Na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy miałem okazję dodać do naszej encyklopedii kilka tytułów traktujących o grzebaniu w ziemi. Z tego powodu postanowiłem zgłębić temat, dokopać się szczegółów tych „zbiorów” i w sumie za każdym razem otrzymywałem prostą odpowiedź – gracze z całego świata uwielbiają wskakiwać na traktory. Nie potrzebowałem większej zachęty i w pierwszej możliwej okazji sięgnąłem po Real Farm od holenderskiego Triangle Studios. Twórcy dotychczas przygotowali kilka mniejszych tytułów na PC, Nintendo DS-a, urządzenia mobilne oraz PlayStation 3, więc przeskok na aktualną generację był bez wątpienia sporym wyzwaniem.

Pod względem rozgrywki nie znajdziecie tutaj wielkiej rewolucji, jednak akurat tego nikt nie powinien oczekiwać po sięgnięciu po symulator farmy. W grze znalazły się dwa tryby – w fabularnym startujemy jako początkujący farmer, oraz tryb wolny dla bardziej doświadczonych sympatyków gleby. Ja na dobry początek wybrałem ten pierwszy i zostałem przywitany przez tutorial wprowadzający do realiów produkcji. W tym wypadku jesteśmy wyłącznie pomocnikiem doświadczonego farmera, który po nauczeniu nas podstaw odchodzi na zasłużoną emeryturę. Autorzy nie rzucają na głęboką wodę, ale bez wątpienia prawdziwa zabawa rozpoczyna się w momencie, gdy dostałem pod swoje skrzydła własny kawał ziemi. Rozgrywka to standard, w którym naszym zadaniem jest przygotowanie gleby, sianie wybranych wcześniej smakołyków, by później zebrać plony i zgarnąć gotówkę za ciężką pracę. Gameplay to typowy symulator farmy, więc osoby obeznane w temacie bez problemu poradzą sobie z atrakcjami. Niestety, już po pierwszych minutach łatwo można dostrzec, że autorzy nie poradzili sobie z przejściem na znacząco potężniejsze konsole i w konsekwencji totalnie leży fizyka. Bez większych problemów potrafiłem przewrócić ważący ponad 2 tysiące kilogramów traktor, który po rozpędzeniu latał niczym mały samolocik. Innym razem, przy wykorzystaniu prędkości, nie potrafiłem zniszczyć drobnego, drewnianego płotka. Totalnie psuje to przyjemność z rozgrywki, a w dodatku każdy pojazd prowadzi się w identyczny sposób – niezależnie od podłoża możemy jechać z tą samą bezkresną prędkością. Twórcy nie zadbali o choćby krztę różnorodności, nie wykupili oficjalnych licencji i powinni się znacznie lepiej postarać, bo samych maszyn w grze jest zaledwie… 19.

Nietrudno jednak zgadnąć, że Holendrzy postawili w tym wypadku na oprawę, która prezentuje naprawdę solidny poziom. Na PlayStation 4 Pro można nacieszyć oczy grafiką na poziomie 4K, a całość dopełnia dopracowany cykl dnia i nocy – szkoda jedynie tych pustek. Studio zdecydowało się na 60 klatek na sekundę, ale niestety nawet w tak mało dynamicznej produkcji czasami zdarzają się spadki płynności. Tytuł też boryka się z problemami pokroju zacinająca się maszyna, problem z interakcją, a podczas przejażdżki traktorem zostałem powitany błędem i trafiłem do menu konsoli.

Najwięcej czasu spędziłem w trybie kariery, w którym stale pojawiają się nowe zadania do wykonania. Twórcy z jednej strony zachęcają do kupowania kolejnego pługa, czy też kolejnych miejscówek, lecz jednocześnie totalnie zaniedbali balans, więc często miałem świadomość, że misje nie są możliwe do wykonania. Zamiast przyjemnego „ubarwiania rozgrywki”, pojawiła się w moim przypadku frustracja, której nigdy nie spodziewałbym się akurat w tym gatunku. Nie będę pewnie odkrywcą pisząc, że gameplay jest dość… Monotonny. Tutaj oczywiście sporo zależy od oczekiwań dotyczących gatunku, ale bez wątpienia wykonywanie dość żmudnych czynności potrafi odrobinę wynudzić. Pomaga w tym zatrudnianie pracowników wykonujących te najmniej przyjemne elementy z farmerskiego życia, czy też system giełdy związany z cenami poszczególnych dóbr. My jako młody przedsiębiorca musimy inwestować tylko w oferty najlepsze dla naszego budżetu, jednak trzeba mieć świadomość, że takie systemy są standardem. Znacznie ciekawiej na pewno wygląda mechanika związana z jakością gleby – ziemia w Real Farm charakteryzuje się pięcioma cechami, na które należy zwracać uwagę podczas rozgrywki. W konsekwencji od czasu do czasu zamiast schematycznego powielania czynności musimy zająć się rozrzuceniem nawozu, dokładnym rozprowadzeniem wody, czy też najróżniejszych pestycydów.

„Prawdziwa Farma” aktualnie nie prezentuje oczekiwanego poziomu. Twórcy mają pomysł na małą ewolucję w gatunku, próbują coś zdziałać, ale w ostateczności niemal każdy z elementów leży. Gra powinna bronić się podstawami, jednak Triangle Studios nawet w tym miejscu nie zdołało unieść poprzeczki na odpowiednim poziomie. Komu w tej sytuacji polecić produkcję? Wyłącznie największym entuzjastom gatunku, którzy chcą zakosztować w każdej glebie. Ostrzegam przy tym, że przed Holendrami jeszcze daleka droga, by móc zwojować rynek. Jeśli jednak nie należysz do tego ogromnego grona fanów symulatorów farmy, to lepiej zainwestuj gotówkę w cokolwiek innego. Real Farm pozostawia spory niedosyt.