Takie było moje pierwsze odczucie po tym, jak Roger oznajmił, że wysyła grę. Jestem amatorem Lego, w każdą część chętnie zagram, tak jakoś mam, że lubię brutalne i dosadne produkcje, ale NBA i właśnie LEGO zawsze mają miejsce w moim sercu. Pamiętając jednak jak dobre było LEGO Przygoda Gra Wideo, tliła się nadzieja, że może i z Ninjago coś jednak będzie.

Można zrobić dobrą grę na podstawie filmu?

Filmu nie widziałem, a o serialu wiem tylko tyle, że istnieje. Oglądałem z synem może chwilę(jemu też nie za bardzo przypadł do gustu), więc o Ninjach w świecie LEGO wiem tylko tyle, że istnieją. Gra fabularnie niewiele też wyjaśnia, przygodę rozpoczynamy z grubej rury - są wybuchy i rozpadające się lego-elementy, nie ma miejsca na ekspozycję bohaterów. Gra jednak stopniowo informuje gracza o możliwościach każdego z nich, pozwalając wraz z awansowaniem fabuły używać nowych umiejętności. I tak na przykład brązowy Cole używa mocy ziemi do niszczenia pękniętych ścian, czerwony Kai mocą ognia topi lodowe ściany, a Nya mocą wody uzupełnia puste zbiorniki. Dodatkowo każdy z ninjasów dzierży właściwą sobie broń pozwalającą uruchamiać odpowiednie przełączniki - standard w grach z serii LEGO, z którym zapewne każdy jest już zaznajomiony. Co ciekawe, w poprzednich częściach powtarzaliśmy levele (tryb free play) by zbierać dodatkowe złote klocki, których nie mieliśmy okazji zdobyć wcześniej (tryb story). Nowością w LEGO Ninjago jest to, że HUBy stanowiące bazę wypadową ekipy są teraz właśnie planszami z trybu story! Nie musimy więc uruchamiać leveli w trybie gry swobodnej, gdyż wszystkie znajdźki, sekretne przejścia i ukryte mechanizmy znajdziemy dokładnie w tych samych miejscach na mapie świata. Dobra rzecz. Ponadto HUBy urozmaicone są przeróżnymi dodatkowymi aktywnościami. Można na przykład pokonywać trasy w odpowiednim czasie lub wskoczyć do dojo celem eliminacji przeciwników zbierając przy tym jak najwięcej punkcików. Moim faworytem są jednak tryby rozgrywki dla nawet 4 graczy jednocześnie. Areny walk oferują na przykład Walkę Samurajów - tryb, w którym na podzielonym ekranie (aż się łezka w oku kręci na widok klasycznego split screena!) walczymy o flagi dzierżone przez przeciwników. Po ubiciu konkurenta możemy podnieść jego flagę. Im więcej owych flag mamy, tym więcej punktów otrzymujemy, ale również i wolniej się poruszamy, stając się łatwiejszym celem dla wrogów. Lokacje bogate są we wszelakiej maści powerupy, przeszkadzające przeciwnikom ("zamarza" im okienko) lub podnoszące nasze umiejętności (gigantyczne skoki). Naprawdę zacnie się w to gra i powiem szczerze, że dobrze by to wyglądało w online'owym multiplayerze, na którego może w przyszłych grach przyjdzie pora.

Nowości w serii LEGO? A jakże!

Gra jest pewnie wszystkim tym, o czym marzą dzieci płci męskiej. Są różnokolorowe ninje. Jest rozpierdziel od pierwszych chwil - momentami trudno się połapać o co chodzi, bo wszystko wybucha, rozsypuje się, łamie i chuczy. Dosiadamy ogromnych smoków i robotów siejących destrukcję. Główny łotr Lord Garmadon daje się lubić, stanowiąc jeden z głównych śmiechowym elementów gry. Jest wyszukany humor, fajne dialogi i przystępność gry - teraz nawet nad przedmiotem, na który należy wskoczyć wyświetla się ikona "X". Ludzik, którego zdolności powinniśmy użyć przy danej przeszkodzie wesoło podskakuje, ułatwiając młodszemu graczowi wybór odpowiedniego bohatera. Ułatwiono elementy eksploracyjne, na przykład skakanie po platformach. Odbywa się to tylko poprzez wciskanie klawisza odpowiedzialnego za skok, nie musimy się przejmować odpowiednim kierunkiem czy kontrolowaniem długości skoków, co w poprzednich częściach potrafiło doprowadzić do szewskiej pasji. Usprawniono w końcu model walki - przeciwnicy blokują ciosy, bądź na pewne z nich są po prostu nierważliwi (swoiste klasy wrogów), wymuszając na nas odpowiednie taktyki. Możemy też skorzystać z unikania ciosów, co wprowadza ciekawy element do standardowego do tej pory mashowania przycisku ataku. Po raz pierwszy mamy również możliwość swobodnego obracania kamerą, która w dalszym ciągu potrafi fikać koziołki ukazując nam sceny z jakichś dziwnym kątów. Ale krok we właściwym kierunku został poczyniony, teraz celując jakimś pociskiem mogę obracać obraz nie będąc zablokowanym na ekranie bez możliwości jego obrotu. Miło. Dzięki temu możemy zapomnieć o łączącym się ekranie grając na split-screenie, bo możliwość swobodnego ustawiania kamery przez każdego z graczy naturalnie uniemożliwia taką czynność. Teraz, grając we dwie osoby, jesteśmy zmuszeni oglądać linię dzieląca ekran cały czas.

Gra wypełniona jest urywkami filmu prosto z kina, ale wprawdza oczywiście również swoje animacje (już na silniku gry) uzupełniające wydarzenia rozgrywane przez gracza. Jakość tych pierwszych jest genialna (wystarczy zapuścić trailer filmu), ale i te na silniku robią wrażenie - na klockach widać ślady użytkowania, a nawet rysy i brud. Co osobiście bardzo mnie cieszy to to, że ludziki poruszają się dokładnie tak, jak powinny się ruszać klocki LEGO. Nie są z "gumy" i nie posiadają niewidzialnych stawów, żeby na siłę przypominać ludzkie odpowiedniki jak miało to miejsce do tej pory.

LEGO heheszki

Humor w LEGO Ninjago jest naprawdę wysokich lotów, przeznaczony nie tylko dla najmłodszych graczy, wrzucając w plastikowe usta ludzików cytaty z Misia czy Seksmisji. Bohaterowie również między sobą prowadzą ciekawe rozmowy, nie odnosi się wrażenia sztuczności czy wymuszania czegokolwiek, ktoś ładnie to napisał i często nawiązuje to do świata LEGO, jego stylistyki i charakterystyki: "Trzymaj się Cole, zaraz będziemy! ... O ile nie spadniemy i nie będziemy musieli iść od nowa". Albo: "Jak się czujesz? Jesteś cały?! Pokaż palce. Dalej nie masz palców, dobrze."

Naprawdę dobrze się w to gra, nie sposób się zaciąc, do czego przyzwyczaiły nas poprzednie częsci. Momentami nie wiadomo było co trzeba zrobić, słabo przekazywano intencje graczom. Teraz nie ma takiego problemu, wszystko jest czytelne. Przyczepić się muszę do kulejącej momentami detekcji kolizji, nie pozwalającej czasami na skuteczne niszczenie elementów - trzeba je podejść z danej, zaprogramowanej strony. Rozgrywając fabułę nie jest to tak widoczne, ale chcąc niszczyć wszystko co jest do zniszczenia, może to troszkę irytować. Długie loadingi również potrafią dać w kość, ale w żadnym wypadku nie są to rzeczy, które sprawiają, że rozgrywka traci na jakości. Polski dubbing wypada wyśmienicie, w napisach z kolei nie uniknięto kilku literówek i błędów w tłumaczeniu. Po wykonywaniu zadań w dojo wyskakuje na ekranie wielki napis PORAŻKA, o którym gracz nie wie co ma sądzić, przecież wykonał zadanie.

Dobre LEGO jest dobre

Gra fajnie łączy elementy fabularne z wydarzeniami w grze, w której to stopniowo dostajemy nowe postaci z indywidualnymi umiejętnościami. Banda ninja jest charyzmatyczna, dobrze ze sobą współgra i fajnie ogrywa się ich przygody. Odwiedzamy różne lokacje, wpływające pozytywnie na różnorodność. Gra kończy się jednak bez wyraźnego "bang" i w sumie nie widzieć czemu. Ale jak zwykle po skończonej fabule pozostaje multum rzeczy do odblokowywania - dodatkowe ludziki, które fani Ninjago skojarzą z serialu (siakieś węże), zadania, znajdźki, wyzwania, no i tryb Arena Walk. Jest co robić. Najlepsze LEGO, w które grałem od dłuższego czasu, wyśmienite wręcz. A za materiałem źródłowym nie przepadam. Dla fanów LEGO spod znaku Ninjago must have, no nie może być inaczej. A jak masz dzieci to już w ogóle jest prosta sprawa.