Niewiele miejsc na świecie jest aż tak magicznych i tajemniczych zarazem jak Egipt i to jeszcze do tego starożytny. Nie ma się co dziwić, że twórcy z Ubisoft zdecydowali się umieścić kolebkę asasynów właśnie tam. Lokacja ta daje ogromne pole do popisu. Czy deweloper wykorzystał w pełni albo chociaż w dużej części ten potencjał?

Bohater

W Assassin's Creed Origins wcielamy się w postać Bayeka czyli ostatniego z medżajów. Medżajowie to strażnicy starożytnego Egiptu odpowiedzialni za pomoc obywatelom Egiptu, pilnowanie porządku a także za walkę w obronie kraju czy arcykapłanów. Uważam, że jest to strzał w dziesiątkę ze strony Ubisoft zwłaszcza, że Bayek nie jest postacią płaską bez wyrazu. Choć przez większość gry jest twardym i poważnym gościem to potrafi również rzucić od czasu do czasu jakimś żartem. W wir fabuły pcha go traumatyczne zdarzenie z przeszłości - morderstwo jego jedynego syna. Żądza zemsty to tak naprawdę jedyny powód jego batalii. I tak oto bajek rusza w świat w towarzystwie swojego wiernego wierzchowca (do wyboru koń lub wielbłąd), który czasami niestety potrafi zdenerwować swoim poziomem inteligencji, mam tu na myśli sterowanie bo od czasu do czasu zwierz lubi nam gdzieś utknąć między budynkami albo w ciasnych przejściach.

Świat

W pierwszej chwili wydaje się, że świat jaki przyjdzie nam eksplorować nie jest zbyt ogromny jak na sandbox. Jednak dopiero kiedy tylko zaczniemy się w niego zagłębiać to dostrzeżemy jego pokaźny rozmiar. Wielbiciele sandboxów będą wniebowzięci. Cały teren, który oddano nam do dyspozycji został podzielony na jeśli dobrze liczę trzydzieści parę regionów a w każdym regionie od kilku do kilkunastu zadań. Każdy z regionów ma również przypisany przedział poziomów doświadczenia. Dzięki temu wiadomo na jakim etapie można odwiedzić dany obszar. I rzeczywiście jeśli masz przykładowo 10 level to nie ma za bardzo sensu byś odwiedzał region z oznaczeniem 15-20. Warto wspomnieć, że gra ma dość umiarkowany stopień trudności. Ja ukończyłem ją na normalu bez większych problemów a nie jestem jakimś ciężkim koksem. Zwłaszcza, że inteligencja przeciwników momentami pozostawia sporo do życzenia. Potrafią się zgubić, czasem poruszają się bez ładu i składu oraz powtarzają utarte schematy podczas walki.

System walk

Co do walki to trzeba przyznać, że system walk jest bardzo przyjazny i wygodny. Jeden przycisk (RB) na padzie odpowiada za lekki atak bronią białą, drugi przycisk (RT) to atak z przełamaniem obrony przeciwnika, kolejny klawisz (LB) to blok tarczą no i czwarty (LT) to celowanie z łuku. Mnogość broni ręcznych jak i dystansowych jest imponująca. Kilka rodzajów łuków od szybkostrzelnych lekkich łuków po ciężkie łuki drapieżcy. Do tego na wyposażeniu mamy miecze, pałki i inne cuda na kiju (dosłownie). Każda z broni występuje w trzech wariantach - podstawowa, rzadka i legendarna. Każdą broń można ulepszać co sprawia, że system ulepszeń jest typowo RPG-owy. To samo jest w przypadku całego drzewa umiejętności naszego głównego bohatera. Za każdy awans doświadczenia Bayek otrzymuje jeden punkt, za który może kupić sobie nową umiejętność. Z czasem nasz protagonista staje się istną maszyną do zabijania. 

Bossowie

Na naszej drodze fabularnej przyjdzie nam się zmierzyć z kilkoma bossami. I tu mam co do bossów mieszane uczucia. Pokonanie niektórych z nich nie wymaga od nas prawie żadnego wysiłku. Z pozostałymi natomiast przyjdzie nam stoczyć całkiem ciekawe pojedynki, zwłaszcza z ostatnim bossem na liście. W grze będziemy też walczyć z różnymi dzikimi zwierzętami zarówno w ramach questów jak i w celu zdobywania surowców. Od czasu do czasu będziemy mieli towarzystwo w postaci różnych kompanów w tym samej żony Bayeka o imieniu Aya. Jest to typowa baba z jajami jakich niejeden koleś mógłby jej pozazdrościć.

Zadania

Gra Assassin's Creed Origins nie należy do gier krótkich. Owszem, sam wątek fabularny bez zagłębiania się w questy poboczne można ogarnąć na spokojnie w około 10-12 godzin jednak zabawa zaczyna się gdy chcemy wypełnić wszystkie questy poboczne oraz przejąć wszystkie lokacje np. garnizony z żołnierzami, kryjówki itd. Jeśli lubisz "lizanie ścian" i calakowanie gier to przygotuj sobie co najmniej 60 godzin czasu na tę grę. Mimo iż zadania poboczne nie są obowiązkowe to warto je ukończyć ze względu na rozwinięcie i dopełnienie głównej osi fabularnej. Jedyne co może trochę odtrącać od calakowania tej gry to spora powtarzalność wykonywanych zadań. Przeważnie skupiają się one na zabiciu kogoś, przejęciu jakiejś lokalizacji, odbiciu zakładnika czy znalezieniu jakiegoś zaginionego przedmiotu. Ja nabiłem w grze już prawie 70 godzin a zostało mi jeszcze całkiem sporo znaków zapytania do ogarnięcia na mapie świata. Bezsprzecznie jest to jest to najlepszy tytuł pod względem stosunku ceny do ilości godzin gameplayu z ostatnio wydanych gier.

Grafika i dźwięk

Teraz pora wspomnieć trochę o grafice i wyglądzie całego dostępnego świata. Assassin's Creed Origins to ogromny kawał dobrej roboty ze strony grafików z Ubisoft. Gra jest niesamowicie kolorowa. Nie brakuje tu smaczków graficznych. Budynki, postacie, woda, lokacje dopracowane są w najdrobniejszych szczegółach. Grę ogrywałem na Xbox One S i aż boję się pomyśleć jak wyglądałaby na prosiaku albo XOX w pakiecie z telewizorem 4K. Niesamowicie prezentują się widoki z punktów szybkiej podróży. Totalne mistrzostwo to widok ze szczytu piramidy w Gizie. Pole widzenia jest ogromne. Widać nawet obiekty oddalone o kilka kilometrów. Niestety czasem praca kamery daje nam w kość i potrafi się gdzieś zgubić za plecami Bayeka, wejść w niego albo zawisnąć na pobliskim murze. Całość dopełnia bardzo ładna muzyka dopasowana do przebiegu zdarzeń. Na wysokim poziomie stoi także dubbing postaci. Na uwagę zasługuje w mojej ocenie dobra lokalizacja gry w postaci napisów dialogowych.

Smaczki

O tak. Tych w grze nie brakuje. Na każdym kroku spotykamy przeróżnych mieszkańców starożytnego Egiptu i bywamy świadkami ciekawych dialogów między postaciami pobocznymi. Każde miasto żyje! Kolejnym smaczkiem jest współpraca z naszym wszystkowidzącym dronem, tzn. orłem (orlicą) o imieniu Senu, która wypatruje dla nas cele zadań niczym dobry GPS.