Zacznijmy jednak od pozytywów. Największą zaletą szóstki jest ogromna kampania, która starcza na ponad 20 godzin walki z bioterroryzmem i rozprzestrzeniającym się po świecie wirusem. Cała historia została ukazana z czterech różnych perspektyw przeplatających się i oferujących nieco inny typ rozgrywki. Wybierając scenariusz Leona i partnerującej mu Helenki dostajemy najlepszy kawałek tortu nawiązujący do klasyki serii. Klimatyczny, survivalowy i stawiający na walkę z zombiakami w kultowym Raccoon City. Kampania Chrisa Redfielda to już nieco inna bajka. Chowanie się za osłonami, ciągła wymiana ognia i efektowne skrypty - bliżej tu do Call of Duty w TTP niż klasycznego horroru. Jeszcze gorzej wypada nastawiony na QTE oraz walkę wręcz wątek Jake’a Mullera, syna Alberta Weskera, któremu partneruje Sherry Birkin z Resident Evil 2. Całość uzupełnia kampania Ady Wong nastawiona na większą ilość zagadek i skradanie się. Co ważne w przeciwieństwie do wersji na poprzednią generację, Ada jest dostępna w menu od samego początku gry i jej historię można prześledzić w trybie kooperacji.

Efektowny teledysk

Na plus warto też zaliczyć ciekawy, choć nieco udziwniony system rozwoju postaci, oraz widowiskowość kolejnych scen napędzających kiczowatą - nawet jak na standardy serii - fabułę. Mimo takiej różnorodności samo strzelanie jest strasznie archaiczne, a korzystanie z osłon i walka w zwarciu - toporne. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że to pierwsza odsłona, w której można chodzić i strzelać jednocześnie. Normalnie rewolucja pełną gębą. Liniowe poziomy ograniczone przez stojące na drodze elementy otoczenia czy niewidzialne ściany, mają się w remasterze bardzo dobrze. Tutaj jakakolwiek zmiana wymagałaby przebudowania całych poziomów, a to już za dużo jak na obecne capcomowe standardy. Popracowano za to nad sekwencjami QTE, które są łatwiejsze w egzekwowaniu i mamy na nie nieco więcej czasu. Usprawniono też sterowanie podczas sekcji, w których przejmujemy kontrolę nad pojazdami. Ponadto na PS4 niektórymi opcjami możemy teraz zarządzać za pomocą touchpada, co jest akurat bardzo wygodne. 

Wciąż jednak aby odpalić sekwencje wykańczające wroga, musimy poczekać aż zapali się stosowna ikonka. Strasznie to irytuje w ferworze walki i następujących po sobie skryptach. Dzięki podbiciu animacji do 60 klatek (na PS4 nic nie zwalnia, na XONE czasami potrafi chrupnąć), sterowanie stało się bardziej intuicyjne, co oczywiście trzeba zaliczyć na plus. Zwolnienia animacji na poprzedniej generacji powodowały często opóźnienia reakcji kontrolera. Teraz dzięki temu, że wszystko chodzi płynnie, strzelanie i celowanie do zombiaków stało się bardziej precyzyjne i sprawia większą frajdę.

Miejscami zmieniono trochę oświetlenie, usprawniono też modele postaci, które zwłaszcza na cut-scenkach prezentują się przyzwoicie. Natywna rozdzielczość 1080p na obu konsolach również poprawiła odbiór gry. Obraz stał się bardziej ostry, a denerwujący w pierwowzorze blur pudrujący ograniczenia techniczne PS3 i X360 został praktycznie wyeliminowany. Niestety w większości przypadków nie pokuszono się o nowe tekstury, a jedynie podbito ich rozdzielczość. Biorąc pod uwagę fakt, że pierwotnie zaprojektowano je z myślą o 720p, przy bliższym kontakcie na wierzch wychodzą wszystkie niedociągnięcia. Po prostu widać jak na dłoni, że to gra z poprzedniej generacji, która na domiar złego nie była jej szczytowym osiągnięciem.