł zimnej wody, bo chociaż pozycja posiada licencje na zawodników, to już w „Niemieckiej 1 lidze” znajdziecie „Bayern” zamiast „Bayern Monachium”, „Dortmund” zamiast „Borussia Dortmund”, czy też „Gelsenkirchen” zamiast „FC Schalke 04”. Nie ma tutaj nawet mowy o Bundeslidze, bo jak wiadomo Sports Interactive nie może pochwalić się licencją na ligę, jednak już LOTTO Ekstraklasa prezentuje swój kunszt z pełnymi herbami i prawie pełnymi nazwami. Brak logotypów drużyn nie przeszkadza oczywiście w samej grze, bo wybierając przykładowo Real Madryt lub też wspomnianych wcześniej Bawarczyków, otrzymacie dostęp do pełnego składu.

Następnie rozpoczyna się pierwsza zabawa – szybkie stworzenie postaci, wybranie koloru włosów, dopasowanie wzrostu czy też fryzury nie ma oczywiście głębszego znaczenia, ale już w tym miejscu pojawiła się moja pierwsza obawa… Czcionka. Football Manager Touch 2018 został skrojony dla Nintendo Switcha, ale tytuł bardzo często zalewa gracza napisami, które na małym ekranie trudno odczytać. Nie jest to oczywiście problem, gdy mamy „nos na sprzęcie”, ale podczas ostatnich podróży kilkukrotnie spotkałem się z niegodnością wynikającą właśnie z oddalonego ekranu.

Football Manager Touch Switch recenzja

Football Manager Touch Switch recenzja

Football Manager Touch Switch recenzja

Gra wspiera trzy tryby Nintendo Switcha, jednak trudno mi wyobrazić sobie, by ktokolwiek spędził z tytułem więcej niż 15 minut na dużym telewizorze, ponieważ kontrolowanie wszystkich zakładek boleśnie potwierdza, dlaczego Football Manager nie trafił na PlayStation 4 i Xboksa One. To jest niemal niegrywalne i choć pewnie znajdą się osoby, które napiszą „Grucha, do wszystkiego można się przyzwyczaić”, ale szczerze? To nie jest przyjemne. Korzystając z lewego analogu na ekranie pojawia się kursor, dzięki któremu możemy wywołać aktywację. Działa to topornie, za długo i jest po prostu uciążliwe. Jak w tej sytuacji czerpać radość z tytułu? Za pomocą ekranu dotykowego… Choć nawet w tym miejscu nie jest idealnie, bo przez kilkanaście godzin rozgrywki nigdy nie trafiłem w suwak odpowiedzialny za sprawdzenie składu - co jest moim zdaniem nierealne, więc chcąc nie chcąc od czasu do czasu trzeba wykorzystać „myszkę”. W rezultacie pierwszy sezon to męczące uczenie się nawyków – gdzie można kliknąć? Jak można kliknąć? Lub po prostu szukanie odpowiednich opcji, bo odniosłem wrażenie, że niektóre z zakładek zostały sprytnie przez deweloperów upchane i w rezultacie są w trakcie pierwszego sezonu trudne do odnalezienia. Tej gry trzeba się po prostu nauczyć.

Każda porażka pozwala przygotować się na sukcesy

Trochę ponarzekałem, trochę pomarudziłem, ale nawet w takich okolicznościach dosłownie w kilka dni ograłem dwa sezony Bayernem Monachium i dwukrotnie zatrzymałem się na półfinale Ligi Mistrzów. Jeśli jesteście spostrzegawczy, to pewnie doskonale wiecie, na kogo wpadłem i kto przekupił sędziów, ale nie jest to akurat dobre miejsce na lament Bawarczyka…  Football Manager Touch 2018 pomimo wspomnianych wad oferuje naprawdę dobrą symulację, w której nietrudno się zatracić.

Tutaj bez problemu stworzymy skład korzystając z gwiazd, a jeśli wybierzecie drużynę napędzaną szejkowymi dolarami, to możecie w pierwszym sezonie zadbać o kilka grubych transferów. W międzyczasie będziecie negocjować, odpowiecie na plotki transferowe, będziecie motywować swoich podopiecznych, wyślecie scoutów na mecze Legii Warszawa, by pośmiać się z przedstawionych raportów, a później dokładnie rozplanujecie taktykę, zadbacie o małe detale dotyczące krycia rywali, przygotujecie kilka taktyk, zaś podczas meczu będziecie sprawdzać kondycję, oglądać mecze prezentujące silnik 3D, a podczas powtórek zarzucicie sobie klasyczne, biegające po ekranie „kropki”. Każdy z piłkarzy jest prezentowany przez blisko 40 statystyk, możemy sprawdzać jego pozytywne oraz negatywne morale, analizować atrybuty, zagłębiać się w przygotowane raporty, czy też wyrzucić grajka na rynek transferowy. W trakcie rozgrywki zajmujemy się składem, taktyką, przeglądamy szczegółowe dane, mamy okazję sprawdzić sztab lub ustalić treningi. Podczas tworzenia taktyk wybieramy nie tylko układ zawodników (typu 4-2-3-1), ale również intensywność rozgrywki, mentalność, styl gry oraz możemy oczywiście wydawać polecenia - czyli ustalamy tempo, grę na czas, odbiór piłki, swobodę taktyczną, bezpośrednie podania, grę przy przeciwniku, drybling, swobodę ruchu, jak też decydujemy się na jeden z wariantów rozegrania piłki. Szczegółowe polecenia mogą otrzymać od nas również poszczególni gracze i tutaj przykładowo Cristiano Ronaldo otrzyma instrukcje dotyczące gry przy przeciwnikach, odbioru piłki, swobody ruchu, podań, również tych ryzykowanych, dryblingu, strzałów czy po prostu możemy mu wskazać piłkarza, którego ma kryć.

Z własnego doświadczenia wiem, że każdą porażkę będziecie przeżywać (nie ładujcie zapisów rozgrywki!), a po triumfie zaczniecie szukać w lodówce szampana z truskawkami. Tytuł oferuje emocje, których trudno szukać na dzisiejszej generacji konsol, bo produkcja pod względem rozgrywki to kapitalne, piłkarsko-menadżerskie doświadczenie. Nie można tutaj mówić o wersji jeden do jednego względem PC (brak otoczki przedmeczowej – rozmów z piłkarzami/szefami), jednak mając spore doświadczenie z ostatnimi „małymi odsłonami” mogę śmiało powiedzieć, że gra jest znacznie bardziej rozbudowana od tytułów przygotowanych na Androida. Wersja na Nintendo Switcha ma jeszcze jeden spory plus – twórcy zadbali o polskie napisy, które ułatwiają rozgrywkę.

Football Manager Touch Switch recenzja

Football Manager Touch Switch recenzja

Football Manager Touch Switch recenzja

Recepta na zwycięstwo? Przyzwyczajenie

Football Manager Touch 2018 na Nintendo Switch totalnie wyleczył mnie z marzeń o serii na PlayStation 4 i Xboksie One. Rozgrywka na platformie Nintendo jest możliwa, ale pierwszy sezon będziecie się uczyć nie tyle samej rozgrywki, czy też systemów, lecz po prostu kontroli. Z każdym kolejnym miesiącem jest znacznie lepiej- łatwiej - jednak właśnie z tego powodu produkcja może już na samym początku odrzucić graczy, którzy nie chcą się męczyć. Jak będzie później? Bardzo przyjemnie, bo Football Manager to mimo wszystko Football Manager, który sprawił, że moja majówka upłynęła pod znakiem walki o potrójną koronę. Tytuł potrafi wymęczyć, a każda kontuzja kluczowego zawodnika dobitnie boli i właśnie z tego powodu mam spory problem z oceną. Pierwsza połowa mocno męczy (spartaczona kontrola), ale druga sprawia już sporo radości (kapitalna rozgrywka), więc w ostateczności mogę polecić tytuł wiernym fanom marki, którzy zacisną zęby i poświęcą jeden sezon na naukę. Reszta? Może, ale pamiętajcie o drugiej połowie… Będzie przyjemnie.