INFO:

Gatunek:Action RPG 2D

Firma:Squaresoft

Rok Produkcji:1999 r. (PAL:2000 r.)

Platforma:PSX

Liczba graczy:1, 2

Muzyka : 10/10

Grafika : 8/10

Długość gry : 9/10

Grywalność (miód) : 9/10

Klimat : 10/10

Fabuła : 8/10

Filmiki FMV (ilość/jakość) : 3/8/10

Bajery (sekrety,mini gierki itp.) : 8/10

Rozbudowanie : 9/10

Poziom trudności : 7/10

Ocena:9+/10

Miejsce na liście:8

GŁÓWNE POSTACIE:

Bohater I, Bohater II, Larc, Sierra

 

 

Recenzja:

          Legend of Mana jest kolejnym RPG-iem od Square, który zasługuje na najwyższe noty! Przede wszystkim trzeba wspomnieć, iż gra należy do gatunku Action RPG. A opowiada ona o magicznym świecie, w którym pełno dziwacznych stworów, czarów i magicznych lokacji. Gra ta zasługuje na uznanie głównie za sprawą niesamowitej nieliniowości, konstrukcji systemowo-fabularnej jak i rozbudowania oraz niepowtarzalnego klimatu i przedstawionego świata.

Tak więc po cudownym, kolorowym intrze uświadczamy pierwszej niespodzianki, gdyż dostajemy do wyboru jedną z dwóch (dość dziwacznych na pierwszy rzut oka) postaci. Następnie kolejny bajer, gdyż dostajemy do wyboru także broń, którą będziemy władać podczas gry, a także wybór rejonu, w którym będzie rozgrywać się akcja! Grę zaczynamy od postawienia w dowolnym miejscu na mapie (!) naszego domku. I tak zaczyna się przygoda! Od początku da się zauważyć, iż postawiono tutaj na kosmiczną swobodę w działaniu, oraz nieziemską nieliniowość.

Przejdźmy zatem do samej konstrukcji gry, gdyż cała jej rozgrywka skupia się głównie na wykonywaniu i kolekcjonowaniu pojedynczych, niezależnych od siebie questów, które zlecają nam ludki spotykane po drodze. Nasz bohater zatem (bezimienny oczywiście) będzie spotykał po drodze mnóstwo przedziwnych postaci, które będą wymagały od niego pomocy. Każdy z tych questów polega przeważnie na podróży wgłąb przeróżnych lokacji w poszukiwaniu czegoś lub też kogoś. Każde z tych zadań zazwyczaj posiada odrębną linie fabularną dla poszczególnych postaci biorących udział w queście, a jest tego po prostu mnóstwo! W związku z tym iż gra polega na owych questach, to na nich także się kończy. Jednak aby ukończyć grę, należy wykonać ich zaledwie mały procent, gdyż ogólnie gra pod tym względem jest szalenie bogata i rozbudowana, a ukończenie wszystkich to raczej rzecz niemożliwa! Co ciekawe każdy quest kończy się w iście filmowym stylu, czyli zawsze jest tu jakaś ciekawa scenka, oraz obrazek z napisem „The End”, co prezentuje się niesłychanie oryginalnie. A teraz najciekawsze, gdyż przygody owe dotyczą wyłącznie postaci pobocznych co sprawia, iż nasz bohater tylko się im przygląda z boku, nic nie mówi i nie posiada praktycznie w ogóle własnej linii fabularnej! Czyli krótko mówiąc nasza postać okazuje się tylko tłem do wydarzeń w toku rozgrywki. Niesamowite rozwiązanie muszę przyznać, jednak to żaden minus, gdyż wśród takiego natłoku wydarzeń fabuła naszego bohatera jest tu naprawdę zbędna. Za wykonywanie questów kluczowych dla gry dostajemy natomiast artefakty, dzięki którym będziemy mogli odkrywać dalszą część mapy, „stawiając” nowe lokacje w dowolnym, nie zajętym miejscu na naszej mapce. Tak więc sami decydujemy w którym miejscu znajdzie się dana lokacja, a i możemy decydować którą przygodę przejdziemy wpierw! Takiej nieliniowości nie uświadczymy nigdzie indziej, a zatem samo rozwiązanie okazuje się na prawdę jedyne w swoim rodzaju!
 

 

Skoro już przy lokacjach jesteśmy, to mamy tu ich ilość niemałą. Mnóstwo ciekawych miast, a także labiryntów i innych dungeonów! I o tym teraz będzie mowa, gdyż to, co wbija w ziemie najbardziej w LoM to właśnie labirynty! I nie byłoby tu o czym pisać gdyby nie fakt, iż są one po prostu masakrycznie skomplikowane i zagmatwane! Spora część owych lokacji zatem jest po prostu dosyć trudna w ukończeniu, gdyż co chwila uświadczymy jakiegoś rozwidlenia, czy innych skomplikowanych zakrętów, a i nie posiadamy tu żadnej mapki terenów i wszystko musimy badać na własną rękę! A lokacje Jungle oraz Junkyard zaliczają się do najbardziej zakręconych lokacji jakie w życiu widziałem, a żeby je ukończyć potrzeba tu anielskiej cierpliwości. Koszmar!

 

Także podczas naszych wędrówek stoczymy niejedną walkę. A polega ona tym razem na typowym rozwiązaniu z klasycznych gier aRPG 2D, tak więc walka odbywa się na normalnym polu, a nasza postać wyciąga w odpowiednim momencie broń. Tak więc nasz bohater potrafi atakować ową bronią, tworząc krótkie łańcuchy kombosów. Ponadto będziemy mogli zdobywać ataki specjalne, którymi będziemy rozgramiać wrogów (pod przyciskiem i po naładowaniu paska), które wyglądają bardzo kolorowo i widowiskowo. Ponadto ataki owe zdobywamy do każdej broni osobno, gdyż wybór oręża które wybierzemy na początku nie ma większego znaczenia. Tak więc nasz bohater ma do dyspozycji podczas całej gry miecze, dzidy, noże, pałki, toporki, siekierki, a nawet łuki czy nunchaku! Pod tym względem gra szaleje na całego i wprowadza mnóstwo atrakcji i różnorodności! Można kombinować jak się da decydując o tym, do których broni zechcemy pozdobywać super ataki! Bomba! Każda broń natomiast prezentuje się inaczej w walce i ma inne właściwości. 

Czary natomiast to już słabsza strona gry, gdyż nie ma ich właściwie w ogóle. Nasz bohater może natomiast uczyć się różnych umiejętności i wykorzystywać je podczas walki. A są to np. skok, wślizg czy inne bajery. Tak więc walka (pomimo braku magii) prezentuje się niesamowicie grywalnie i wciąga na amen! Tym bardziej iż możemy sobie chodzić po planszy jak chcemy. Za pokonanych wrogów dostajemy natomiast kryształki, czyli doświadczenie.

 

O bestiariuszu można napisać też sporo, gdyż mnóstwo tu przeróżnych, przedziwnych stworków, zmutowanych zwierząt czy innych dziwactw. Walczy się z nimi nawet przyjemnie, gdyż walki nie należą do najtrudniejszych (wywijanie lancą robi swoje), jednak mamy tu pewien minus, gdyż nie możemy w ogóle uciekać ze starć. A owych tu sporo. Bossów tu natomiast także nie zabraknie. Niemalże każdy quest kończy się walką z czymś większym, ale także nie są oni zbyt wymagający. J Ciekawszą frajdą okazuje się tu księga w naszym domku, gdzie możemy przeglądać sobie spotkane już potworki i o nich czytać. Podobnie z postaciami, czy miejscami i atakami, z którymi mieliśmy już do czynienia wcześniej! Fajna sprawa.

 

Nie napisałem jeszcze nic o naszych towarzyszach podróży, gdyż niestety możemy mieć przy sobie zaledwie dwóch pomocników. Pierwszym z nich jest najczęściej osoba, która jest powiązana z danym questem i przyłącza się po prostu sama. Nie mamy także większej kontroli nad nią, gdyż steruje nią komputer lub…drugi player! (bo mamy tu możliwość grania w 2 osoby!). Drugim pomocnikiem jest tutaj zwierzątko, które sami sobie wyhodujemy! Nasz domek bowiem okazuje się całkiem przydatny i będziemy mieli w nim własną kuźnię, czy inne przydatne bajerki. Mamy tu także małą farmę, gdzie będziemy mogli hodować własne zwierzątka (średnio) przydatne w walce! W późniejszej fazie gry zdobędziemy natomiast fabrykę Golemów, które po skonstruowaniu będą za nami podążać. 

 

A teraz pozostałe elementy które wyróżniają tę pozycję od innych, czyli grafika, muzyka i klimat! Grafika więc prezentuje się tu niesamowicie kolorowo i oryginalnie. Jest wykonana w systemie „rysowanym” i wyszło to (podobnie jak w innych pozycjach z podobną szatą graficzną typu Rayman czy Street Fighter) wprost genialnie! Dwuwymiarowe tła wykonane są wręcz fantastycznie i w pełni prezentują baśniowy świat, w jakim umiejscowiona jest gra! Podobnie z postaciami, które wykonane są bardzo starannie, a i są dość dziwaczne i prezentują jakieś dziwne mutacje zwierząt, czy nawet przedmiotów, czy też są to po prostu karykatury ludzi. Na serio dziwne to, co jeszcze bardziej podkreśla nietypowość tejże pozycji. Soundtrack natomiast to istne arcydzieło! Gra wypełniona jest bowiem mnóstwem dynamicznych ścieżek podczas wędrówek po labiryntach, a także mistycznymi, tajemniczymi czy infantylnymi brzmieniami w miastach i innych lokacjach! Cały OST dopełnia kolorowy, baśniowy i jakże dziwaczny i interesujący klimat tejże gierki, który deklasuje sporą część konkurencji! Wystarczy wymienić choćby takie perły jak „Moonlit City Roa” czy „The Wind Sings of a Journey”, które dowodzą unikatowości tutejszej oprawy. Nie mówiąc już o totalnie niszczącym, przepięknym „Everyday’s Dream”. Ciary!!

 

Na koniec tylko tyle, iż Legend of Mana to pozycja niesamowita, wyjątkowa i po prostu nieziemsko ciekawa! A jej rozbudowanie, porażająca wręcz nieliniowość oraz klimat powodują, iż świat ten jest po prostu cudowny i wart niejednego ukończenia!

 

 

ULUBIONE POSTACIE:

Bohater - Główna postać nr.1

Bohater II - Główna postać nr.2. No co? :)

Niccolo - Śmiesznie wygląda i biega

Elazul - Fajny kozaczek. Taki jakiś mało humorystyczny

Skippie - Straaasznie dziwaczna postać. To chyba rodzaj męski. Ma dziwną twarz, wielkie, spiczaste uszy i długie nogi. Nieźle biega.

Gilbert - Straszny z niego romantyk. Uwodzi którą popadnie w nieco tandetnym stylu. Po za tym dziwna to odmiana centaura. Bardziej jakiś centauro-elf!

 

TOP 12 OST:

1. The Wind Sings of a Journey

2. Earth Painting

3. Calmy Travelling

4. Wanderer’s Path

5. Cliff Town Gato

6. Mystic City Geo

7. Southern City Polpota

8. Moonlit City Roa

9. To The Sea

10. Everyday’s Dream (Spirit’s Song)

11. Intro

12. Fiery Castle

 

SCREENY: