SKLEP
Wojciech Gruszczyk 18.02.2018
Fe - recenzja gry. Piękny świat pełen śpiewów
1372V

Fe - recenzja gry. Piękny świat pełen śpiewów

Electronic Arts ma wielkie plany związane z mniejszymi produkcjami. Firma zamierza stale pomagać zewnętrznym zespołom w doprowadzeniu na rynek nietypowych gier, które mają zaintrygować graczy niezwykłym rozwiązaniami. Pierwszym tytułem z programu EA Originals jest Fe, które jest w zasadzie najlepszym przykładem koncepcji Elektroników. To niecodziennie doświadczenia.

Szwedzki Zoink nie ma na koncie wielu wyjątkowych produkcji, ale wpadło na niezwykły pomysł, który musiał zauroczyć szefów Electronic Arts. Fe od samego początku czaruje koncepcją, bo choć gra była nawet dwukrotnie zapowiadana, to jednak od dwóch wielkich prezentacji, nie otrzymaliśmy o tytule wielu informacji. Nie jest to przypadek, bo deweloperzy oferują z pozoru płytką rozgrywkę, która ma jednak głębokie dno.

Wielki świat do odkrycia

Na dobry początek warto wyjaśnić, że Fe to trójwymiarowa platformówka, a dokładnie metroidvania, w której wcielamy się w zwierzaka przypominającego wilka. Nieczęsto mam okazję tłumaczyć takie „podstawy” w recenzjach, ale Fe faktycznie nie otrzymało rozbudowanej kampanii marketingowej i pewnie niektórzy nasi czytelnicy nawet nigdy nie słyszeli o tym tytule. Bohater w tym wypadku nie może liczyć na spokojne życie i wylegiwanie się niezwykłej krainie, ponieważ miejsce to jest atakowane przez tajemnicze postacie, a naszym zadaniem jest powstrzymanie inwazji. Sytuacja jest odrobinę skomplikowana, bo zwierzątko nie posiada rozbudowanego arsenału ciosów, nie dzierży w łapie wielkiego gnata lub nawet nie może zawołać do pomocy starszego brata, a po prostu może… Śpiewać.

To właśnie ten element – wydawanie dźwięków – jest główną atrakcją produkcji, gdyż za pomocą głosu protagonista nawiązuje relacje ze światem przedstawionym. Im mocniej wciśniemy przycisk, tym możemy mocniej zaakcentować swoją pozycję w danym miejscu, jednak od początku należy z rozwagą korzystać ze zdolności.

Choć Szwedzi zapraszają śmiałków do sporego świata, to jak na typową metroidvanię przystało, nie otrzymujemy w Fe na starcie dostępu do wszystkich lokacji. Część poziomów odblokujemy przez zdobywanie fioletowych kryształów, ale znacznie częściej musimy po prostu opierać się na melodyjnych śpiewach z okoliczną zwierzyną, a nawet florą. Na czym to polega? Gdy znamy język napotkanego dzika, możemy za pomocą wspomnianego przycisku nawiązać z nim relację i zyskać pomocnika. Z drugiej strony „rozmawiając” z krzakami możemy przykładowo otrzymać trampolinę i trafić do wcześniej niedostępnej lokacji.

Gra tylko z pozoru daje nam wyjątkową swobodę i pozwala odkrywać świat na własną rękę, bo za każdym razem musimy podążyć wcześniej wyznaczoną przez deweloperów drogą, która w dodatku opiera się na prostych schematach – nowe miejsce, szukamy „pomocników”, rozwiązujemy problemy krainy i możemy podążyć do kolejnego miejsca. Od czasu do czasu warto wrócić jeszcze do wcześniej odwiedzonych etapów, ponieważ uzyskane umiejętności pozwalają dokładniej zająć się eksploracją terenu. Pod względem rozgrywki Fe zaskakuje tylko na początku, a od pewnego momentu czegoś nawet w tym wszystkim brakuje.

Niecodzienne doświadczenie w pięknym świecie

Twórcy idąc drogą legendarnej Podróży oferują opowieść bez jakichkolwiek dialogów, jednak sama fabuła jest bardzo prosta – deweloperzy sięgają po kilka górnolotnych przesłań związanych między innymi z relacjami między postaciami, czy też niszczeniem przyrody, ale nie możecie liczyć na ogromne wzruszenie, czy też głębszą dysputę na temat przedstawionego doświadczenia. Pod tym względem Fe czegoś zabrakło, ponieważ wyraźnie można odczuć, że autorzy chcieli podążyć w stronę wspomnianej gry thatgamecompany, ale Fe brakuje oczekiwanej duszy.

Głównym punktem programu jest oczywiście eksploracja i relacja z napotkaną fauną oraz florą, ale zabrakło mi sensownej rywalizacji. Na naszej drodze napotykamy na tyranów-cyklopów, którzy potrafią zmiażdżyć przeciwników swoimi wielkimi ślepiami, ale bohater nie może z nimi walczyć, a naszą jedyną możliwością jest ukrywanie się w zaroślach i wyczekiwanie na odpowiedni moment do ucieczki. Studio powinno wykorzystać zebrane „języki” i ożywić gameplay, jednak z drugiej strony rozumiem koncepcję: to raczej górnolotna opowieść… Ale jak już wcześniej wspomniałem, grze w tym temacie czegoś brakuje.

Wspomniałem we wstępie, że Fe to „niecodzienne doświadczenie” i świeżo po zakończeniu historii jestem pewien jednego – te słowa faktycznie najlepiej opisują szwedzką opowieść. Twórcy zapraszają gracza do niezwykłego, z jednej strony mrocznego, z drugiej kolorowego świata, który od początku zaskakuje oprawą oraz fantastyczną atmosferą. Studio podzieliło mapę na krainy, które charakteryzują się inną barwą i efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania – stylistyka to jedna z najmocniejszych stron tytułu. Deweloperom  zabrakło „mocy” w przygotowaniu przesłania, ale na szczęście nie zawodzi sam świat, który kilkukrotnie potrafi zaskoczyć. Autorzy sięgają po kilka niespodzianek (jest świetne nawiązanie do Shadow of the Colossus!), które pokazują, że Szwedzi mają pełne głowy pomysłów, jednak gdzieś w tym całym gąszczu krzaków, drzew i zwierzątek zapomniano o wykorzystaniu dodatkowych pomysłów. Studio w zasadzie wykreowało kapitalne miejsce, które powinno zostać obładowane sensowną treścią, ale trudno tutaj mówić o całościowym wykorzystaniu potencjału. 

Szybko, pięknie, trochę mało

Ukończenie Fe to w zasadzie jedno podejście i nie musicie spędzać przy tytule całej nocy. Wydarzenia „pękają” po 4-5 godzinach i nie mogę powiedzieć, że była to dla mnie strata czasu. Tytuł mnie specjalnie nie zachwycił, bo zdecydowanie zabrakło tutaj ostatnich szlifów, pewnego rozbudowania, ale chętnie zobaczyłbym kontynuację, która oferując większe wyzwania, mogłaby zyskać poklask tłumów. To ciekawa opowiastka, która może zainteresować największych fanów gatunku.

Kopię gry dostarczył wydawca – Electronic Arts Polska

Tagi: electronic arts fe recenzja zoink!

Werdykt
Graliśmy na: PS4
  • + Niezwykły świat
  • + Kilka ciekawych pomysłów
  • + Tworzenie relacji bohater-świat
  • - Za krótko
  • - Od pewnego momentu czegoś brakuje
  • - Gdzie to głębsze przesłanie?
Wojciech Gruszczyk
Wojciech Gruszczyk Fe zachwyca światem, kolorami, ale od pewnego momentu zwyczajnie zaczyna brakować konkretniejszej treści. Może kontynuacja wskoczy na znacznie wyższy poziom?
Oceń recenzję
+ +7 -

Miesięcznik PSX Extreme