Brytania, rok 120 n.e.. Imperium rzymskie podbija południe kraju i zamierza zdobyć północną część wyspy wysyłając nań 9. legion składający się z pięciu tysięcy wojowników. Nie podoba się to jednak rdzennym mieszkańcom północy Brytani, którzy postanawiają stawić czoła rzymskiej opresji i powstrzymać najeźdźców za wszelką cenę.

W tej bogatej w fakty historyczne przygodzie wcielimy się w Caradoca (bądź jego siostrę lub brata), mężnego wojownika który bez mrugnięcia okiem potnie wroga na kawałki a jego głowę, rękę czy inną kończynę wykorzysta przeciw kolejnym adwersarzom. Tęskno Wam za klasycznymi beat’em upami? To przygotujcie się na osiem poziomów pełnych lejącej się posoki, latających części ciała, miłych dla oka widoków i przede wszystkim istnego zatrzęsienia wrogów do zabicia. Oto Wulverblade.

Ręka pod ręką

Wulverblade to współczesny przedstawiciel klasycznych mordoklepek. Na starcie wybieramy jedną z trzech dostępnych postaci: “uśrednionego” Caradoca, silnego, acz wolnego Brennusa lub zwinną lecz słabą Guinevere. Każdy z nich bazuje na podobnym schemacie ataków, jednocześnie oferując unikalne umiejętności. Potem już klasyka gatunku: Idziemy w prawo poruszając się w pseudo trójwymiarowej przestrzeni i przy użyciu dość skromnej liczby ataków przebijamy się przez kolejne fale wrogów. Ale to właśnie ta prostota mnie przekonała do debiutanckiego tytułu Fully Illustrated (firma zajmowała się już wcześniej grami, ale to ich pierwszy w pełni samodzielny tytuł). 

Prosta mechanicznie, ale nie prostacka. Tak bym określił system walki w Wulverblade. Przebijając się przez kolejne zastępy wrogich rodów Brytanii oraz rzymskich legionistów nie będziemy używać finezyjnych kombinacji przycisków czy wykonywać efektowne combosy na ekranie (choć i te się zdarzają). Wcielamy się wszakże w typowego, staroszkolnego szkota z rudą brodą więc nie ma co oczekiwać finezji. Lekki atak, skok i tarcza będą naszymi towarzyszami przez większą część rozgrywki. Jasne, przy użyciu drobnych kombinacji przycisków możemy np. Wykonać uderzenie tarczą albo zamachnąć się mieczem w biegu w celu wybicia przeciwników w powietrze, ale tego typu akcje możemy policzyć na palcach jednej ręki. Istotniejszym jest to, że poza tymi akcjami możemy również, wzorem klasyków podnosić przedmioty z ziemi. A jest tu co podnosić, biorąc pod uwagę, że rodowity bryton to bestia krwiożercza nie brzydząca się przemocą, która chętnie odcina kończyny swoim przeciwnikom. Ręce, nogi czy głowy równie dobrze służą za oręż co leżące obok trucheł miecze, sztylety czy widły. Pochlastać członka innego rodu, podnieść jego głowę i rzucić w jego wybrankę życia? Lubię to! Przeciwników możemy nadziewać na pale, jeśli tylko są one obecne na arenie, rzucać w ogniska, uderzać podniesionymi dzbanami czy skrzyniami. 

Poza zwykłą bronią znaleźć na poziomie możemy broń specjalną, którą używamy w ramach silniejszego ataku. Typów broni jest wiele, zadają znacznie mocniejsze obrażenia i w późniejszych etapach gry trafimy nawet na oręż dający nam różne bonusy (jak np. leczenie się poprzez zadawanie przeciwnikom obrażeń). Minusem jednak jest fakt, że tego typu bronie dość szybko się niszczą, więc lepiej obchodzić się z nimi oszczędnie.

Tarcza służy nam oczywiście do obrony przed atakami przeciwników. Zatrzymany w dobrym momencie atak sprawi, że czas zwolni i będziemy w stanie wykonać szybkie, mocne combo na przeciwniku co w późniejszych etapach będzie kluczowe do zwycięstwa. Poza fizyczną obroną możemy również stosować uniki, by np. szybko przeturlać się za plecy opancerzonego wroga niewrażliwego na frontalne ataki. A nie wspomniałem jeszcze nawet o tym, że wraz z zadawanymi razami przeciwnikom napełniamy pasek furii. Po jego wypełnieniu możemy uaktywnić specjalną moc dzięki której nasz protagonista delikatnie podleczy swoje rany, chwilowo staje się nietykalny i zadaje szybkie, silne ciosy każdemu napotkanemu adwersarzowi. Mało Wam? No to jeszcze wspomnę tylko, że Caradoc i spółka mają w rękawie jeszcze jednego asa, a mianowicie watahę wilków, którą można przyzwać raz na cały poziom. Wilki jak to wilki, wpadają, rozszarpują na kawałki widocznych na ekranie przeciwników i uciekają w siną dal.