Polskie niezależne studio Infinite Dreams po raz kolejny dopieściło swoje nieco już leciwe dzieło i wrzuciło je na konsole obecnej generacji oraz pecety. Omawiany dziś Sky Force: Reloaded ma swoje mechaniczne korzenie w gatunku, którego historia jest niemalże tak stara jak cała nasza branża – przykładem może tu być chociażby legendarne River Raid.

Wiadomo jednak, że przez te wszystkie lata gry mocno rozwinęły się nawet w tak skostniałych i klasycznych gatunkach jak scrollowany shoot-em’up. Rzeczone dzieło rzuca nas w swoim samouczku w wir szalonej akcji na najwyższych obrotach – widzimy najlepsze możliwości naszego statku, walczymy z potężnym wrogiem, uczymy się podstawowych zasad rozgrywki i oczywiście giniemy.

Następnie zaś mamy do przejścia 11 misji fabularny oraz 2 zadania specjalne – zaczynamy od pierwszego, by stopniowo za zdobywane medale odblokowywać kolejne. W Sky Force każda misja została oparta o schemat zdobywania tychże czterech odznaczeń, które przysługują nam kolejno za; zabicie 70% wrogów, zabicie 100% wrogów, uratowanie ludzi, przejście misji bez otrzymania obrażeń.

Wydawać by się mogło zatem, że będzie to prosta gierka na 2-3 godzinki i mamy wszystko z głowy. Co nie? Otóż, nie! Każde zadanie ma aż trzy stopnie trudności, które odblokowujemy za zdobycie kompletu medali na poprzednim szczebelku wyzwania. Ponadto każda kolejna misja jest znacznie trudniejsza od ostatniej. Dołóżcie do tego jeszcze system zbierania gwiazdek z zabitych wrogów i zniszczonych elementów otoczenia, które wydajemy jako pieniądze na rozwój naszego pojazdu, a otrzymacie idealny materiał na solidny grind.

Ale za to jaki przyjemny i satysfakcjonujący! Nasz pojazd możemy ulepszać w kilku kategoriach bazowych oraz dodać mu trzy bronie specjalne – wzmacniać będziemy pancerz, działo główne, poboczne, rakietowe, a nawet magnes na gwiazdeczki. Jeśli zaś chodzi o bronie specjalne, te musimy nie tylko kupić i ulepszać, ale za każdym razem gdy ich użyjemy, uzupełniać ich zapasy przed wyruszeniem w bój – co oczywiście kosztuje gwiazdki. Najbardziej pomocna jest wśród nich chyba aktywowana ręcznie tarcza ochronna, która działa co prawda krótko, lecz ratuje skórę w intensywnych sytuacjach.

Ponadto dzieło Infinite Dreams oferuje jeszcze możliwość kolekcjonowania kilku rzeczy. Pierwszą z nich są karty – gdy takową zdobędziesz, korzystasz z jej mocy przez 15 realnych minut, po czym jej magia znika, a ty się możesz cieszyć ładnym obrazkiem w kolekcji. Dalej okazuje się, że nasz podstawowy statek nie jest jedynym, jaki zawiera gra, a nasz obecny pilot to jakiś lamus bez dodatkowych umiejętności. Zabieramy się zatem łapanie fruwających w powietrzu części do składania pozostałych modeli, a wykonując odpowiednie wyzwania (np. zabij 10 000 wrogów), zbieramy punkty prestiżu, które przyciągają nowych pilotów.

Jeśli zaś chodzi o same plansze, te są bardzo ciekawie i klimatycznie zrealizowane – wszystkie trzymają się pewnego określonego motywu, lecz bawią się nim na przeróżne sposoby, co wprowadza taką nutkę ekscytacji przed tym, gdy możemy w końcu po długim grindzie wskoczyć na nową trasę. Bardzo dobrym pomysłem deweloperów było wprowadzenie co jakiś czas małego urozmaicenia w postaci plansz, które zmieniają formułę zabawy – na przykład przez 4 misje walczysz z hordami samolotów, śmigłowców i dział, by w kolejnej nie móc w ogóle strzelać, a jedynym co musisz zrobić to unikać kul z dział przeciwlotniczych.

Jeśli zaś chodzi o warstwę wizualną, tutaj nie ma się do czego przyczepić. Jakoś wszystkich modeli jest bardzo przyzwoita, gdyż łączy w sobie swoistą prostotę, z bardzo ciekawym designem artystycznym. Jest to bardzo ważne, ponieważ dzięki temu gra działa w płynnych 60 klatkach na sekundę nawet gdy na ekranie dzieją się sceny wyjęte z piekła rodem.

Setki pocisków naraz, masa wrogów i wybuchy w tle. Bardzo fajnym motywem jest także to, że środowisko ma kilka warstw głębi, dzięki czemu stosunkowo łatwo wyczuć odległość, wysokość, a na dodatek rozwaleni wrogowie efektownie nurkują w dół. Muzycznie też jest bardzo dobrze – to czego spodziewacie się po takiej produkcji, zdecydowanie tu otrzymacie. Dynamiczne, energiczne brzmienia zachęcą nas do walki z wrogami.

Jeśli zatem stęskniliście się za taką retro przygodą w zwykłe, niezobowiązujące pif paf do samolocików, Sky Force: Reloaded jest grą idealną dla was!