Sony skupia się w ostatnich miesiącach niemal wyłącznie na promocji hitów zmierzających na PlayStation 4 i PlayStation 4 Pro, więc obawiam się, że niektóre małe perełki mogą zaginąć w odmętach takich hitów jak zbliżający się God of War. Właśnie z tego powodu nieczęsto miałem okazję słyszeć o Moss, a jest to jedna z ciekawszych propozycji debiutujących na japońskim sprzęcie.

Wielka przygoda małej myszki

W Moss poznamy losy drobnej myszki o imieniu Quill, która nie była gotowa na wielką opowieść, jednak w obliczu zagrożenia chwyta za mały mieczyk i wyrusza na pomoc swojemu wujowi. Ta historia nie jest specjalnie rozbudowana, nie posiada wielu wyjątkowych momentów, ale jej najmocniejszym aspektem jest forma prezentacji, ponieważ twórcy z Polyarc pozwalają graczowi wsiąknąć w świat baśni. Gra została przedstawiona w formie wielkiej księgi, którą to gracz-czytelnik czyta. Jest to niezwykle ciekawa koncepcja, ponieważ autorom udało się zaoferować opowiastkę, w którą można wsiąknąć. My jako odbiorca opowieści nie jesteśmy wyłącznie jej biernym „oglądaczem”, ponieważ Quill łączy się z nami, dzięki czemu z widza stajemy się prawdziwym graczem... A nawet kimś więcej, ponieważ deweloperzy tworzą ciekawą relację na poziomie odbiorcy z tą małą myszką, która pokazuje, że studio odrobiło zadanie domowe. Polyarc mogło zaoferować kolejną, typową platformówkę, jednak ich pomysł znacząco rozbudowuje typowego przedstawiciela gatunku.

Podczas rozgrywki mamy oczywiście okazję kontrolować filigranowego bohatera, jednak nawet w takiej sytuacji postać posiada własną osobowość. Brzmi to pewnie odrobinę dziwnie, lecz dawno nie miałem okazji poznać tak uroczego stworzonka – Quill czasami się boi, po dobrej współpracy podchodzi do monitora i przybija nam „piątkę”, a gdy za długo nie wykonujemy czynności, wydaje piski zachęcające do działania. To tylko część takich drobnych detali, dzięki który Moss mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Przed sięgnięciem produkcji obawiałem się, że będzie to kolejna, bezpłciowa pozycja na PlayStation VR, ale akurat tym razem zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony.

Moss recenzja

Moss recenzja

Studio również sprytnie wykorzystuje wirtualną rzeczywistość, ponieważ dzięki odpowiedniemu rozglądaniu się, możemy dostrzec z pozoru niedostępne miejsca, czy też za pomocą kontrolera pomóc bohaterowi. Relacja myszka-gracz zostaje rozbudowana w jeszcze jeden bardzo istotny sposób, bo czytelnik może wpływać na wydarzenia - przykładowo przesuwać elementy rozmieszczone po mapie czy też ratować z opałów skromnego wojownika. Twórcy dobrze wprowadzają każdy z elementów, pozwalają się oswoić z nowościami, w pewnym momencie szaleją zmuszając nas nie tylko do kontrolowania Quilla, ale również do interakcji z „baśnią”.

Myszka z ogromnym potencjałem

Wszystkie pozytywne wrażenia są odrobinę zmarnowane przez czysto gatunkowe elementy. Twórcy tak bardzo zajęli się tworzeniem wspomnianej relacji i zapomnieli przy tym o pewnych wyzwaniach. Quill podróżuje po kolejnych lokacjach, ma okazję użyć mieczyka do walki z napotkanymi przeciwnikami, czy też rozwiązuje zagadki środowiskowe, a w tym miejscu deweloperzy w pewien sposób zawodzą. Gra jest zdecydowanie za łatwa, co z jednej strony jest oczywiście zrozumiałe, bo mogę przypuszczać, że tytuł ma trafić w serca młodszych graczy, jednak nie możemy zapomnieć, że PlayStation VR ma pewne ograniczenia wiekowe, a jestem pewien, że nie można tutaj mówić o jakiekolwiek wyzwaniu. Autorzy nie zawodzą pod względem przygotowanej otoczki i właśnie z tego powodu żałuję, że nie zajęli się odpowiednim balansem, czy też dostosowaniem tytułu do znacznie szerszego grona odbiorców.

Opisany powyżej zarzut łączy się z jeszcze jednym – Moss to w zasadzie opowiastka na jeden raz, którą ukończycie w maksymalnie trzy godziny, a pewnie znajdą się gracze, którzy skrócą ten czas o dobre 30 minut. W dodatku twórcy wyraźnie dają nam znać, że produkcja jest wstępem do czegoś znacznie większego, ale oczywiście za kolejne rozdziały tej ciekawej baśni przyjdzie nam pewnie zapłacić – aktualnie studio nie mówi głośno o kontynuacji, bo zapewne twórcy zerkają teraz nieśmiało na wyniki sprzedaży.

Odnoszę mimo wszystko wrażenie, że Moss to jedna z najlepszych propozycji przygotowanych w ostatnich miesiącach na PlayStation VR i jednocześnie jeden z najbardziej niewykorzystanych potencjałów, bo gdybyśmy otrzymali tutaj historię na 7-8 godzin, to moglibyśmy mówić o wielkim hicie… To rzecz jasna tylko gdybanie, bo autorzy musieliby znacząco rozbudować narrację, wprowadzić dodatkowych przeciwników, czy też przygotować kolejne zagadki, jednak trudno odmówić tej grze pewnej świeżości. W rezultacie dość skromnego rozmiaru projekt, cierpi również na brak rozbudowanej walki czy też skromną liczbę oponentów, lecz są to pewnie problemy związane z samą historią, która jest zdecydowanie za krótka.

Pomimo faktu, że tytuł to taki typowy „jednostrzałowiec”, do którego siadasz wieczorem i przed pójściem spać możesz usunąć grę z dysku, twórcom udała się jeszcze jedna rzecz – tylko nieliczne tytuły wyglądają tak dobrze na PlayStation VR. Baśniowy świat prezentuje się uroczo, cieszy oko i zachęca do odkrywania. Projektanci poziomów wykazali się kapitalną pomysłowością, ponieważ Quill jest małą myszką, więc wszystko obok jest często ogromne, a skala została naprawdę dobrze zachowana i odwzorowana. Kapitalnie prezentuje się również animacja, ponieważ ten mikroskopijny heros rusza się czasami niedbale, ma małe problemy z pokonywaniem niektórych przeszkód, a jego ciało reaguje bardzo naturalnie na wydarzenia – studio naprawdę się postarało w tym temacie. To również jeden z nielicznych tytułów przygotowanych dla gogli wirtualnej rzeczywistości, który nie powinien zostać odseparowany od VR, ponieważ cała relacja czytelnik-bohater nabiera kapitalnego rozmachu właśnie dzięki zanurzeniu się w świat wykreowany przez Polyarc.

Moss recenzja

Moss recenzja

Magii nie brakuje

Rozpoczynając ten tekst od początku zastanawiam się nad oceną. To jedna z najciekawszych koncepcji przygotowanych dla PlayStation VR, w którą gra się ze sporą przyjemnością, choć to nieszczęsne, za szybkie zakończenie. Nie jest to najlepsza platformówka czy najlepsza gra logiczna, ale jeden z najciekawszych tytułów debiutujących na japońskich goglach w ostatnich miesiącach. Czy brać za pełną cenę? Można, ale czekanie na odpowiednią promocję to również dobry pomysł, bo Moss oferuje naprawdę przyjemną historię na jeden wieczór. Szkoda, że tylko jeden, bo w dodatku pozostawia spory niedosyt.