Deus Ex niesamowicie zachęcał nas do siebie genialnie zrobioną kampanią reklamową. Filmiki, strony internetowe, tony obrazków i haseł. Oczekiwania były ogromne, poprzeczka postawiona wysoko. Pytanie teraz, czy gra dała radę? Adam Jensen sobie poradził, ale nie wszystko wygląda tak jak wyglądać powinno. Postaram się przybliżyć plusy i minusy unikając spoilerów jak ognia (i próbując być obiektywna).

Historia przyszłości.

Fabułę będę omijać szerokim łukiem, nie zdradzając szczegółów (no coś tam wspomnę, okay). Powiem jedynie, że daje ona radę. Nie utrzyma was w napięciu przez cały czas, ale potrafi wciągnąć i zaskoczyć. Tutaj o wiele lepiej wychodzą misje poboczne, które są zrobione genialnie. Deus z góry stawia na eksplorację, więc o wiele bardziej interesujących i ciekawszych rzeczy można się dowiedzieć z apartamentu do którego należy się włamać niż z głównego wątku. Przysłowiowe "lizanie ścian" sprawdza się, ponieważ cała masa przydatnych przedmiotów jest pochowana po kątach, w ukrytych schowkach, sejfach czy ścianach. Tutaj od razu należy wspomnieć o tym, że do praktycznie każdego miejsca jest kilka ukrytych ścieżek, każdą misję możemy wykonać na minimum dwa lub trzy sposoby, co daje wiele możliwości. Nie raz biegając po mieście odkrywałam miejsce A, a godzinę później trafiałam na nie znowu, ale kompletnie inną drogą, która na pierwszy rzut oka tam nie prowadziła. Ale wracając, główny wątek ma swoje momenty, a historia zamyka się wraz z ostatnim filmikiem, więc narzekania na ucinanie historii są kompletnie zbędne. Planowane DLC ma dotyczyć czegoś innego i może dostarczyć tylko i wyłącznie smaczków, a zaczęty wątek nawiązuje do pierwszego Deusa (dziękuję Muminku) otwierając możliwość na jeszcze jeden sequel z udziałem Adama. Zakończenie jest w sumie smutne, ale cała gra nas do tego przygotowuje swoim przytłaczającym klimatem, ale o tym już w następnym akapicie.

Wizja przyszłości.

Trzeba przyznać, że ta wizja przyszłości nie napawa optymizmem. Jest pełna bólu, cierpienia i kłamstw, którymi jesteśmy karmieni na każdym kroku. Nie raz będzie się wydawało, że robimy coś dobrze, a potem okaże się, że wszystko idzie na marne, ale Adam dalej podąża przed siebie. Jeżeli chodzi o samą Pragę i panującą sytuację - czasy są ciężkie dla ludzi ulepszonych. Uznawani za gorszy sort, upychani w Golem City, traktowani jak najgorsi przestępcy. Są to czasy w których potrzebna do życia Neuropozyna staje się kartą przetargową za informacje (w mieście można znaleźć kilka postaci, które za magiczną buteleczkę leku sprzedadzą nam pewne ciekawostki), czasy w których ludzie ulepszeni, nawet tacy jak Adam Jensen, nie mogą swobodnie poruszać się po mieście i potrzebują do tego przepustki. Jeśli pomyli się przejścia policja zatrzyma cię i każe się wylegitymować. Patrole są wszędzie, boty latają nad naszymi głowami, ale na ulicach znajdziemy zarówno ulepszonych, którzy siedzą zrujnowani na ulicach, a także zwykłych przechodniów, którzy patrzą z pogardą na Adama lub obrzucają go obelgami. Samo miasto w sobie przepełnione jest obraźliwymi hasłami na murach, a w radiu bardzo często słychać prezenterów potępiających ulepszonych za "wypadek", który wydarzył się dwa lata wcześniej.

Nie jest kolorowo, ciężki klimat czuć w powietrzu, który dodatkowo podsycany jest muzyką. Michael McCann maczał paluszki w soundtracku i to słychać. Jak zwykle wykonał kawał dobrej roboty i utwory towarzyszące nam w grze idealnie wpasowują się w rozgrywkę. Większość z nich jest spokojna i prawie nie zauważymy ich obecności (w tym pozytywnym sensie, ponieważ współgrają idealnie z obrazem), ale są też takie, które nabierają tempa w czasie walk czy pewnych elementów fabuły. Nie umiem wybrać jednego utworu, włączcie jakikolwiek, a przekonacie się jak bardzo świetny jest OST. Nawet pierwszy utwór już pokazuje z jak bardzo ciężkim klimatem mamy do czynienia.

Bohater przyszłości.

Największym plusem tej części jest oczywiście Adam Jensen. Pomijając moje zachwyty, kreacja tego bohatera jest niesamowita. Jest złożony, widać kiedy odczuwa emocje, próbuje z całych sił... ale nie zawsze wszystko będzie dobrze, czasem trzeba wybrać mniejsze zło. Oczywiście, w czasie gry nasze decyzje mają wpływ na jego charakter oraz czyny, ale i tak jest wyrazisty i jest jedną z moich ulubionych postaci. W kreacji bohatera pomogą nowe umiejętności, które są integralną częścią fabuły co również mocno się chwali. Przetestowałam większość z nich i naprawdę przyznaje, że są przemyślane i każdy z was znajdzie swoją ulubioną. Pomagają one w różnych aspektach i w zależności od preferowanego stylu gry jesteśmy w stanie dopasować sobie umiejętności tak, aby lekko sobie życie ułatwić. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia w Remote Hacking i dla mnie to właśnie ta umiejętność jest najlepsza, a w dalszych etapach historii nie potrafiłabym grać bez niej. Sporym ułatwieniem dla tych, którzy lubią wszystko taranować i rozwalać będzie TITAN czy Icarus Dash, a dla skradających się pacyfistów chociażby TESLA. Jeżeli będziecie dużo zwiedzać to szybko nazbieracie punkty Praxis dzięki którym wypróbujecie większość umiejętności. Kolejny raz potwierdza się, że eksploracja to mocna strona tego tytułu. Jest na co patrzeć, jest co podziwiać, a i można nazbierać wiele przydatnych przedmiotów.

Eksploracja przyszłości.

Poza umiejętnościami przyda nam się też broń i oczywiście poza standardowym arsenałem ekwipunku ciekawym aspektem jest jego ulepszanie. Crafting jest niestety mocno ubogi i brakowało mi większej liczby możliwości, ale zmiana amunicji, tłumika czy zwiększanie pojemności magazynku zawsze jest na plus. Nie raz przydawała mi się inna amunicja, zwłaszcza, że naboje EMP czy granaty działają już tylko na określony czas, więc trzeba mieć to na uwadze.

Co do samej eksploracji - większość już ujęłam wyżej, ale dodam tutaj jeszcze, że w czasie rozgrywki możemy natrafić na ciekawą rzeczy jaką jest Breach Software. Zbieranie tych malutkich przedmiotów odblokowuje nam specjalne bonusy w trybie Breach, w który możemy grać "poza" główną grą. Pobawiłam się tam tylko chwile, ale jest to świetna gra logiczna (trochę trzeba myśleć logicznie, trochę sprytu nie zaszkodzi, refleksu także), genialny dodatek, żeby zostać z Deusem na dłużej, który motywuje do szukania przedmiotów w głównym wątku. Ma swoją fabułę i potrafi wciągnąć dzięki rozwijaniu kolejnego drzewka umiejętności, zbieraniu przedmiotów i rozwiązywaniu zadań, więc jestem pewna, że jeszcze trochę czasu spędzę z Deusem, zwłaszcza, że po przejściu całej gry pojawia się magiczne New Game+ dzięki czemu nudzić się na pewno nie da.

Nim przejdę do negatywnej strony gry, na ogromną pochwałę zasługują też tła i architektura miast oraz odwiedzanych miejsc. Nie raz zatrzymywałam się, aby podziwiać wysokie wieżowce, czy ciekawe wnętrza pomieszczeń. Większość z nich zapiera dech w piersi. Ważne jest też to jak wyglądają mieszkania do których się włamujemy, ponieważ możemy się sporo dowiedzieć o ich mieszkańcach patrząc tylko i wyłącznie na ściany, ułożenie mebli czy porozrzucane ebooki. Postarano się o detale i ci, którzy są spostrzegawczy naprawdę wyłapią ogromną liczbę smaczków.

Ogromnym plusem jest także ulepszony system hakowania oraz rozmowy na czacie dzięki którym możemy się dowiedzieć wielu ciekawych informacji - mogą nam one ułatwić wykonywane zadanie lub je utrudnić. Zazwyczaj podszywamy się pod właściciela komputera i próbujemy wyciągnąć od drugiej strony potrzebne hasła lub lokacje. W wielu sytuacjach ułatwiło mi to rozgrywkę, aczkolwiek raz przeprowadziłam rozmowę źle i mój rozmówca wezwał do mojego pokoju strażników, ponieważ przejrzał mój blef. Jest to jednak plus, żeby nie było zbyt łatwo.

Nie uciekniesz od błędów przyszłości.

Największym dla mnie minusem są postacie. Mimika ich twarzy i dziwne ruchy pozostały z poprzedniej części, mimo, że widać lekką poprawę. To samo tyczy się gumowych ciał przeciwników, które dalej są gumowe i dalej są tak samo ciężkie w przenoszeniu. Nie raz musiałam się wracać i kombinować, aby ukryć ciało strażnika przed kamerą, bo po prostu zachowywało się nienaturalnie i nie dało się normalnie po ziemi przeciągnąć. Raz nawet ciało nie dało się przeciągnąć wcale i strażnik zza rogu przyłapał mnie na próbie ukrycia ciała przez co cały mój misterny plan skradania się wziął w łeb. Albo razem z ciałem pociągałam wszystkie inne przedmioty, jak dla przykładu doniczkę.

Oczywiście jest wiele pomniejszych bugów (większość z nich była od razu naprawiana w wersji na PC, więc to się mocno chwali), niektórym może przeszkadzać wątek główny, aczkolwiek mnie zaciekawił na tyle, aby skończyć grę. Uważam, że Deus zasługuje na to, aby większość z was spróbowała, bo pomimo błędów i lekkich zgrzytów to i tak jest świetna gra.

Weź przyszłość w swoje ręce.

Nie umiem ocenić tej gry. Ta liczba, którą postawiłam jako ocenę kompletnie nic dla mnie nie znaczy, ponieważ są aspekty, które zasługują na 10, ale są też takie, które mocno zawodzą. Deus Ex nie jest dla każdego, ale i tak grze należy się uznanie, bo Adam dalej jest najlepszy. Ostatecznie gra dostaje 8, chociaż długo wahałam się czy nie postawić po prostu 0, bo Deus Ex jednoznacznie ocenie nie podlega. Nie wiem czy moja recenzja komuś pomoże, ale może naświetli niektórym z was czym tak naprawdę jest najnowsza odsłona serii.

PS: Screeny zrobione przeze mnie w trakcie grania, możecie sobie poklikać, żeby były większe, bo warto :)