SKLEP
468V

Star Wars Rogue Leader: Rogue Squadron II

Melodię marsza imperialnego zna chyba każdy, czy jest zagorzałym fanem STAR WARS czy nie. Ja go nucę non stop od czasu, kiedy w napędzie mojego fioletowego tostera wylądował ROGUE LEADER.

Star Wars Rogue Squadron II: Rouge Leader
  • Platformy:  GC 
  • Data premiery - Polska: 03.05.2002
  • Nie

            Pamiętacie ROGUE SQUADRON na N64? Jedna z najlepszych gier wydanych na starszego brata Gamecube’a, w której wcieliliśmy się w pilota jednego z myśliwców, jakimi dysponowali Rebelianci i stawaliśmy do walki z mającymi miażdżącą przewagę nad nami siłami Imperium. Z sentymentem wspominam powietrzne walki z Tie Fighterami, jakie toczyłem nad powierzchniami planet. Tym bardziej, moje apetyty na drugą część znacznie wzrosły. Obserwowałem rozwój prac nad tym tytułem. Wiele po twórcach oczekiwałem, nie chciałem się zawieść. I nie zawiodłem się, bowiem ROGUE LEADER po prostu zarządziło! Po uruchomieniu gry w menu głównym mamy opcje, a w tle lecą kadry z filmu. wszystkiemu przygrywa typowa starwarsowa muzyczka. Przed misją zapoznajemy się dokładnie z zadaniami, potem już tylko wsiadamy do pojazdu i let’s rock!

            Właściwa gra zaczyna się tak jak każdy film z Lukie’m, Hanem, Jabbą i resztą świty: A long time ago… po przejściu napisów naszym oczom ukazuje się eskadra myśliwców rebelii z rozkładającymi skrzydła gotowymi do ataku X-Wingami. Piloci nawijają między sobą. Pierwsza misja i od razu zadyma: mamy rozwalić Death Star! Ależ dzieje się na ekranie: świstające pociski laserowe, nadlatujące Tie Fightery! Dynamizmem akcji Rogue Leader rozwala wiele innych tego typu produkcji. Misje są bardzo zróżnicowane: kilka zostało przeniesionych z filmu, a kilka wymyślonych przez zdolniachów z Factor 5. I co najważniejsze, misje które zrodziły się w głowach twórców gry wcale nie są mniej pomysłowe od tych, jakimi częstował nas George Lucas w każdym epizodzie! Ekstra! Co powiecie na obronę frachtowca przed napierającymi Tie Fighterami? A na walkę z Walkerami? Unieszkodliwić ich można tylko sposobem. Jakim? Trzeba było obejrzeć film, hehe. Gra się w ogóle nie nudzi, dużo akcji, dużo strzelania, dużo rozwalania. Na takie naparzanki warto wydać każdą kasę! Słowo.

            Rogue Leader to pokaz mocy Gamecube’a. Niepozornie, wręcz śmiesznie wyglądająca konsola okazuje się prawdziwym kombajnem, którego moc spokojnie pozwala na wygenerowanie świata Gwiezdnych Wojen. Gacek wprost jest stworzony do takich gier! Wysoka rozdzielczość, płynna animacja (choć sporadyczne chrupnięcia się zdarzają, ale darujmy to programistom, bowiem dopiero poznają nowy sprzęt), świetnie wygenerowane środowisko, kapitalne efekty świetlne, no i ogromny nacisk na detale… przyznam, że takiej liczby szczegółów dawno w grach nie widziałem: każde działko, każde okno, każda antena to oddzielnie wygenerowany obiekt, a nie zwykła imitująca tekstura. Nawet R2 siedzący na X-Wingu jest oddzielnym obiektem. Przyznam, że spoglądając na pierwsze screeny zdawało mi się, że widzę zwykłe renderki, a tu zaskoczenie! Sprawdźcie misję z kroczącymi w wodzie Walkerami albo rozwalcie imperialny frachtowiec, którego bronią dziesiątki X-Wingów to przekonacie się, że mocy fioletowego tostera nie wolno lekceważyć. Oprawie audio także nie można nic zarzucić: wspomniałem, że muzyka została zaczerpnięta z filmów, i dobrze. Odgłosy laserów, krzyków pilotów czy „automatyczny” głos Vadera także powinny być nam wszystkim znane. Mnie w pamięci utkwiła sentencja Obi Wana: „Use force, Luke”. Tak, jak w New Hope!!!

Tagi:

Werdykt
  • + Star Wars Univerum
  • + Oprawa A/V
  • + Miodność
  • - Za krótka...
veteranus
veteranus ROGUE LEADER to gra, dla której warto zakupić fioletową konsolę Nintendo. Fani Gwiezdnych Wojen i ostrego strzelania znajdą tutaj wszystko, co ich rajcuje.
Oceń recenzję
+ +4 -

Miesięcznik PSX Extreme