Serię Fallout znam nie od dziś. Zaczynałem jeszcze od PC-tów i pierwszego Fallouta, którego dostałem przypadkowo. Wtedy jeszcze nie znałem tak dobrze angielskiego więc wszystko przychodziło mi z trudem. Za pierwszym razem przyznaję się, że odpuściłem. Drugi raz był chyba najpiękniejszym razem jeśli chodzi o doświadczenie z grami. Potem był Fallout 2 z niebanalną fabułą i klimatem a następnie delikatna perwersja w postaci Fallout Tactics. Aż wreszcie nadszedł ten czas kiedy wszystkie moje włosy na plecach stanęły dęba. Zapowiedź Fallout'a 3. Kupiłem nie żałując ani jednej wydanej złotówki. Kupiłem w edycji kolekcjonerskiej niczym alkoholik łaknący kolejnego łyka wody ognistej. Pozwoliłem się porwać się historii. Wiedziałem, że ta gra będzie inna, martwiłem się, że brak rzutu izometrycznego zniszczy ten kultowy tytuł. Myliłem się. Został nam przedstawiony dobrze znany nam świat tylko z innej perspektywy, wydaje się, że lepszej, wzmacniający poczucie immersji z przedstawionym światem. Widok z pierwszej osoby zniszczonego wojną atomową świata zachwycił mnie, złapał za gardło i nie puszczał. Może i graficznie nie powalał i na pewno znalazły się zastrzeżenia ale nie było to ważne. Efekt ślizgania się po podłożu, tragiczny widok zza pleców, zawieszająca i tnąca się rozgrywka, denerwujące zbyt długie loadingi niektórych lokalizacji, powtarzający się aż do bólu twarze postaci. Ktoś by pomyślał, że bubel ale to tylko powierzchowne wrażenie. W głębi czai się na nas wyrachowana i dojrzała rozgrywka poruszająca poważne problemy. Sam główny wątek może i nie powalił ale za to wszystko inne dookoła to cud, miód i orzeszki. Klimatyczne lokacje jak np. sypialnia z dwoma złączone ze sobą szkielety na łóżku, pozostawione notatki, nagrania, miasteczko kanibali przedstawiają świat pełen grozy, nieszczęścia i pokazu siły i brutalności. Potęguje to rewelacyjnie dobrana ścieżka dźwiękowa podtrzymująca niepewność, podsycająca strach. To świat gdzie liczy się szybki palec i spryt. To co zostało najlepszego z poprzednich Falloutów to rozbudowane opcje dialogowe, możliwości wyboru, ciekawy arsenał i nawiązania. Ciekawostką były także znane Bobblehead'y i możliwość konstruowania broni (natomiast brak wagi amunicji zakrawa na kpinę). Gra opowiada o walce samym z sobą, o uporze i celu w życiu, o tym aby przeciwstawiać się powszechnemu złu mimo wszystkiego. To gra opowiadająca o miłości do rodziny, ludzi i o tęsknocie za tym co utracone. War never changes but people do.